Nowości, Wolontariusz tygodnia - 14th August 2018
Sekcje:

Wolontariusz tygodnia – Adrian

parkrun 270

parkrun to świetny sposób na poznanie ludzi, którzy zostawiają w nas radosny ślad na długo. Taką osobą jest Adrian Diego Stan z parkrun Poznań, którego miałam okazję niedawno poznać. W ubiegłą sobotę Adrian świętował swój 26 wolontariat w parkrun w nowej roli – zadebiutował jako  koordynator biegu.

 

Skąd dowiedziałeś się o parkrun?

 

Zupełnie przez przypadek. Uczestniczyłem w innym biegu na poznańskiej Cytadeli na którym pojawili się też parkrunnerzy. Kiedy poszukiwałem dla siebie miejsca, pierwszym pomysłem był właśnie parkrun Poznań.

 

Co było tym punktem zwrotnym, który sprawił, że przestałeś się wahać i przyszedłeś?

 

Rozpocząłem długą walkę o kondycję fizyczną, której nie prowadziłem nigdy w życiu. Zacząłem od spacerów, coraz dłuższych spacerów, aż w końcu mój sąsiad z kolegą namówili mnie na dołączenie do ich treningów biegowych. Niestety po trzech tygodniach koledzy przestali się pojawiać wystawiając mnie do wiatru. Możliwe, że moje wolne tempo nie sprzyjało ich potrzebom. To był ten moment w którym uznałem, że to są moje treningi i nikt nie zachęci mnie do ruchu lepiej niż ja sam. Pierwsze marszobiegi, pierwszy kilometr i w końcu pierwszy udział w zorganizowanym biegu 5k. Nie był to sukces – umarłem z pięć razy, miałem sześć zawałów, straciłem płuca ale nie serce do biegu. Samemu nie jest jednak tak fajnie – przypomniałem sobie o parkrunie i postanowiłem przebiec jednak tę sobotnią piątkę „wspólnie”.

 

Jak wyglądał Twój pierwszy parkrun?

 

Nie pamiętam tego momentu – wtedy 5km to była jeszcze dla mnie walka o życie. Sam więc bieg przykryty był białą mgłą słabości i braku tlenu. Pierwszy raz pojawiłem się 7 października 2017. W ten dzień obchodziliśmy trzynaste urodziny parkrun. To właśnie to wydarzenie chciałem uczcić moją obecnością i to ono mnie ściągnęło. Było uroczyście, serdecznie, partnersko, ciepło, gościnnie. To zapamiętałem ze startu i mety.

 

Jak odebrałeś parkrun?

 

Urzekło mnie oczekiwanie na mecie na ostatnich, wspólne zdjęcie, akceptacja, uśmiechy ludzi, wspólne wyjście na kawę, gdzie mogłem poznać swoich pierwszych parkrunowych przyjaciół. Wszystko było jakieś takie magiczne, poczucie przynależności do grupy ludzi która cię rozumie, chce poznać, nie ocenia twoich słabości, podaje rękę, przybija piątki, klaszcze i  dodaje siły. To mnie zaciekawiło, chciałem to poznać i rozpracować.

 

Co sprawiło Ci największą przyjemność?

 

Lubię wspominać koleżankę Agnieszkę, która została ze mną dłużej po kawie parkrunowej i rozmawiała, trochę o życiu, trochę o biegu – tak o wszystkim. W tym momencie poczułem się zaakceptowany, a było to już na samym początku mojego „związku” z parkrunem. To było jak pralka, wszedłem zamknąłem drzwiczki i zanim się obejrzałem już kręciłem się w kółko ze wszystkimi, w każdą sobotę.
Następnym wspomnieniem, które było dla mnie piękne to bieg #314. Po dwóch kontuzjach w końcu wróciłem do biegania. Bez sił i wiary, trochę rozczarowany brakiem formy. Już na starcie postanowiły wesprzeć mnie dwie dobre dusze Natalia i Paulina. Przez cały bieg wyciągały mnie z kryzysów, dodawały otuchy i nakręcały do walki. Nawet gdy postanowiłem odpuścić i poprosiłem by pobiegły własnym tempem – zostały ze mną, W ten dzień tylko dzięki nim udało mi się osiągnąć tak dobry wynik. Wtedy byłem bliski wyznania obu moim aniołom miłości, moje uczucia do nich zmieniły się na zawsze.
Takich wyjątkowych chwil jest pełno. Na każdym biegu dzieje się coś, co daje mi radość i powoduje, że zawszę chcę wracać.

 

Jak zachęciłbyś innych do udziału w parkrun?

 

Chyba na większość potrzeb można znaleźć odpowiedź w słowie parkrun.
Jeśli szukasz przyjaciół, wsparcia, pomocy, porad – parkrun
Jeśli chcesz poszukać inspiracji zmotywować do lepszych wyników albo nawet do wstania z kanapy – parkrun
Chcesz poczuć moc współdziałania, czuć się częścią czegoś większego, rodziny – parkrun
Chcesz mieć kontrolę nad swoimi postępami, regularnie weryfikować wyniki i kondycję – parkrun
Lubisz biegać, spacerować, uprawiać nordic walking, biegać z psem, a może kawę w dobrym towarzystwie – parkrun
Nie wiesz co lubisz – a chciałbyś wiedzieć – parkrun
Lubisz pomagać, czuć się potrzebny, stać się wolontariuszem – parkrun
Po biegu zawsze masz ochotę na dobre śniadanie we wspaniałym towarzystwie – parkrun Poznań

 

parkrun 314

 

 Jak parkrun wpłynął na Twój styl życia i aktywność?

