Nowości - 8th May 2018
Sekcje:

Vege Runners na parkrun Warszawa-Ursynów

abc 1

Zapraszamy do lektury wywiadu z aż 8 parkrunnerami z klubu Vege Runners. Klub Vege Runners to grupa biegaczy zakochanych w sporcie i diecie roślinnej. Można ich spotkać na różnych parkrunach, ale ich największe zagęszczenie występuje obecnie na parkrunie Warszawa-Ursynów, gdzie już w najbliższą sobotę odbędzie się vege parkrun. Czyli parkrun zwieńczony roślinnym poczęstunkiem i wspólnym piknikiem.

 

Nasi uczestnicy parkrun:
 
Krzysztof Różycki, Katarzyna Kraj, Piotr Milbert, Piotr Witkowski, Dariusz Radej, Thomas Horne, Andrzej Kotwa, Marek Primik
 
Jak parkrun wpłynął na Twoje bieganie?
 
Krzysztof: parkrun był pierwszym zorganizowanym biegiem, do którego przygotowywałem się „od zera”. Wcześniej podejmowałem próby biegania, ale ostatecznie wygrywał rower. Gdy dowiedziałem się o istnieniu parkrunu, jego idea spodobała mi się tak bardzo, że w końcu zmotywowałem się do regularnego treningu. Parkrun towarzyszy zatem mojej biegowej przygodzie od samego początku.
 
Piotr W.: Nauczył mnie biegania dla przyjemności. Pomógł mi powrócić do regularnego biegania po okresie, w którym brakowało mi czasu i chęci na realizowanie planu treningowego.
 
Dariusz: Bieganie w parkrunie zmobilizowało mnie do podjęcia próby pracy nad swoim bieganiem (wcześniej głównie truchtałem spokojnie dłuższe dystanse). Chcąc regularnie poprawiać się na kolejnych parkrunach, zmodyfikowałem trochę trening i odkryłem nowe obszary i dodatkową radość z biegania.
 
Thomas: Spotkałem ludzi, którzy zachęcili mnie do wstąpienia do klubu, dzięki temu po 25 latach wróciłem do biegania w barwach klubowych.
 
Andrzej: Poprawił moje wyniki na każdym z uprawianych dystansów.
 
Marek: Zacząłem regularnie biegać piątki. Wcześniej moim ulubionym dystansem była dycha, teraz oba traktuję równorzędnie. Ale przede wszystkim znalazłem dodatkową przyjemność w bieganiu — okazję do regularnych cotygodniowych spotkań z przyjaciółmi, które dają mi zastrzyk dobrej energii na cały tydzień.

 

abc3

 

Co ci się najbardziej podoba na parkrun?
 
Krzysztof: Miałem okazję uczestniczyć w parkrunie w różnych lokalizacjach. Najbardziej podoba mi się to, że bez względu na miejsce, wszędzie – oprócz samego biegu – masz możliwość spotkania większej lub mniejszej lokalnej społeczności. W dodatku są to przeważnie otwarci ludzie, dzięki czemu będąc w nieznanym sobie wcześniej miejscu, można poczuć się komfortowo.
 
Katarzyna: W parkrunie podoba mi się przyjazna atmosfera. Im częściej przychodzisz na parkrun, tym więcej ludzi poznajesz i możesz nawiązać nowe, ciekawe znajomości. Ponadto jako wolontariusz możesz wesprzeć organizację wydarzenia i czerpać z tego satysfakcję.
 
Piotr M: Cała idea i niesamowite poczucie wspólnoty.
 
Piotr W: Bardzo przyjazna atmosfera. parkrun jest dla każdego, część osób traktuje go jako sprawdzian formy, niektórzy poprawiają kondycję lub czerpią radość z organizacji tego wspaniałego przedsięwzięcia. Przyjście na bieg jest świetną zachętą do nieprzespania sobotniego poranka, spotkania znajomych biegaczy. Takie spotkanie można również kontynuować w kawiarni czy na pikniku.
 
