Nowości - 14th August 2017
Sekcje:

Wywiad z uczestnikiem tygodnia – Krzysztofem Jagiełło z Warszawy

rwrw

 

Zapraszamy do lektury wywiadu z Krzysztofem Jagiełło – uczestnikiem parkrun z Warszawy, który przez ostatnie dwa lata zaliczył już 35 biegi parkrun! Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że po wypadku komunikacyjnym Krzysztof już od 10 lat porusza się na wózku inwalidzkim.
parkrun jest dla naprawdę wszystkich!

 

parrun1071

 

 

Przedstaw się proszę naszym Czytelnikom, ile masz lat, czym się zajmujesz na co dzień?
Witam, nazywam się Krzysztof Jagiełło mam 35 lat, na co dzień pracuję w dużej firmie serwisującej samoloty pasażerskie w Warszawie, na stanowisku Starszego Specjalisty. Mam wspaniałą żonę Magdalenę i cudowną 4 letnią córeczkę Weronikę. Od 10 lat jestem osobą z niepełnosprawnością ruchową, poruszającą się na wózku inwalidzkim w związku z wypadkiem komunikacyjnym, jakiego doznałem jadąc na rowerze, podczas którego doznałem złamania kręgosłupa na odcinku piersiowym oraz urazu rdzenia kręgowego, co skutkowało niestety porażeniem kończyn dolnych, czyli tzw. paraplegią.

 

 

parkrun125

 

 

Jestem człowiekiem, który nie potrafi żyć bez sportu, ruchu, oraz wysiłku fizycznego. Co prawda jedna forma uprawiania sportu, czyli jazda na rowerze doprowadziła mnie do niepełnosprawności, ale za to inne trzymają mnie przy życiu, na co dzień jestem zawodnikiem drużyny koszykówki na wózkach IKS GTM Konstancin, w wolnych chwilach „biegam” i uczestniczę w różnego rodzaju organizowanych masowych biegach ulicznych takich jak półmaratony, maratony, oraz 10, i 5 km biegi, oraz uwielbiam pływać na basenie.

 

 

parrun57

 

 

Swego czasu próbowałem również szermierki na wózkach, ale nie było to jednak to co sprawiało mi największą przyjemność. Można powiedzieć, że przez ostatnie 10 lat próbowałem chyba każdego sportu dla osób z mojego rodzaju niepełnosprawnością jaki tylko istnieje, wykluczając sporty ekstremalne oczywiście.

 

 

parrun58fot

 

 

W jaki sposób rozpoczęła się Twoja przygoda z parkrun? Czy przed parkrun brałeś udział w podobnych aktywnościach?

 

W 2012 roku zaczęła się moja przygoda z biegami ulicznymi podczas mojego pierwszego startu w półmaratonie organizowanym corocznie w Radzyminie, upamiętniającego Bitwę Warszawską 1920 roku, „Cud nad Wisłą”. Bardzo mi się spodobała taka forma spędzania wonnego czasu, i uświadomiła mi jednocześnie, że będąc osobą z niepełnosprawnością ruchową poruszającą się na wózku inwalidzkim, można również brać udział w tego rodzaju biegach, i z powodzeniem radzić sobie na równi z pełnosprawną częścią społeczeństwa.

 

 

 

parrun77

 

 

Jest to również znakomita forma rehabilitacji zarówno fizycznej, jak i społecznej, bo skoro jestem w stanie ukończyć półmaraton i nie jestem ostatni to znaczy, że nie jest ze mną tak źle wcale, a i wózek w niczym nie przeszkadza, a nawet czasem pomaga. Można powiedzieć, że rzuciłem się od razu na głęboką wodę zaczynając swoją przygodę z „bieganiem” od pokonania 21km ;-) Potem były starty w imprezach 10 km takich jak Biegnij Warszawo, Bieg przez most, Grójecka Dycha, Orlen Warsaw Marathon, oraz biegi 5 km. Startowałem również raz w Polskiej edycji „Wings For Life” odbywającej się co rocznie w Poznaniu, gdzie udało mi się pokonać dystans 15 km w czasie godziny i trzydziestu minut.

