Nowości - 8th May 2018
Sekcje:

Wywiad z Krystyną Tomaszewską – uczestnikiem i wolontariuszem tygodnia z parkrun Pruszków

2

Zapraszamy do lektury wywiadu z Krystyną Tomaszewską – wolontariuszem na parkrun w Pruszkowie! Prywatnie jest ona nauczycielką w przedszkolu. Pokonała trasę parkrun już ponad 100 razy, po raz pierwszy było to w maju 2015 roku, a jej parkrunowe PB to fantastyczne 26:34! Dodajmy do tego, że bardzo lubi przygotowywać herbatę dla uczestników parkrun, a wolontariuszem w różnych rolach była już kilkadziesiąt razy!

 

1

 

W jaki sposób wspierałaś uczestników na biegu parkrun?
 
Ludzie, którzy tam przychodzą, to przeważnie stali bywalcy.Wszyscy czują się tam jak
u siebie w domu. Tworzymy już taką jakby “parkrunową rodzinę”.Ciągle pojawiają się też
nowe osoby, wśród których zdarzają się też takie, jaką ja byłam kiedyś jak przyszłam
pierwszy raz, czyli trochę zagubione, niepewne. Wtedy przypominają mi się moje pierwsze
kroki.Rozumiem tych ludzi chyba tak, jak nikt inny.Staram się zamienić z nimi chociaż
kilka słów, poinformować, zachęcić. Jeśli przyjdą następnym razem, zapraszam do wspólnej
rozmowy, aż w końcu zaczynają przychodzić jak do siebie i właśnie o to chodzi.
 
Czy lubisz wolontariat na biegach parkrun?
 
Wydaje mi się, że nie można być wolontariuszem nie lubiąc tej funkcji, tak samo
jak nie można być biegaczem nie lubiąc biegania. Wolontariat nie zabiera energii, lecz
tak samo jak bieganie dodaje jej. Oczywiście uczestniczę w wolontariatach i tak samo
jak bieganie sprawia mi to przyjemność.
 
Kiedy przechodziłam okres rekonwalescencji w pewnych odstępach czasu po dwóch zabie-
gach chirurgicznych i nie mogłam biegać, przychodziłam tylko na wolontariat. Szkoda
byłoby marnować czas siedząc w domu. Inni mogli sobie wtedy pobiec.

 

1

 

Czy warto być wolontariuszem na parkrun?
 
Słowo warto napisałabym wielką literą, a nawet zastąpiłabym słowem “trzeba”. Przecież
bez wolontariatu parkrun by nie istniał. Cała ta inicjatywa opiera się na działalności
społecznej. Dlatego należy szczególnie podkreślić tutaj bardzo ważną rolę koordynato-
ra, bo to wolontariusz numer jeden. To koordynator wykonał kawał dobrej roboty zakładając
parkrun, a my musimy zrobić wszystko, żeby nigdy się nie skończył. Zrobił to dla naszego
miasta, dla nas nas wszystkich, dlatego wspierajmy go poprzez wolontariat,pomagajmy!
Niech korzystają z niego następne pokolenia.  DZIĘKUJEMY CI JANUSZU!
 
8

 

Jak jest Twoja ulubiona rola na wolontariacie?
 
Ulubionej roli w wolontariacie nie mam. Robiłam wiele rzeczy: rozdawałam tokeny,
skanowałam uczestników, pomagałam przy rozstawianiu i zbieraniu elementów trasy, za-
mykałam stawkę, pomagałam przy organizacji jubileuszu na trzecie urodziny.Czasami
próbuję coś zainicjować, podpowiedzieć jak przyjdą mi jakieś ciekawe pomysły do głowy.
Kilka razy robiłam też herbatę i przyszło mi w tej chwili na myśl, że może już na
“biegowej emeryturze”zostanę taką “parkrunową herbaciarką”? Muszę przyznać, że brzmi to
nawet ciekawie.
 