Dariusz: Najbardziej podoba mi się to, że parkrun odbywa się w każdym tygodniu, bez przerw. Jest pomiar czasu i strona internetowa gdzie można śledzić swoje postępy oraz zobaczyć jak wypada się na tle innych uczestników, np. w swojej kategorii wiekowej. Podoba mi się również klimat tych sobotnich spotkań. Jest to grupa osób chętnie zapoznających się, kibicujących sobie, pomagających w organizacji biegów. Nie bez znaczenia dla mnie jest też fakt, że bieg jest nieodpłatny.
 
Thomas: Spotkałem ludzi, z którymi bardzo dobrze się czuję, utrzymujemy też kontakt poza parkrunem.
 
Andrzej: Możliwość cotygodniowego darmowego sprawdzenia formy i spotykania się z pozytywnie nastawionymi ludźmi.
 
Marek: Co tu dużo mówić, w parkrunie zakochałem się od pierwszego wejrzenia :) Przede wszystkim podoba mi się atmosfera. Na naszym parkrunie biega wielu pozytywnie nastawionych ludzi, dlatego parkrunowe spotkania to dla mnie radość w najczystszej postaci. Po drugie regularność — biegi odbywają się w każdą sobotę. Po trzecie godzina — jestem miłośnikiem rannego biegania, więc dziewiąta jest dla mnie idealna. Po czwarte formuła oparta na wolontariacie. Podoba mi się, że biegi nic nie kosztują, w związku z czym są dostępne dla wszystkich. I jednocześnie to poczucie, że te biegi organizujemy dla siebie nawzajem, okazja to zaangażowania się w wolontariat. Choć przyznaję, że wolę biegać niż kibicować czy mierzyć czas, to jednak mam świadomość, że parkrun opiera się na pracy wolontariuszy i sam się nie zrobi, więc staram się od czasu do czasu być wolo. Po piąte dystans — myślę, że 5 km to idealny dystans do rozpoczęcia przygody z bieganiem. Po szóste pomiar czasu i możliwość monitorowania swoich wyników. Po siódme globalny charakter ruchu i coraz więcej lokalizacji na całym świecie. Paul Sinton-Hewitt, który to wymyślił, powinien dostać Nobla :)

 

Jakie są Twoje cele na przyszłość związane z bieganiem oraz z biegami z cyklu parkrun?
 
Krzysztof: Po kilku latach biegania w biegach ulicznych i trenowania „na asfalcie”, powoli przenoszę się na przełaje i coraz częściej wybieram leśne ścieżki, a główny start sezonu kolejny rok planuję w górach. Jedyną rzeczą, która się nie zmienia, to obecność parkrunu w kalendarzu biegowym i myślę, że tak będzie już zawsze.
 
Kasia: W chwili obecnej nie biegam, ale wspieram parkrun organizacyjnie. Marzy mi się zdobycie 25 wolontariatów, a co za tym idzie, możliwość otrzymania fioletowej koszulki wolontariusza :) Gdy wrócę do biegania, chciałabym wybiegać 50 parkrunów. Innym skromnym marzeniem jest zaliczenie wszystkich lokalizacji parkrun w Polsce wraz z moim przed-mężem Krzysiem ;)
 
Piotr M.: Docelowo w przyszłości chciałbym brać udział w biegach górskich na długich dystansach, ale moja przyjaźń z parkrun będzie trwać na zawsze.
 
Piotr W.: Moim celem biegowym jest poprawianie rezultatów na czterech bieganych przeze mnie dystansach 5, 10, półmaraton i maraton. A te związane z parkrunem? Chciałbym poodwiedzać inne lokalizacje. Ostatnio rozpocząłem realizację tego planu w Grodzisku Mazowieckim, a przy okazji półmaratonu w Białymstoku również i tam się pojawię na parkrunie.
 
