Nowości - 6th November 2017
Sekcje:

Wasze historie parkrun – Paweł Olek z Kalisza

Foto 0 - lead

Trudno wskazać dokładny moment początku mojej przygody z bieganiem. Bieganie zawsze gdzieś było, ale średnio raz na 2-3 miesiące, na dystansie około 2-3 kilometrów i tylko wtedy gdy z różnych przyczyn przez dłuższy czas nie miałem okazji pograć w piłkę nożną lub pojeździć na rowerze. Dobrą okazją był urlop i krótkie biegowe rozpoznanie odwiedzanej miejscowości. Wiedząc że ze swoimi warunkami fizycznymi (kategoria wagowa +110 kg ;) ) nie mam szans rywalizować z prawdziwymi biegaczami – nie rozpatrywałem wtedy uprawiania tego sportu w sposób zorganizowany.

 

Foto 1

 

Sprawy zawodowe przeniosły mnie na pewien czas do Poznania. Szybko okazało się, że dużo osób poznanych w nowej pracy biega. I tak rozmawiając – od słowa do słowa – dowiedziałem się o społeczności parkrun. To co mnie przekonało to fakt, że każdy jest zwycięzcą – zarówno ten który przebiegnie 5 kilometrów w czasie 17 minut – jak i ten który ten sam dystans przebiegnie w 35 minut – tak samo pokonując swoje słabości.

 

Foto 2

 

Po kilku przymiarkach na bieżni, za namową kolegi z pracy i jednocześnie koordynatora parkrun Poznań Grzegorza, postanowiłem spróbować. Z prostym założeniem – by nie ukończyć biegu na ostatniej pozycji. Udało się i 22 lutego 2014 roku przebiegłem swoje pierwsze mierzone 5 km w czasie 31 minut 17 sekund. Tydzień później udało się pierwszy raz złamać 30 minut. Jako że w Poznaniu w soboty bywałem rzadko, po kilku biegach moja „parkrunowa kariera” została na ponad 2 lata zawieszona. Ale bieganie nie było już tylko „zapchajdziurą”, lecz jedną z form ruchu którą – oprócz piłki nożnej i jazdy rowerem – regularnie uprawiałem.

 

Foto 3

 

Z niekrytą satysfakcją przyjąłem wiadomość, że latem 2016 roku parkrun zawitał do Kalisza. I tak właśnie sobota 9 rano stała się cotygodniową pozycją w kalendarzu: czy to jako biegacz, czy to jako fotograf, czy to jako wolontariusz. Jest sobota = jest parkrun. Jeśli można – przebiegnięty na 100% możliwości. Jeśli termin koliduje z dniem meczowym – potraktowany jako mocny rozruch. Jeśli jest kontuzja – spędzony za obiektywem. A jeśli nie ma mnie w Kaliszu – i tak „biegam” przeglądając znakomite fotografie z biegu autorstwa etatowej parkrunowej Pani Fotograf – Izy Rąckiej.

 

Foto 4

 

Zachęcony regularnością swego biegania – postanowiłem sprawdzić się na dystansie 10 kilometrów. I jeszcze jesienią 2016 roku udało się zaliczyć 4 takie biegi. I po raz pierwszy pojawiły się trzy cele biegowe na rok kolejny: poprawienie rekordu życiowego na 5 km – ustanowionego jeszcze w Poznaniu, złamanie granicy 1 godziny na 10 km oraz przebiegnięcie półmaratonu. Pierwszy z celów udało się zrealizować w sierpniu 2017 – a aktualne PB na 5 km to 27 minut 44 sekundy. Drugi to bardzo świeża sprawa – uzyskany w październiku wynik 59 minut 25 sekund na 10 kilometrów w ramach 55. Biegu Republiki Ostrowskiej. Cel numer 3 na najbliższy czas zawiesiłem – jako że od stycznia dołączyłem do kadry seniorów Klubu Rugby Husaria Kalisz i czternastominutowe – naszpikowane sprintami mecze nie idą po drodze z powolnym bieganiem długodystansowym. Ale nie mówię nie – kiedyś półmaraton przebiegnę.

 

Foto 5

 

Ogólnie rzecz ujmując – złapałem bakcyla na bieganie i społeczność parkrunowa stała się też moją społecznością. W chwili opublikowania niniejszego materiału licznik przebiegniętych przeze mnie parkrunów przekroczył już 50 – a ja właśnie planuję i stawiam przed sobą cele biegowe na rok 2018.

 

Foto 6

 

A sam parkrun? Genialna sprawa. Bieg dla każdego – młodego i starszego, szczupłego i otyłego, kobiety i mężczyzny, zawodowca i amatora. A dodatkowo pozwala poznać fantastycznych ludzi, których historie życiowe i biegowe są o wiele bardziej ciekawe niż ta, którą przedstawiłem powyżej. Biegające rodziny, walka poprzez bieganie z własnymi słabościami, rodzące się parkrunowe przyjaźnie – cudowna społeczność, do której 3,5 roku temu dołączyłem dzięki ambasadorowi parkrun z Poznania Grzegorzowi i do której dołączenia gorąco wszystkich namawiam.

 

Foto 7

 

Z parkrunowym pozdrowieniem – do zobaczenia w sobotę :-)

 

P.S. Dziś przebiegłem swój 50-ty parkrun :-) Gdyby mi ktoś parę lat temu powiedział że w ciągu roku przebiegnę kilkaset kilometrów – pewnie bym się uśmiechnął z politowaniem. Dziś to jest fakt. A co jeszcze jest niezwykłego w kaliskim parkrunie? To że bieg trasą “tam i z powrotem” stwarza możliwość mijania się z towarzyszami biegu – i każdy kciuk w górę, sympatyczne spojrzenie czy krzyknięte “Dawaj!” sprawiają, że nogi same niosą szybciej.

 

Foto 8

 

Paweł Olekparkrun Kalisz

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

krakow 2

Nowości parkrun

Zapraszamy do lektury biuletynu parkrun. Tym razem przygotowaliśmy dla Was:   – Światowy Dzień Wolontariusza – parkrun świetnym sposobem na poprawę zdrowia! – z cyklu Wasze historie parkrun – Łukasz Siembab ze Złotego Stoku  

new-1

Światowy Dzień Wolontariusza

W środę, 4 grudnia przypadał Światowy Dzień Wolontariusza, który w kalendarzu parkrun jest niezwykle ważnym dniem w związku z faktem, iż nasza inicjatywa w całości opiera się na wolontariacie i zaangażowaniu uczestników w organizację kolejnych spotkań parkrun. Bez wolontariuszy parkrun nie istniałby a setki tysięcy uczestników, którzy co sobotę rozpoczynają aktywnie weekend na trasach parkrun nie mieliby takiej…