 

 

 

parrun80

 

 

W 2015 roku zdecydowałem się wystartować w 37 PZU Maratonie Warszawskim, który również udało mi się ukończyć. Do dnia dzisiejszego ukończyłem 6 półmaratonów, 1 maraton i kilkanaście biegów 10km oraz 5 km. Warto by wspomnieć w tym momencie o fakcie, że nie wszyscy organizatorzy biegów dopuszczają start osób z niepełnosprawnością ruchową poruszających się na wózkach inwalidzkich niestety, albo mylą dwie różne dyscypliny jakimi jest bieganie w maratonach i półmaratonach z kolarstwem osób niepełnosprawnych na specjalnych rowerach typu hand bike.

 

 

 

parrun94syl

 

 

Orlen Warsaw Marathon organizowany corocznie w Warszawie bieg na dystansie 10 km i 42.195 km wyklucza start i udział osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, wręcz zabrania nam startu na wózkach w swoim regulaminie, a dopuszcza jedynie start na rowerach typu hand bike. Osobiście uważam, że nie jest to w porządku i nie powinno się nam zabraniać udziału w takich imprezach, dając w zamian możliwość startu w zupełnie innego rodzaju wyścigach rowerowych.

 

Właśnie jak to się zaczęło, jeżeli chodzi o parkrun? Kilka razy w tygodniu uczęszczam do prywatnego ośrodka rehabilitacyjnego, w którym poznałem wspaniałą osobę mojego fizjoterapeutę, z którym ćwiczę od ponad 2 lat już, mgr Jakuba Marcińskiego, podczas rehabilitacji opowiedziałem mu o swoich osiągnięciach związanych z moim „bieganiem” na wózku. Okazało się, że on też biega w półmaratonach i 10 km biegach ulicznych, oraz w parkrun na warszawskim Ursynowie. Na co ja się spytałem co to takiego te parkruny? Opowiedział mi o specyfice biegu i o tym jak można się zarejestrować na stronie internetowej, by uzyskać indywidualny kod kreskowy niezbędny do biegu. Powiedział mi również, że widział kilka razy podczas biegu na Warszawskim Ursynowie, jednego chłopaka poruszającego się na wózku inwalidzkim. Długo nie musiał mnie namawiać, bym spróbował swoich sił. Zadebiutowałem na 40 parkrunie na Ursynowie, dokładnie 19.12.2015 roku.

 

 

parrun641

 

 

Opowiedz proszę o swoim dotychczasowym udziale w biegach parkrun, jak oceniasz organizację i taki sposób aktywnego spędzania sobotnich poranków?

 

 

W ciągu niespełna 2 lat udało mi się ukończyć 35 biegów na Ursynowie. Siedmiokrotnie biłem swoje rekordy życiowe, z czego 3 krotnie w ostatnich 4 tygodniach, zaczynając od prawie 44 minut w zimę po śniegu i lodzie, kiedy to jazda na wózku wiąże się z ogromną trudnością i nie ma mowy o ściganiu się, tylko raczej o przetrwaniu i dotarciu do mety, a kończąc na niespełna 25 minutach 37 sekundach obecnego rekordu życiowego w pięknych letnich słonecznych warunkach.

 

 

 

parrun881

 

 

Jeżeli chodzi o organizację to jestem pod ogromnym wrażeniem dla Basi Muzyki i Sebastiana Wojciechowskiego Koordynatorów Ursynowskiego cotygodniowego biegania, gdzie staram się biegać regularnie co tydzień. Czy jest lato +30 stopni, czy zima i -15, deszcz, śnieg, wiatr, to oni zawsze są wraz z świetnymi wolontariuszami, bez których cała ta impreza nie odbywała by się. Do tej pory odbyło się 126 edycji biegów na Ursynowie i nie przypominam sobie by kiedykolwiek był jakiś problem z organizacją biegu?

 

Oczywiście nie wiem, jak to wygląda z drugiej strony pewnie nie jest to takie proste co tydzień zorganizować kilka osób chętnych do wolontariatu oraz do pomocy przy realizacji biegu, ale naprawdę wygląda to bardzo profesjonalnie i jestem im bardzo wdzięczny, że są co tydzień bym między innymi ja mógł startować i cieszyć się z tak spędzonego sobotniego poranka.