Dariusz: Dla mnie głównym celem jest regularne uczestnictwo w biegach parkrun. Chciałbym jeszcze doświadczyć uczucia kiedy poprawiam swój rekord osobisty. Ponadto planuję odwiedzić parkrun w innych lokalizacjach, bo do tej pory miałem przyjemność biec tylko w dwóch miejscach.
 
Thomas: Chciałbym poprawić na parkrunie swój współczynnik wieku.
 
Andrzej: Jak dotychczas: stałe sprawdzanie swojej formy i/lub jej podtrzymanie w kontekście rywalizacji dziś z samym sobą wczoraj — dodatkowo w grupie to jednak coś innego w porównaniu z nie wiem jak dobrym, ale samotnym treningiem.
 
Marek: Planuję głównie starty na moich ulubionych dystansach 5 i 10 km. Mam też nadzieję, że już latem uda mi się przebiec swój 50 parkrun. Marzy mi się również, żeby na parkrunach było coraz więcej wegebiegaczy. Jako Vege Runners staramy się popularyzować sport wśród wegusów oraz dietę roślinną wśród biegaczy. Dlatego cieszyłbym się bardzo, gdyby na ursynowskim parkrunie biegało jeszcze więcej Vege Runnersów :) I gdyby takie coraz większe grupki pojawiały się regularnie także na innych polskich parkrunach. W klasyfikacji największych parkrunowych klubów w Polsce, pod względem liczby uczestników, zajmujemy wysokie 5 miejsce. W naszych barwach biega na parkrunach 118 osób, ale myślę, że stać nas na więcej :) Wzorem jest dla mnie grupa Vegan Runners, która z liczbą 1605 uczestników jest czwartym największym parkrunowym klubem w Wielkiej Brytanii.

 

abc2

 

Najzabawniejszy lub najbardziej zapamiętany moment na parkrun?
 
Krzysztof: Niezapomniane dla mnie momenty to z pewnością debiut w parkrunie, a także kamienie milowe, czyli 50. i 100. parkrun. Szczególnie ten wcześniejszy, który wydarzył się na przepięknej przełajowej trasie w londyńskim Hampstead Heath. Najzabawniejsza natomiast sytuacja to edycja parkrun w mojej stałej lokalizacji Warszawa-Ursynów, na którą zmobilizowały się dwa kluby biegowe — kto zdominuje liczebnie wydarzenie. Finalnie okazało się, że był remis i na koniec zrobiliśmy sobie przyjacielskie wspólne zdjęcie.
 
Piotr M.: 1 stycznia 2018 — parkrun edycja noworoczna. Jak przyszedłem na miejsce zbiórki przed biegiem, po może 4 godzinach snu i zobaczyłem wszystkich zebranych, to nie mogłem powstrzymać uczucia podziwu dla nas wszystkich i zacząłem bić brawo ;D
 
Dariusz: Najbardziej pamiętam swoje zdziwienie i radość w okresie kiedy udawało mi się seryjnie z parkrunu na parkrun poprawiać swój rekord życiowy.
 
Thomas: Chyba mój pierwszy parkrun, bo była to setna edycja parkrunu Warszawa-Ursynów i był tort :)
 
Andrzej: To lipiec 2017 roku i radość z powodu wyniku poniżej 18 minut i, rzecz jasna, z poznania Marka i Vege Runnersów.
 
Marek: Najzabawniejszy to chyba ten, jak pobiegłem jak na razie swój jedyny parkrun poza Ursynowem — aż w Rosji. W Moskwie w tamtym czasie było aż 18 parkrunów! Ze względu na miejsce zamieszkania najbliżej mi było do parkrunu na peryferiach Moskwy, w Butowo. Anton, koordynator tego parkrunu, zatroszczył się o gościa z zagranicy i pilnował, żebym nie pomylił trasy, więc czułem się jak VIP :) Po biegu napisano, że byłem chyba pierwszym nierosyjskim uczestnikiem ich parkrun, a więc tym samym wyprowadziłem ich na poziom międzynarodowy :)
 