2

 

Jak byś zachęciła innych do wolontariatu na parkrun?
 
Myślę, że samych uczestników nie trzeba zachęcać. Wszyscy doskonale wiedzą, że
nie pobiegną, jeśli nie będzie wolontariuszy.Wolontariat w parkrun jest bardzo łatwy,
dlatego słowa zachęty kierowałabym głównie do rodziców trochę starszych dzieci
i nastolatków. Przecież to żaden wysiłek, a taka okazja, żeby po prostu i zwyczaj-
nie pomagać. To jedna z metod wychowawczych, która kształtuje człowieka, uczy samych
dobrych rzeczy: komunikacji, współpracy, odpowiedzialności.To cechy niezbędne w do-
rosłym życiu. Dzieci lubią się wykazywać, czuć się ważne i potrzebne i ten potencjał
mogą spożytkować właśnie w parkrun, który daje możliwość robienia czegoś wartościo-
wego. Wolontariat w parkrun to także doskonały sposób na nudę!
 
3

 

Jak parkrun wpłynął na Twoje bieganie?
 
parkrun w Pruszkowie powstał w listopadzie 2014 r. Pomimo, że lokalizacja znajduje się blisko
mojego miejsca zamieszkania, o jego istnieniu nie wiedziałam nic. Czasami widywałam grupki biega-
jących ludzi i nawet raz zapytałam przebiegającego obok mnie pana co to są za biegi, ale nie
zrozumiałam co odpowiedział, bo bardzo się śpieszył.
 
Pewnego razu, gdy trenowałam swoje bieganie na stadionie “Znicz”, spotkałam tam pewnego miłe-
go, również biegającego Pana. Nawiązaliśmy rozmowę i cała tajemnica sobotniego biegania została
wyjaśniona. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że rozmawiam z naszym koordynatorem Januszem, a i sam
rozmówca się do tego nie przyznał. Zaprosił mnie oczywiście do wzięcia udziału w parkrunie i to
skutecznie, bo zarejestrowałam się, wydrukowałam kod kreskowy i przyszłam.
 
Przyznam szczerze, że poczułam się tam trochę nieswojo i jakoś dziwnie. Stanęłam z boku, popa-
trzyłam na tę młodzieżową gromadę i zadałam sobie w myślach pytanie: kobieto, co ty tu robisz?
Uświadomiłam sobie, że z osobników płci żeńskiej jestem tam najstarsza i zaczęłam mieć wątpliwo-
ści, że może to nie dla mnie.Za chwilę jednak dodałam sobie odwagi, bo pomyślałam, że skoro są
panowie z mojej kategorii wiekowej, to dlaczego nie panie?
 
Wystartowałam więc razem ze wszystkimi. Oczywiście pomimo oznakowania, chyba trochę z emocji pomyliłam trasę, potem musiałam się cofnąć, ale w końcu dobiegłam do mety i tym samym bieg zaliczyłam. Długo potem nie przychodziłam, ale w końcu znowu się odważyłam, potem znowu i tak zaczynałam się rozkręcać. Rozkręciłam się ostatecznie tak, że przerodziło się to w jakieś uzależnienie.

 

4

 

Wcześniej w terenie biegałam tylko wtedy jak była tylko dobra pogoda, przy złej korzystałam
z bieżni mechanicznej. Teraz bieżnia może dla mnie nie istnieć. Zła pogoda też już nie istnieje,
bo odkryłam, że ruch na świeżym powietrzu o każdej porze roku jest cudowny, szczególnie w pięknej scenerii naszego malowniczego parku. Dzięki parkrunowi polubiłam bieganie nawet w zimie, a najciekawiej jest wtedy jak mrozi i sypie śniegiem, jak szron osadza się na naszych ubraniach, włosach i rzęsach, a nasi fotoreporterzy wolontariusze robią wtedy bardzo ciekawe zdjęcia. Wszyscy ludzie, którzy tam przychodzą są moją motywacją i jak tu nie biegać?