 

Byłem również raz wolontariuszem podczas 58 parkrun na Ursynowie i dopiero wtedy widać tak naprawdę trud i wkład wolontariuszy, jak będzie się choć raz z drugiej strony. Jak biegniesz wydaje ci się, że to chwila, że moment. Natomiast jak jesteś wolontariuszem to czekanie na uczestników wydaje się wydłużać w nieskończoność.

 

 

parrun882

 

W zeszłym tygodniu mieliśmy oficjalną inaugurację nowej oznaczonej trasy na parkrun wraz z odsłonięciem tabliczki informacyjnej dotyczącej miejsca i trasy biegu. Natomiast co do spędzania sobotnich poranków to uważam to za znakomitą formę spędzania wolnego sobotniego poranka, na odrobinie wysiłku fizycznego, który ładuje znakomicie akumulatory i uśmiech na resztę dnia a nawet na początek tygodnia.

 

Co Ci się podoba najbardziej na parkrun?
Ludzie, radość, wydzielone wiszące w powietrzu endorfiny związane z wysiłkiem fizycznym, rodzinna atmosfera, to że wszyscy uczestnicy traktują mnie na równi sobie mimo mojej niepełnosprawności, nie spotkałem się nigdy ze złym słowem w stosunku do mojej osoby czy też do innego uczestnika biegu. Jest to małe ogólne święto biegowe na które mam wrażenie wszyscy czekamy przez cały ciężki tydzień pracy, gdzie w końcu możemy się troszkę rozpędzić i wyżyć, po całym tygodniu pracy, -przynajmniej ja ;-)
Podoba mi się również jak by nie było mała rywalizacja, wszyscy oczywiście mile spędzamy czas i się bawimy, ale interesuje nas czy dziś byłem szybszy, czy wolniejszy od niego czy od niej, prawda? Czy udało mi się poprawić życiówkę? I które miejsce zająłem na mecie? Myślę, że to też jest ważne, w moim przypadku nie najważniejsze, ale fajnie jest potem wrócić do domu włączyć komputer wejść na stronę i zobaczyć jak tam dziś mi poszło? A jak widzę, że za mną jest jeszcze np. 40 uczestników pełnosprawnych to naprawdę budujące uczucie, i dające siłę i chęć by za tydzień pobiec jeszcze szybciej ;-)

 

Czy fakt poruszania się na wózku w jakiś szczególny sposób różni Twój udział na parkrun od innych biegaczy?
Chciałbym powiedzieć, że nie różni się niczym, ale niestety tak nie jest. Nie można mówić niestety o porównywaniu biegu uczestnika pełnosprawnego biegnącego na swoich własnych nogach, a uczestnika z niepełnosprawnością ruchową poruszającego się na wózku inwalidzkim. Dowolna zmiana nachylenia terenu dla mnie jest bardzo męcząca i wyczerpująca, fizyki nie da się oszukać, napędzanie 100 kg wraz z wózkiem, pod najmniejsze wzniesienie na dystansie dłuższym niż 100 metrów jest naprawdę wyczerpujące i wymaga włożenia mnóstwa wysiłku. Oczywiście działa to również w drugą stronę, przy wszelkiego rodzaju zjazdach, nikt nie jest w stanie mnie dogonić ;-) Krótko mówiąc to co zyskuję na zjazdach tracę na podjazdach i tak w kółko, cała sztuka w tym by jak najmniej stracić na podjazdach, i górkach. Jeżeli to się opanuje można mówić o naprawdę dobrym wyniku.

 

 

parrun901

 

 

Kolejną różnicą jest fakt wydatku energetycznego, wszyscy widząc mnie pewnie sobie myślą, że jest mi o wiele trudniej niż im startować? Otóż ja to widzę inaczej, mi wydaje się, że jest łatwiej, ja odepchnę się mocno dwa trzy razy i pokonuję 10-15 metrów, natomiast osoba pełnosprawna, musi przebiec ten dystans stawiając kilkanaście kroków na tym samym dystansie. W sumie mój wydatek energetyczny jest mniejszy zapewne, jeżeli mówimy oczywiście o płaskim terenie. Kolejna różnica jest taka, że ja na zjeździe mogę położyć ręce na kolanach i odpocząć, nie tracąc prędkości, a nawet ciągle przyśpieszając, jeżeli jest to duże nachylenie. Kolejną sprawą są warunki atmosferyczne, a zwłaszcza okres jesienno-zimowy. Śnieg i deszcz sprawiają, że koła, ciągi za które napędzam wózek są mokre i śliskie, stanowi to ogromny kłopot w sprawnym i szybkim poruszaniu się.