Natomiast na parkrun Warszawa-Ursynów najbardziej zapamiętuję momenty, kiedy kolejni wegebiegacze dołączają do Vege Runners :) Tych momentów było sporo. Chyba najbardziej utkwiły mi w pamięci te, kiedy powitaliśmy w naszej drużynie Thomasa i Sebastiana, ponieważ w ich przypadku wiązało się to z wejściem na nową dla nich wegeścieżkę. Wiadomo — takie decyzje to nie pestka. Pamiętam też rozmowę z Andrzejem, który od wielu lat jest wegetarianinem. Znał nas od dawna, ale nie biegał w naszych barwach, bo był przekonany, że w klubie Vege Runners biegają tylko weganie. Albo z Krzyśkiem, który nie biegał w naszym barwach, bo myślał, że nie biega dość szybko. Tymczasem są wśród nas weganie i wegetarianie, a to jak szybko biegasz, identycznie jak na parkrun — nie ma znaczenia.

 

Jak byś zachęcił innych do wzięcia udziału w parkrun?

 

Krzysztof: Sobotni poranek spędzony czy to biegając, czy pomagając w organizacji fajnej imprezy sportowej, ładuje pozytywnie akumulatory. No i dzień jest dłuższy, gdy rozpoczniesz go wcześniej.
 
Piotr M.: Pokazałbym zdjęcia super uśmiechniętych uczestników, z których wynika też, że parkrun jest dla wszystkich.
 
Dariusz: Kiedy zachęcam ludzi do udziału w parkrun, mówię, że jest tutaj wspaniała atmosfera, sympatyczni ludzie, pomiar czasu, strona internetowa z wynikami, zdjęcia robione w trakcie biegu, że jest mnóstwo lokalizacji… i to wszystko za friko!
 
Thomas: Każdy znajdzie coś dla siebie, nikt nie będzie czuł się sam.
 
Andrzej: Jak dotychczas — wiem już, że robią tak też koledzy — „zaczepianiu” biegających ursynowian i namawianiu ich do wzięcia udziału.
 
Marek: Zastrzyk pozytywnej energii na cały tydzień :)

 

abc5

 

Jak parkrun wpłynął na Twoje życie?
 
Krzysztof: Parkrun na stałe wpisał się w mój kalendarz biegowy na tyle, że gdy muszę gdzieś wyjechać na weekend, sprawdzam czy odbywa się tam parkrun. A jeżeli nie — czy mogę tak zaplanować wyjazd, by zdążyć pobiec w domowej lokalizacji.
 
Kasia: Parkrun jest na pewno stałym elementem sobotniego planu dnia. Nie biegam zbyt regularnie, raczej nie biorę udziału w innych biegach zorganizowanych, a dzięki parkrunowi mogę zaliczyć przynajmniej jeden trening w tygodniu ;)
 
Piotr M.: Parkrun stał się dla mnie taką bezpieczną przystanią. Co by się nie działo ze mną i moim bieganiem, wiem że zawsze w sobotę o 9-tej rano, mogę być w miejscu, gdzie będę mile widziany, znajdę zrozumienie i wsparcie na drodze w stawaniu się szybszą i wytrzymalszą wersją siebie.
 
Thomas: Od wielu lat chciałem spróbować diety wegetariańskiej, ale nie byłem konsekwentny. Na parkrunie poznałem Vege Runnersów i dołączając do klubu zostałem wegetarianinem.
 
Dariusz: Parkrun mobilizuje mnie by wstać w sobotę rano z łóżka i się poruszać. Jest dla mnie dobrym i skutecznym antydepresantem.
 
Andrzej: Kontakt z pozytywnymi ludźmi w realu daje więcej pozytywnych emocji na weekend!
 