 

5

 

Co Ci się podoba najbardziej na parkrun?
 
Jestem pełna uznania dla rodzin, które wspólnie z dziećmi przychodzą na parkrun, nawet
tymi małymi.Czynnie biorą w nim udział wymiennie biegając lub pomagając przy organizacji.
Często angażują dzieci w pomaganie, mobilizują do ruchu, dopingują i kibicują im. Z kolei inne
dzieci przemierzają trasę na rowerkach u boku swoich opiekunów.Na ich twarzach widać wtedy taką radość, że nie sposób się nie uśmiechnąć.Podziwiam biegaczy, którzy biegnąc pchają przed sobą wózki z dziećmi. Biorąc pod uwagę naszą dość trudną trasę, momentami o zmiennym nachyleniu i wąskimi ścieżkami myślę, że to prawdziwe wyzwanie.Są pary, które wspólnie dzielą swoją pasję, razem biegają
i to też jest bardzo miłe.Parkrun “zaliczają” też pieski ze swymi opiekunami, bo to też okazja dla czworonogów do wybiegania się.
 
6

 

Czasami w okresie letnim przychodził z tatą i chyba z siostrą pewien chłopiec.Co prawda nie bie-
gał, ale z niesamowitym zaangażowaniem bardzo mocno wszystkim kibicował.Jak było bardzo gorąco to na trasie podawał biegaczom kubki z wodą.Tak mnie tym ujmował, że jak go mijałam, to starałam się powiedzieć coś miłego, pochwalić, jakimś przyjaznym gestem wyrazić swoją sympatię. Stawał się on wtedy tak dumny z siebie, że jeszcze bardziej się angażował. Zbliża się lato, więc mam wielką nadzieję, że znowu się pojawi.
 
Przez rok, czy nawet dłużej po biegu spotykaliśmy się w naleśnikarni “Ale Nale”, która serwowała nam pyszne, dietetyczne zupy. Była to doskonała okazja do bliższego poznania się, wspólnej integracji i to też było bardzo sympatyczne, szczególnie wtedy, gdy pogoda dopisywała i można było posiedzieć na zewnątrz budynku.
 
parkrun to również okazja do spotkań, uśmiechów, żartów, rozmów, wymiany zdań na rożne tematy przy herbacie zrobionej przez wolontariuszy. Wszystkich łączy wspólna pasja, więc tematów do rozmów nie brakuje. parkrun to też bardzo sympatyczny gest przybijanie tradycyjnych żółwików na powitanie, a najważniejsze to systematyczny, cotygodniowy, aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu i duża dawka pozytywnej energii na dobry początek sobotniego dnia.
 
7

 

Jakie są Twoje cele na przyszłość związane z bieganiem oraz z biegami z cyklu parkrun?
 
Jestem wierna swojemu parkrunowi, bo oprócz jednego, pozostałych 105 biegów zaliczyłam właśnie tutaj.Chciałabym pobiec kiedyś w jakiejś lokalizacji gdzieś za granicą, zobaczyć, porównać, poczuć tamtejszą atmosferę, ocenić itp.Poza tym jeszcze w tym roku planuję sprawdzić się na dłuższym dystansie i przebiec półmaraton. Do tej pory brałam udział w biegach tylko do 10 km. Nie biegam szybko
i nie planuję żadnych życiówek, bo wiem, że nigdy nie dorównam prawdziwym biegaczom.Moim celem jest tylko ukończyć bieg i poczuć satysfakcję. Czas nie gra roli.
 
Jeśli natomiast już nie będę mogła biegać, to pewnie na stałe zostanę najstarszą na świecie parkrunową babcią wolontariuszką (ale zaznaczam, to nie nastąpi jeszcze szybko) i będę rozdawać tokeny lub skanować uczestników siedząc na stołeczku. Może nawet kupię sobie trąbkę i na trasie będę kibicować wszystkim biegaczom wywijając laseczką nad głową (ha,ha,ha). Ale na razie to jeszcze sobie pobiegam.
 