 

Oj sporo się zmieniło. Mam za sobą 26 wolontariatów, 15 biegów i 16 freedom runów. Najdziwniejsze jest to, że nie lubię rano wstawać. Pracuję i działam w nocy. Nawet treningi często zaczynam po północy. Ale coś się zmieniło. Co tydzień budzę się o siódmej nie dlatego że muszę, ale dlatego że chcę. Wywróciłem sobotę na drugą stronę tylko po to by spotkać się z przyjaciółmi i pobiec czy pomóc w organizacji biegu. Piątka na Cytadeli jest wyznacznikiem kondycji, to tu chcę poprawiać swoje wyniki, często biegnąc dłuższe trasy dodaję kółko freedom wydreptanych szlaków parkrunu. Chcę poznawać nowe lokalizacje, bo to niesamowite zjawisko o czym przekonałem się w parkrun Inverness. Mam teraz plany aby odwiedzić kilka nowych miejsc, jak parkrun Olsztyn, parkrun Dąbrówka, pobiegnę też w Edynburgu. Planując wyjazd wakacyjny ważną kwestią jest to czy w pobliżu będzie parkrun, bo #jestsobotajestparkrun.

 

Co Ci się podoba najbardziej na parkrun?

 

Społeczność, współdziałanie, ludzie – różni ludzie, którzy pomimo różnic tu stają się zgraną ekipą. Lubię oczekiwanie na mecie, gdy wypatrujemy ze stoperem w ręku pierwszych biegaczy, lubię podawać tokeny na linii mety, to taki symboliczny moment ukończenia biegu. Lubię skanować kody, bo kiedy już biegnący odsapną – to jest fajna chwila na wymianę uśmiechów i choć paru miłych słów, mimo zamieszania wokół. Jako koordynator biegu spodobało mi się jak zgraną ekipą są wolontariusze i to że tak harmonijnie potrafimy ogarnąć czasem apokaliptyczne zamieszanie wokół. Lubię poznańską trasę parkrunu, jest piękna i wyjątkowa, jestem trochę patriotą lokalnym ale kto tu pobiegł ten zrozumie dlaczego tak lubię Cytadelę. I chyba na końcu – po prostu lubię biegać, a nie znam miejsca do tego lepszego niż parkrun.

 

parkrun 316

 

Dlaczego warto być wolontariuszem?
Na początku obliczyłem sobie, że by odwdzięczyć się za możliwość biegania za darmo powinienem co dwudziesty bieg pomóc w jego organizacji. Szybko jednak zauważyłem, że nie wszyscy wyznają taką zasadę, więc zamieniłem ją z matematycznej na sympatyczną. Poznałem wszystkie dostępne w Poznaniu stanowiska wolontariuszy, nawet po kilka razy i wiem, że to co lubię najbardziej to chwile w których biegnący okazują za włożoną w organizowanie biegu energię, najczystszą sympatię. Są oklaski, powitania, podziękowania, pożegnania, piąteczki uściski, całusy, dobre słowa. Jak nie kochać bycia wolontariuszem. A dlaczego warto spróbować? Bo zadania są fajne i ciekawe, są też emocje i na pewno warto w ten sposób podziękować tym, którzy pomagali wtedy gdy biegliśmy my.

 

Najzabawniejszy lub najbardziej zapamiętany moment podczas parkrun?

 

Najwięcej śmiechu było na początku, gdyż za nic nie byłem w stanie opanować przebiegu trasy i kilka biegów skończyło się pobłądzeniem. Teraz jest to stały element żartu rozluźniającego gdy wprowadzam do naszego parkrunu nowych biegaczy – na szczęście oni radzą sobie lepiej z nawigacją niż ja.

 

 

 

Foto Jarek Koperski Sport

Rozmawiała Marlena Adamusiak

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Dąbrówka

Listopad liryczny i dżdżysty?! Na to mamy jeszcze chwilkę!

Jeszcze w kilka dni temu nikt nie przypuszczał, że piękna złota polska jesień może mieć tak łaskawe oblicze. A jednak! Pogoda nieustannie nas zaskakuje. Mimo wszystko mamy jeszcze troszkę czasu by wzmocnić odporność przez jesienną słotą.   Z ciekawostek ostatniej soboty parkrun Białystok zaprosił do udziału psy ze Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku. Uczestnicy mieli…

hallowcover1-900x414

Halloween na parkrun

W zeszłym tygodniu w wielu lokalizacjach odbyły się tematyczne biegi parkrun, podczas których biegacze i spacerowicze przebrali się w Halloweenowe stroje. Takie wydarzenia mają miejsce jednak tylko raz w roku. A co w przypadku lokalizacji parkrun, których same nazwy są straszne (i to przez cały rok)? Przyjrzyjmy się kilku z nich.   1. Frog Hollow…