Marek: Odkąd zacząłem biegać parkrun, nie mogę się doczekać sobotniego poranka:)
To najprzyjemniejszy moment całego tygodnia. Na nasz parkrun regularnie przychodzi grupka Vege Runners, więc jest to też dla mnie doskonała okazja do spotkania z kolegami i koleżankami z klubu. Mam już teraz tak, że jeśli w którąś sobotę nie przyjdę na parkrun, to czuję się naprawdę kiepsko :) Nasze wspólne bieganie i rozmowy dają mi dużo radości, pozwalają rozładować stres i z większym dystansem reagować na otaczającą rzeczywistość.

 

W jaki sposób wspierasz uczestników na parkrun?
 
Krzysztof: Dotychczas mam tylko kilka wolontariatów na koncie. Mimo tego zawsze — nie tylko w ramach parkrun — wspieram biegaczy, którzy mają chwilę słabości na trasie motywując ich do dalszego biegu, bo nieważne czy szybciej czy wolniej dobiegniesz, ważne aby się nie poddawać.
 
Kasia: Od pewnego czasu regularnie jestem wolontariuszem.
 
Piotr M.: Parę razy udało mi się być wolontariuszem. Raz jako fotograf z racji mojego hobby, dwa razy na kawie po biegu sortowałem tokeny. Dodatkowo byłem zaangażowany w organizację edycji vege parkrun jesienią 2017 roku i aktualnie działam przy tworzeniu edycji wiosennej. Dodatkowo zawsze wspieram uśmiechem i rozmowami :D
 
Piotr W.: Kilka razy, gdy sam nie biegłem, kibicowałem innym uczestnikom. Zdarzyło mi się też sortować tokeny, ale w wolontariacie mam jeszcze szerokie pole do popisu i chciałbym się bardziej zaangażować.
 
Dariusz: Kilka razy byłem wolontariuszem.
 
Thomas: Jeśli sam nie biegam, a widzę, że jest potrzebna pomoc, to chętnie jestem wolontariuszem.
 
Andrzej: Wziąłem udział jako wolontariusz, ale najczęściej staram się dopingować biegaczy. (red.: Przypadkowo trafiłem na trening Andrzeja w okolicach naszego parku i wiem, że Andrzej sam tego by nie dodał: pomimo treningu, jeśli zauważył gdzieś po drodze butelkę, zatrzymywał się, podnosił ją i wyrzucał do najbliższego śmietnika. Natomiast doping Andrzeja na naszym parkrun, jest już po prostu legendarny. — Sebastian, koordynator parkrun Warszawa-Ursynów).
 
Marek: Kilka razy byłem wolontariuszem – wręczałem tokeny i skanowałem kody, mierzyłem czas, pomagałem przy wprowadzaniu wyników. Byłem też zaangażowany w organizację pierwszej edycji vege parkrun jesienią ubiegłego roku.

 

31301555_10204404645071691_5752241551979839488_n

 

Jak trafiłeś na parkrun?
 
Krzysztof: Prawdę mówiąc nie pamiętam dokładnie gdzie, ale przeczytałem o parkrun i tak spodobała mi się idea, że postanowiłem spróbować. Mój debiut planowo miał mieć miejsce w rodzinnej Łodzi, a ostatecznie odbył się w Warszawie na Pradze.
 
Kasia: O idei parkrun dowiedziałam się od mojego przed-męża, który dość regularnie bierze udział w tych spotkaniach.
 
Piotr M.: Kolega z cotygodniowych spotkań wegetarian i wegan (Wegeobiady Czwartkowe), Marek Primik, zachęcił mnie do pierwszego startu, jak tylko dowiedział się, że zacząłem trochę truchtać. To było w czerwcu 2017 r. i tak mam już za sobą 33 parkruny. Dzięki temu poprawiłem swój wynik na 5 km o ładne 5-6 minut.
 
Piotr W.: Zostałem skuszony przez nieustanne zachwalanie parkrun przez Marka Primika, który go odkrył trochę wcześniej.
 
Dariusz: Nie pamiętam dokładnie. Wydaje mi się, że ktoś mi o parkrunie opowiedział.
 