Najzabawniejszy lub najbardziej zapamiętany moment podczas parkrun?
 
Zabawne momenty to ja mam co tydzień, kiedy czytam e-mail, gdzie jest napisane, że bieg ukończyłam jako pierwsza wśród uczestników zarejestrowanych w mojej kategorii wiekowej. Wtedy żartuję i chwalę się przed znajomymi, że jestem najlepsza (przecież nie muszą wiedzieć, że jestem sama w swojej kategorii). A tak trochę bardziej na temat to pamiętam, że kiedyś w trakcie biegu tak głęboko się zamyśliłam, że zamiast trzymać się trasy i skręcić w prawo, pobiegłam prosto w stronę domu. Przez chwilę myślałam, że sobie tylko trenuję i czas już kończyć. Dopiero żartobliwe nawoływania biegaczy przywołały mnie do porządku. W tajemnicy wyznam, że przytrafiło mi się to 2 razy, ale za drugim razem na szczęście nikt nie zauważył, a i ja sama nikomu się nie przyznałam.
 
Gdy biegłam w Grodzisku Mazowieckim podczas uroczystego otwarcia tamtejszej lokalizacji, gdzie trzeba było zrobić pięć okrążeń, biegacze zaczęli mnie dublować, straciłam orientację i chciałam zrobić jeszcze szóste.Chyba muszę kupić sobie zegarek biegowy.
 
Jak byś zachęciła innych do wzięcia udziału w biegach parkrun?
 
Dużo jeżdżę rowerem i spotykam sporo ludzi biegających. Nie mogę się oprzeć, żeby nie nawiązać rozmowy z takim biegaczem i zaprosić na parkrun. Chodzi mi o to, żeby skutecznie zachęcić. Okazuje się jednak, że większość nie wie o co chodzi z tym parkrunem. Skupiam się więc wyłącznie na informacji i odsyłam do strony internetowej. Muszę przyznać, że wykazują zainteresowanie. Czy przyjdą, nie wiem, ale jeśli nawet skorzysta jeden na dziesięciu to i tak dobrze. Może potem on kogoś zachęci?
 
Jeżeli chodzi o zachęcanie ludzi nigdy nie biegających to raczej nie jest takie proste. Prawie zawsze odpowiedź brzmi: nie, ja się nie nadaję, bieganie męczy, to nie dla mnie itp, a i słowo parkrun jest dla nich abstrakcją. Warto najpierw namówić, żeby sobie poczytali coś o parkrunie, potem przyszli tylko zobaczyć, może w roli osoby towarzyszącej czy kibica, poprosić o pomoc przy organizacji biegów itp. Kiedy ludzie sami zobaczą, zetkną się z tym bezpośrednio, poczują ten klimat na własnej skórze, przekonają się, to i decyzja będzie łatwiejsza i szybsza.
 
Wielkie dzięki za wywiad!

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

1

Mama z 8-letnim synem na parkrun

  Zapraszamy do zapoznania się z historią Ewy oraz jej syna Krzysia z parkrun Chrzanów!   W naszej rodzinie wszyscy biegamy. Poważne bieganie zaczęło się właśnie od parkrun Chrzanów. Mąż i ja biegamy – a zatem to naturalne że swoją pasją zarażamy również syna. Oczywiście nic na siłę. Ale biorąc pod uwagę fakt iż na…

abc

Nowości parkrun

Jak w co drugi piątek, witamy Was serdecznie w naszym biuletynie parkrun! Przez ostatnie dwa tygodnie cieszyliśmy się piękną pogodą na parkrun, a wielu z Was postanowiło aktywnie rozpocząć majowy weekend od udziału w parkrun.   W najbliższych tygodniach zorganizujemy dla Was specjalne edycje parkrun. I tak w sobotę 26 maja 2018 r. spotkamy się na…