Nowości, Uncategorized - 25th April 2018
Sekcje:

Z parkrunem przez świat – Paulina Budzińska z Tychów na inauguracji parkrun Malezja

parkrun_malezja_lead

Tama Pudu Ulu parkrun był szczególnym wydarzeniem: pierwszy parkrun międzynarodowy, (ba! międzykontynentalny) najbardziej zapocony, a mimo to wciąż przypominający moją macierzystą lokalizację, którą mam zaledwie 400 m od domu…

 

Słowem wstępu: najpierw upolowaliśmy bilety lotnicze do Malezji po okazyjnej cenie, a niewiele później zaczęłam przeglądać na mapie parkrun możliwe lokacje do odwiedzenia. Wtedy jeszcze w Azji były tylko dwie „kropki”, obie usytuowane w sąsiednim Singapurze. Na Facebooku z kolei znalazłam grupę dyskusyjną parkrun Malaysia, którą regularnie śledziłam zanim wyruszyliśmy w podróż. Trzy tygodnie przed koordynator (Harry Harnesh) napisał do mnie wiadomość, że 14 kwietnia odbędzie się oficjalny bieg, czyli w dzień naszego powrotu do Polski – hurra! czego chcieć więcej!

 

parkrun_malezja_01

 

Pierwszym zaskoczeniem jeszcze przed samym przyjściem była dla nas pora rozpoczęcia całego wydarzenia: o 7:15 Harry wygłosił oficjalne przemówienie, a o 7:30 rozpoczął się bieg. Godziny parkrunów w Azji i Australii są dyktowane przez pory roku oraz temperatury. Nie inaczej jest z treningami – doświadczeni biegacze zaczynają swoje treningi już o 4-5 rano. Na miejscu byliśmy o 6:40, a mimo to w parku już tętniło życie: jedni praktykowali jogę, a w oddali, na boisku szkolnym cheerleaderki trenowały choreografię, gdzieś indziej rodzina grała w piłkę…

 
Tydzień intensywnego pobytu wystarczył, aby przyzwyczaić się do wysiłku w malezyjskich warunkach atmosferycznych przy około 35-38 stopni, ale mimo to bieganie okazało się ogromnym wyzwaniem. Powietrze było niesamowicie gęste, po dobiegnięciu na metę koszulka była tak wilgotna, że wykręciłam z niej wszystko, zostawiając na chodniku kałużę. Pot spływał strumieniami po twarzy tak mocno, że po dobiegnięciu nie potrafiłam rozmawiać z parkrunowiczami z otwartymi oczami, a to nie był mój pierwszy bieg na 5 km.

 

parkrun_malezja_02

 

Tyle jeśli chodzi o ciężkostrawną aurę pogodową. W przetrwaniu trudów pomagała parkrunowa ekipa wolontariuszy, którzy wykonali kawał świetnej roboty. Cała trasa była dość zawiła i poplątana, choć teren jest w całości płaski i utwardzony. Na każdym kluczowym zakręcie pomarańczowi pomocnicy wskazywali drogę i dopingowali, przybijali piątki i wysyłali uśmiechy – a pogodny uśmiech to kwintesencja Malezji. Pomimo faktu, że parkrun Malezja jest świeżą lokalizacją, prowadzony on jest przez zgraną ekipę biegaczy, którzy wspólnie działają od lat. Cotygodniowy event koordynowany jest przez Harrego, który wraz z przyjaciółmi i swoimi rodzicami jest mocno zaangażowany w całe przedsięwzięcie i zadbał o to, aby każdy przyjezdny poczuł się częścią rodziny Taman Pudu Ulu.

 

parkrun_malezja_03

 

Jako Polska reprezentacja parkrunu poczuliśmy się mega dumni z Polski, niemal każdy ciut bardziej doświadczony parkrunowicz kojarzy Polskę z ogromną ilością „kropek na mapie”. Bardzo dużą popularnością międzynarodową cieszy się Cieszyn (gra słów nieprzypadkowa) ze względu na to, że trasa przechodzi przez dwa kraje. Polski parkrun brzmi na arenie międzynarodowej naprawdę dumnie.

 

parkrun_malezja_04

 

Warto o tym pamiętać i zachęcam do parkrunowej turystyki, która pozwala poznać dany kraj od tej „nieturystycznej” strony. Spotykasz ludzi którzy wybraną przez Was zagraniczną lokację znają od podszewki i z chęcią dzielą się kulturowymi nowinkami swojego regionu. Nie wiem jak w innych krajach (jeszcze!), ale w Malezji przyjezdnych jest sporo, poznaliśmy całą masę wspaniałych osób z Nowej Zelandii i Australii, nawet skosztowaliśmy malezyjski torcik i ciacha z Hong Kongu. Kto wie, może w którymś tygodniu i Ty podzielisz się „egzotycznym Michałkiem” ze strudzonym parkrunowym turystą.

 

A jedyne czego żałuję to brak czasu, plan mieliśmy dość zbity i nie mogliśmy pozwolić sobie na wspólne śniadanie z parkrunowiczami. Myślę jednak, że kiedyś jeszcze to nadrobimy.

 
#jomparkrun = #iloveparkrun

 

Paulina Budzińska

parkrunner A3768847

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Wstęp

Grudniowe nowinki

Zanim wpadniecie w przedświąteczną gorączkę, buszując między sklepowymi półkami czy też urobicie się po łokcie kręcąc kolejną porcję pierników zapraszamy do lektury ostatniego w tym roku newslettera parkrun Polska, w którym znajdziecie garść inspirujących tekstów.   Jak poradzić sobie z brakiem słońca i jesiennym przygnębieniem receptę znalazła Agnieszka Pater. Jak uniknąć przeziębienia, kiedy wszyscy dookoła…

Morsy

Morsowanie po polsku

„To czyste szaleństwo! Oni tak uśmiechają się tylko do kamery. Zrobią selfie a potem ubierają palta, bo to przecież trzęsie z zimna od samego patrzenia”! – zawołał wujek delektując się skrótem z teleexpresowego newsa.   Kiedy słońce wchodzi w astronomiczny znak Morsusa na polskich plażach dzieje się rzecz niezwykła. Dotąd opustoszałe, zdziczałe po letnim sezonie,…