 

Natomiast sprawa nieodśnieżonych lub zamarzniętych chodników praktycznie uniemożliwia mi start w jakimkolwiek biegu, podczas gdy osoba pełnosprawna po prostu ubiera się cieplej i zakłada lepsze buty i wychodzi biegać. Więc biorąc to wszystko pod uwagę moje bieganie różni się od biegania osoby pełnosprawnej i ciężko to tak razem zestawić i porównać, by móc powiedzieć czy fakt używania prze zemnie wózka w jakiś szczególny sposób różni mój udział od innych biegaczy? Na pewno.

 

 

Czy inni uczestnicy lub wolontariusze na parkrun mogą w jakikolwiek sposób pomagać na parkrun osobom w Twojej sytuacji? W jaki sposób można by ich do tego zachęcić?

 
Bardzo fajne pytanie i poniekąd bardzo ważna kwestia w brew pozorom, każdy widząc osobę z niepełnosprawnością ruchową poruszającą się na wózku inwalidzkim ma nieodpartą chęć pomocy takiej osobie nawet gdy ona tej pomocy nie potrzebuje. Wielokrotnie podczas swoich biegów czy to na 10km czy też startów w półmaratonach, spotykałem się z bardzo dużą życzliwością ludzką i znakami szacunku i uznania w stosunku do mojej osoby. Było to bardzo miłe i fajne, najgorszą niestety była chęć pomocy ze strony pełnosprawnych biegnących osób.

 

Nie tyle sama chęć pomocy mi, ale sposób i rodzaj jej udzielania. Mianowicie ja jestem osobą, która jeżeli decyduje się na start na dystansie 10, 21, lub 42km to chyba wie na co się pisze, prawda? I nie oczekuje od nikogo pomocy, popychania czy też innych form, wręcz stawiam sobie za cel by dobiec do mety samodzielnie, i bez żadnej pomocy, uważam to po prostu za oszustwo i nie życzę sobie takiej reakcji ludzi na trasie. Na dużym podjeździe stromym jadę bardzo powoli poniżej 5km/h praktycznie tempo spokojnego chodu osób pełnosprawnych. W pewnym momencie bez żadnego ostrzeżenia czuję jak lecę na plecy mało co nie wypadając z wózkach, myślę sobie co jest do cholery? Odwracam się i widzę jak jakaś osoba łapie mnie za wózek i zaczyna pchać! Jest to najbardziej niebezpieczna forma i chęć pomocy mi, podczas gdy ja o taką pomoc nie proszę. Może doprowadzić do wyrzucenia mnie z wózka a co za tym idzie do różnego rodzaju obrażeń ciała.

 

 

 

parrun10712

 

 

Jestem bardzo uczulony na takie sytuacje, ponieważ nie zdarzyło się jeszcze podczas moich wszystkich startów (poza parkrun) bym przejechał cały dystans bez takiej sytuacji. Zawsze znajdzie się ktoś nadgorliwy kto uważa, że jak widzi wózek inwalidzki ma prawo złapać za niego bez ostrzeżenia i zacząć go pchać. Taka mała uwaga do wszystkich biegaczy w całym kraju, jak widzicie osobę startującą razem z wami w dowolnym masowym biegu ulicznym, i macie nieodpartą chęć pomocy takiej osobie, to po pierwsze spytajcie się jej czy ona potrzebuje waszej pomocy? A jeżeli wam odpowie ze tak to następne pytanie powinno być w jaki sposób mogę tobie pomóc, czekajcie na odpowiedź i wtedy dopiero pomagajcie jej.

 

Odbiegłem znowu trochę od tematu, ale chciałem uczulić wszystkich, którzy będą czytać ten wywiad do tego by mieli wiedzę jak i czy pomagać nam podczas biegów. Natomiast wracając do pytania czy wolontariusze i inni uczestnicy mogą i w jaki sposób pomagać nam, to oczywiście, jeżeli są osoby, które potrzebują pomocy to jak najbardziej myślę, że mogą im pomagać w taki sposób w jaki poprosi ich o to uczestnik na wózku. Nigdy nie pomagać bez pytania i bez wiedzy w jaki sposób pomagać. Myślę, że nie trzeba będzie wtedy ich jakość specjalnie do tej pomocy zachęcać.