Thomas: Wracałem z treningu, kiedy akurat parkrunnerzy wbiegali na metę i Basia, koordynatorka parkrunu Warszawa-Ursynów, wytłumaczyła mi co to jest parkrun i zaprosiła do uczestnictwa. Pojawiłem się przy najbliższej sposobności.
Andrzej: Gdzieś przeczytałem (początek lata 2017 r.?), że jeśli chcemy biegać intensywniej, czyli poprawiać swoje rekordy — w moim przypadku chodziło przede wszystkim o maraton (od 2010 nie mogłem poprawić swojej życiówki: 2:55:53) — musimy biegać coraz szybciej na dystansie 5 i 10 km. O ile „dyszkę” zaliczałem w sezonie biegowym regularnie, to „piątek” właściwie nie ruszałem. Miałem błędne przekonanie, że nie może mi ona pomóc na długim dystansie. Był czerwiec 2017, postanowiłem spróbować. Na którymś z lipcowych, jeśli dobrze pamiętam, moich udziałów w parkrunie Warszawa-Ursynów, poznałem Marka, który od razu wciągnął mnie do grupy.
 
Marek: O istnieniu czegoś takiego jak parkrun wiedziałem już jakiś czas, bo Konrad, mój kolega z Vege Runners, biegał w parkrun na Bródnie. Wiadomo jednak, że pierwszy krok jest najtrudniejszy :) Rok temu Marcin i Tomek z Vege Runners powiedzieli mi, że na „moim” Ursynowie też jest parkrun, a koordynatorem jest tam Basia wegetarianka :) Bardzo mnie to zaciekawiło. Ja nawet nie wiedziałem, że na Ursynowie mamy jakiś park, choć mieszkam tu niemal od urodzenia ;D Dobrze pamiętam swój pierwszy bieg — było to 1 kwietnia, akurat trafił się wolny od zawodów weekend. Niemal zaspałem i bardzo dobrze się stało, bo dzięki temu już w metrze poznałem Krzyśka, który po pierwsze był stałym bywalcem parkrunu i zaprowadził mnie na start, a po drugie był wegetarianinem i wkrótce dołączył do naszej ekipy Vege Runners. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że za parę tygodni zupełnie nieoczekiwanie w Parku przy Bażantarni wypączkuje nam pokaźna grupka wegebiegaczy, dziś nieodłączny element parkrunu Warszawa-Ursynów.

 

Jak długo jesteś wegetarianinem/weganinem?
 
Krzysztof: Przejście na dietę wegetariańską rozpocząłem niemal 5 lat temu, a od niedawna coraz bliżej mi do diety wegańskiej.
 
Kasia: Jestem wegetarianką od ok. 7 lat.
 
Piotr M.: Za parę dni będę celebrować 3 pełne lata swojego weganizmu.
 
Piotr W.: Jestem jeszcze świeżynką ;-) Od 10 miesięcy jestem weganinem, a wcześniej przez 9 miesięcy byłem wegetarianinem.
 
Dariusz: Weganinem jestem od ponad trzech lat.
 
Thomas: Jestem wegetarianinem niecały rok.
 
Andrzej: Wegetarianinem jestem od 1995 roku. Na dietę wegańską przeszedłem na przełomie sierpnia i września ub. roku.
 
Marek: Jestem wegetarianinem od 1991 roku. Weganinem zostałem niecałe 10 lat temu.

 

Dlaczego wybrałeś/wybrałaś wegetarianizm/weganizm?

 

Krzysztof: Od dłuższego czasu towarzyszyły mi myśli o rezygnacji z mięsa w diecie z powodów etycznych. Do podjęcia tej decyzji przyczynił się fakt, że moja przed-żona Kasia jest wegetarianką. Wraz z poszerzaniem swojej wiedzy na temat świadomego żywienia doszedł do tego aspekt zdrowotny i świadomość tego, jak słabej jakości są obecnie produkty spożywcze pochodzenia zwierzęcego, a także aspekt ekologiczny i wpływ przemysłowej hodowli zwierząt na środowisko. Dołączając do tego innego rodzaju rzeczy, których produkcja wiąże się z krzywdą zwierząt zacząłem bardziej świadomie podejmować pozostałe decyzje zakupowe.
 