 

Jeżeli będzie to mądra pomoc, na życzenie uczestnika to zawsze będzie mile widziana i spotka się z uznaniem osoby z niepełnosprawnością. Kończąc już odpowiedź na to pytanie my osoby z niepełnosprawnością nie potrzebujemy pomocy, chyba że o nią poprosimy pamiętajcie. Większość osób poruszających się na wózkach startujących w biegach ulicznych stawia sobie za punkt honoru pokonanie dystansu bez żadnej pomocy osób trzecich. Jest dumna z tego faktu że samodzielnie pokonał lub pokonała dany dystans.

 

Jakie są Twoje cele na przyszłość związane z bieganiem oraz z biegami z cyklu parkrun?
Moje cele na przyszłość? Jeżeli chodzi o bieganie i starty w biegach to chciałbym jeszcze chociaż raz pokonać dystans całego maratonu, może w tym roku a może na jubileuszowy 40 PZU Maraton Warszawski w 2018 roku? Nie wiem jeszcze nie planowałem nic, u mnie to działa bardzo spontanicznie. Myślę również o tym by w 2018 roku spróbować swoich sił i zdobyć koronę półmaratonów, czyli ukończyć konkretne 5 półmaratonów w Polsce, jak do tej pory udało mi się ukończyć maksymalnie 2 półmaratony w jednym roku.

 

Rok 2016 był dla mnie bardzo wyczerpującym rokiem, jeżeli chodzi o moje starty wystartowałem łącznie w 8 z 10 planowanych na 2016 rok startów pokonując prawie 100km, w tym 2 półmaratony. To jeżeli chodzi o moje marzenia i plany na przyszłość, natomiast jeżeli chodzi o mój udział w parkrun to chcę ustalić swój własny rekord uczestniczenia w biegach sobotnich jak najdłużej bez ani jednego tygodnia przerwy, tak by w ostatni weekend listopada 2017 osiągnąć magiczną liczbę 50 ukończonych biegów.

Obecnie jest to już 5 biegów z rzędu, aby osiągnąć mój plany potrzebuję jeszcze 15 startów by pokonać dystans 250km do końca listopada tego roku. Oczywiście tutaj na ten wynik będzie miała duży wpływ pogoda i to jak szybko i kiedy przyjdzie do nas zima. Mam nadzieję, że jak najpóźniej.

 

 

Co myślisz o wolontariacie na parkrun, czy osoby w Twojej sytuacji również mogą czerpać korzyści z udziału w pomocy przy organizacji parkrun?

 

Jak na razie byłem tylko raz wolontariuszem jako fotograf i dokumentowałem całość by potem każdy mógł sobie zobaczyć swoje zdjęcia w Internecie. Obecnie do póki „nadaję się „do biegania, ręce mam sprawne oraz wózek, i nie doznam żadnej kontuzji, która wyeliminuje mnie z aktywnego udział w sobotnich biegach, to nie myślę raczej o tym by być stałym wolontariuszem, bardziej okazyjnie tak oczywiście nie wykluczam tego. Co do drugiej części pytania, myślę, że sytuacja w jakiej kto się znajduje czy jest się osobą z niepełnosprawnością czy też pełnosprawną nie ma żadnego znaczenia w czerpaniu korzyści z udziału przy organizowaniu parkrun. Chęć pomagania innym i organizowania imprezy biegowej dla innych to chyba jedyna korzyść jaka przychodzi mi do głowy, jeżeli ktoś odczuwa taką potrzebę by brać udział jako wolontariusz w takich biegach, to jego pełnosprawność lub niepełnosprawność nie ma tu żadnego znaczenia.

 

 

Najzabawniejsza lub najdziwniejsza sytuacja, która spotkała Ciebie na parkrun?
Bardziej anegdota niż zabawna czy wesoła sytuacja, podczas jednej z zimowych edycji sobotnich biegów, chodnik był tak zmrożony śniegiem i lodem, że po pokonaniu 1 z 3 okrążeń jakie mamy na naszym ursynowskim parkrun, postanowiłem na kolejne 2, które mi pozostały wyjechać na ulicę i jechać dalej ulicą, ruch w sobotę o tej porze jest raczej mały, więc nie było może dużego niebezpieczeństwa, ale utkwiło mi to w pamięci z powodu miny kierowców w samochodach, którzy mijali mnie z naprzeciwka. Zdumienie i zdziwienie bezcenne, sobota 9 rano zima -5 stopni, śnieg, lód, a tu jakiś „wariat” na wózku na drodze się ściga ;-)

 

 

Jak byś zachęcił innych do udziału w biegach albo do wolontariatu na parkrun, zwłaszcza osoby niepełnosprawne?
Myślę, że jak ktoś tego nie czuje i nie ma potrzeby takiej jak ja by regularnie co tydzień wyjść z domu i mówiąc kolokwialnie zmęczyć się oraz poruszać, to raczej żadne zachęcanie tu nic nie da. Oczywiście można próbować, i wspomnieć tu o wspaniałej atmosferze, o życzliwych ludziach, oraz pozytywnej energii i mnóstwie endorfin, które wydzielają się podczas wysiłku fizycznego, ale jeżeli ktoś woli siedzieć w domu w tym czasie lub spać, to tak naprawdę to jest jego wybór.

 

Ja wiem, że jest to już mój sposób na życie, jak raz w tygodniu nie przejadę chociaż tych 5km w sobotę to potem przez cały tydzień źle się czuję. Jestem uzależniony już chyba od takiej formy wysiłku fizycznego, która jeżeli chodzi o osoby z niepełnosprawnością taką jak moja jest wspaniałą formą rehabilitacji, zarówno fizycznej i społecznej, zmusza mnie to wczesnego wstawania w sobotę, kiedy to zazwyczaj każdy chciałby sobie dłużej pospać, wyjścia z domu, podjechania na miejsce startu uczestniczenia w biegu i powrotu do domu.

 

Nie jest problemem i trudnością wykonanie wyżej wymienionych czynności w lato, kiedy pogoda jest cudowna, świeci słoneczko, tylko właśnie w okresie jesienno-zimowym, kiedy pada deszcz, śnieg temperatura jest na minusie i zupełnie nic się nie chce. Wtedy tak naprawdę jak kończę na mecie już kolejny bieg, podjeżdżam po „token” potem skanuje swój personalny kod kreskowy, i udaję się na pyszną herbatkę jaką zawsze mamy w zimę na naszym ursynowskim parkrun by się rozgrzać, to wtedy tak naprawdę czuje się wspaniale. I tego uczucia mogę tylko innym życzyć, i może w ten sposób kogoś zachęcę do udziału w sobotnich imprezach biegowych w dowolnym miejscu w naszym kraju lub też za granicą.

 

 

 

Autorzy zdjęć:

Sebastian Wojciechowski, Thomas Horne, Adam Dąbrowski, Jakub Marciński, Jan Groszy, Marta Murawska, Barbara Sotowska, Ola Mądzik, 
Arkadiusz Wołosewicz, Aleksander Szeląg

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

3

Wolontariusz tygodnia – Anna Bliźniakowska z Warszawy

Zapraszamy do lektury wywiadu, jakiego udzieliła nam Anna Bliźniakowska z Warszawy – nasz wolontariusz tygodnia!   http://www.parkrun.pl/rezultaty/athleteresultshistory/?athleteNumber=2475343   Imię i nazwisko: Anna Bliźniakowska   Wiek:  Każdy wiek jest odpowiedni do bycia wolontariuszem.   Zawód:  Pracownik biurowym z 23-letnim stażem pracy.   Masz jakieś hobby?    Tak mam, od lat „przepisuję” ludziom receptę na nudę.   Co to…

1

Kody uczestnika bez tajemnic

Czy wiesz, że parkrun odbywający się w ponad 1.200 lokalizacji na całym świecie, każdego tygodnia używa ok. 3.000 skanerów do wczytywania Waszych kodów uczestnika? Jak to wszystko działa?   Podstawową zasadą parkrun jest prostota. Naprawdę niewiele trzeba zrobić, żeby móc wziąć udział w parkrun. Jedyne wymaganie to przyniesienie ze sobą swojego wydrukowanego kodu uczestnika.    …