Kasia: Nie było konkretnego powodu. Zdecydowałam się na zrezygnowanie z mięsa (oprócz mięsa rybiego), bo miałam znajomego, który był wegetarianinem. W ogóle mnie nie namawiał, ale ja w gruncie rzeczy nie lubiłam mięsa i pomyślałam, że dlaczego by nie spróbować. Przejście na dietę roślinną w moim wypadku było pewnego rodzaju procesem, dlatego nie umiem dokładnie sprecyzować kiedy konkretnie zostałam wege. Zdarzało mi się jeszcze w domu rodzinnym zjeść mięsny obiad, aż nadszedł taki dzień, w którym absolutnie nie byłam w stanie go tknąć. Wkrótce po tym zrezygnowałam również z ryb. W chwili obecnej uważam, że mój wybór był słuszny również pod względem etycznym i ekologicznym.
 
Piotr M.: Na początku maja 2015 roku, czytając o wpływie człowieka na środowisko, natrafiłem na temat weganizmu. Przez weekend przeczytałem i obejrzałem wszystko co znalazłem w internecie. Pozyskane informacje wywarły na mnie tak duży wpływ, że od poniedziałkowego poranka podjąłem nową drogę, która wpłynęła na mnie bardzo korzystnie, pomimo moich wstępnych obaw. Zrzuciłem sporo zbędnych kilogramów (choć jeszcze dużo pracy przede mną), poprawiła mi się cera, z którą mam problemy od czasów nastoletnich, zyskałem sporo energii, która pozwoliła mi powrócić do czynnego uprawiania sportów po wielu latach siedzenia na kanapie, kończąc na dużo lepszych wynikach badań lekarskich.
 
Piotr W.: Motorem napędowym tej decyzji były kwestie etyczne, a względy zdrowotne były wisienką na torcie.
 
Dariusz: W moim wypadku na decyzję o nie spożywaniu produktów odzwierzęcych w głównej mierze wpłynęły względy etyczne. Momentem kiedy zapadła błyskawiczna i ostateczna decyzja był czas, kiedy obejrzałem wykład Gary’ego Yourofsky’ego oraz film „Earthlings” reż. Shauna Monsona.
 
Thomas: Zacząłem myśleć o wegetarianizmie po tym, jak kilka razy zobaczyłem w pracy jak wygląda przemysłowa hodowla zwierząt i przetwórstwo mięsa.
 
Andrzej: W lecie 1993 roku jadłem już tylko mięso rybie. Podstawową motywacją (pierwotną) była potrzeba zdrowego odżywiania. Był lipiec 1995 i zrezygnowałem z mięsa rybiego. Aspekt moralny pojawił się dużo później — dopiero w nowym tysiącleciu, ale za to jest teraz właściwie na pierwszym miejscu.
Weganinem zostałem pod wpływem klubu Vege Runners. Skoro dołączyłem do grupy, a już od jakiegoś czasu myślałem o tym, to dlaczego nie zrobić tego właśnie teraz (tzn. na przełomie sierpnia i września 2017 r.).
 
Marek: Bo szkoda mi zwierzaków.

 

Jak trafiłaś/trafiłeś do klubu Vege Runners?
 
Krzysztof: O istnieniu klubu wiedziałem zanim do niego trafiłem, ale nie wiedząc czemu myślałem, że trzeba mieć super osiągnięcia, by móc biegać w jego barwach. Zupełnie przypadkiem spotkałem w drodze na parkrun Warszawa-Ursynów jednego z biegaczy Vege Runners — Marka, któremu pomogłem dotrzeć na miejsce startu. Marek to świetny motywator i sprawił, że zdecydowałem się dołączyć do klubu. Jak się okazało, może to zrobić każdy wege biegacz, bez względu na wyniki, choć w szeregach klubu nie brakuje super szybkich zawodników i zawodniczek. Często podaję to jako przykład, że wcale nie trzeba jeść mięsa by mieć moc :)
 
Kasia: O Vege Runners dowiedziałam się dzięki udziałowi w parkrunie Warszawa-Ursynów. Do dołączenia do klubu namówił mnie jednak mój przed-mąż, który został członkiem Vege Runners nieco wcześniej ode mnie.
 
Piotr W.: Też za sprawą Marka. W sezonie 2016 Grand Prix Warszawy, ciągle oglądałem jego plecy, więc dobrze zapamiętałem fakt istnienia takiego klubu. Gdy już jako wegetarianin zapisywałem się na kolejny sezon, zmieniłem nazwę swojej drużyny i dołączyłem do tej wesołej wege gromadki ;-)
 
Dariusz: Szukając w internecie informacji na temat biegania i weganizmu natrafiłem na stronę Vege Runners. W tym wypadku decyzja o mojej przynależności klubowej była prosta i szybka. Cieszę się, że jestem w grupie biegaczy, którym nie jest obojętny los i cierpienie zwierząt. Ludzi, którzy w sposób świadomy postanowili to cierpienie zmniejszyć.
 
Thomas: Na swoim drugim parkrunie poznałem Marka, który powiedział mi, że koszulka z marchewką dodaje skrzydeł :) I tak faktycznie jest.
 
Andrzej: Marek, jego otwartość i kontaktowość, umiejętność pozyskiwania ludzi wokół pozytywnych pomysłów… Poza tym Marek uzmysłowił mi, że do grupy mogą należeć nie tylko weganie (a tak myślałem do tej pory), ale także wegetarianie :) I, co ważne, to on, jak dobrze pamiętam, był chyba tym, który do mnie podszedł pierwszy.
 
Marek: To było 5 lat temu, w czerwcu 2013 roku. Początki mojego regularnego biegania sięgają dalej, bo 2008 roku, kiedy po wielu latach wegetarianizmu spróbowałem diety całkowicie roślinnej. Na początku 2013 roku mój weganizm był już mocno ugruntowany, ale w najbliższym otoczeniu czułem się osamotniony w swoim spojrzeniu na życie, taki trochę z innej bajki :) Odczuwałem coraz większą potrzebę poznania innych wegetarian i wegan. Jednym z tropów były właśnie poszukiwania wegebiegaczy. Na grupę Vege Runners trafiłem w sieci w lutym, ale pierwszy krok jest najtrudniejszy i dopiero w czerwcu napisałem maila do klubu. Tego samego dnia Tomek, współtwórca klubu Vege Runners, powitał mnie na pokładzie :) Od tego czasu w każdych zawodach dumnie wpisuję klub Vege Runners i zakładam biało-zieloną koszulkę z marchewkową błyskawicą :)

 

 
Wielkie dzięki za wywiad i do zobaczenia na trasach parkrun!
 

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Tytuł

Mentalność parkrun i nowa lokalizacja

Witamy w kolejnym biuletynie polskiej edycji parkrun!   W tym wydaniu mówimy o mentalności parkrun przez małe ‘p’, jak również piszemy o inauguracji parkrun Chełm, który dołączył do naszej rodziny jako 54 lokalizacja parkrun Polska. Dodatkowo namawiamy do ‘zaramkowania się’ i publikacji zdjęć z naszymi ramkami parkrun.   Ponadto przypominamy o naszym ogłoszeniu i zapraszamy…

Ramki tytuł

Zaramkuj się!

Ci z Was, którzy odwiedzili w ostatnią sobotę nasze trasy zapewne zauważyli nasz nowy gadżet, którym są ramki parkrun. Wyposażyliśmy w nie wszystkie lokalizacje i mamy nadzieję, że skorzystacie z okazji zrobienia sobie zdjęcia w ramce. Dodatkowym atutem ramek jest – podobnie, jak w przypadku parkrun – fakt, że ramki zbliżają, więc warto zbliżyć się…