Nowości - 3rd October 2018
parkrun na receptę

Czy gdyby lekarz przypisałby wam parkrun na receptę bylibyście zdziwieni? A może zaskoczeni? Przyszlibyście z chęcią czy raczej zmuszając się do wyjścia z domu?

 

W Wielkiej Brytanii od tego roku lekarze interniści są zachęcani by zapisywali pacjentom z nadwagą oraz z chronicznymi chorobami parkrun jako alternatywną możliwość wobec leków. W mojej rodzinie od dawna krąży anegdota, oparta na prawdziwych sytuacjach, o internistce, która wszystkim i bez względu na schorzenie zalecała „kijki i spacer” w dzielnicowym parku. Znajduje się tam niewielkie sztuczne jeziorko, dzięki czemu według tej pani spacery mogły być wybitnie ciekawe. Wprawdzie pacjenci mieli różne zdanie na temat tych zaleceń (oraz było to przed zaszczepieniem parkrun w Polsce) leczy gdyby się nad tym zastanowić, czy nie jest to fajny pomysł?

 

Wyjście pierwszy raz na rzeczone kijki lub parkrun może być faktycznie dosyć trudne. Zastanawiamy się jak inni będą nas oceniać albo czy w ogóle ukończymy założoną trasę.  Gdy jednak przełamiemy schemat własnych przyzwyczajeń, widzimy jak łatwo wciągnąć się w coś nowego. Po pierwsze dostajemy dawkę ruchu. Czy biegając czy spacerując, z kijkami lub bez. Po drugie w przypadku parkrun za każdym kolejnym razem poznajemy osoby, które po pewnym czasie stają się już znajome. I które tak jak my tworzą całą grupę. Każdy z uczestników ma swoje zainteresowania, choć najczęściej jedno główne zbieżne czyli chęć bycia sprawnym i życia w lepszej kondycji. W dodatku jeśli mieszkacie w tej samej okolicy, to może będziecie spotykać się w spożywczaku.

 

W większości przypadków, które tego wymagają, utrata wagi lub lepsze samopoczucie przychodzą niezauważalnie. Jako efekt uboczny. W dodatku by wziąć udział w parkrun nie trzeba się szczególnie przygotowywać. Ani finansowo ani mentalnie.

 

independent2

 

Co więcej idea parkrun pozwala nie tylko na promocję i udział w biegu. Sięga także do podstaw idei niekomercyjnego sportu jaką jest oddolna działalność lokalnych społeczności.  Jeśli spojrzymy na przeciętne wiadomości sportowe z popularnych gazet, często możemy trafić na informacje dotyczące samej elity sportu. Przeczytać o zawodowych sportowcach, gorzej lub lepiej opłacanych; nieraz o sukcesach lub kolejnych aferach. Czasem też  zobaczyć reklamę z kimś znanym. Czy czujecie się przez to bardziej zachęceni do podjęcia jakiejkolwiek aktywności ruchowej? Szczególnie jeśli jesteście w średnim lub starszym wieku albo macie sporą nadwagę lub ogólnie dużą niechęć wobec życia?

 

W większości przypadków, mniej lub bardziej skrajnych, wolałabym chyba komentować sport ale z kanapy. Tymczasem parkrun dzięki swojemu zasięgowi w zakresie lokalnych społeczności, stał się również kolejną alternatywą wobec świata komercyjnego sportu. Często o nim można dowiedzieć się od sąsiadów, kolegi z pracy lub znajomej. Niektórzy trafiają tutaj również bo np. chcą się spełnić jako wolontariusze, pragną nauczyć się czegoś nowego albo wejść  w nowe środowisko. Inni mają za cel poprawić wyniki albo spotykać się regularnie w tej samej grupie treningowej. Wszyscy jednak traktują parkrun jako ruch promujący aktywność ruchową oraz dający solidne (i różne) wsparcie w ramach lokalnej społeczności. I to właśnie teraz, za darmo i w twojej okolicy. Czy może być coś lepszego?

 

Agnieszka Pater

Tekst inspirowany artykułem w  Independent

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Wstęp

Grudniowe nowinki

Zanim wpadniecie w przedświąteczną gorączkę, buszując między sklepowymi półkami czy też urobicie się po łokcie kręcąc kolejną porcję pierników zapraszamy do lektury ostatniego w tym roku newslettera parkrun Polska, w którym znajdziecie garść inspirujących tekstów.   Jak poradzić sobie z brakiem słońca i jesiennym przygnębieniem receptę znalazła Agnieszka Pater. Jak uniknąć przeziębienia, kiedy wszyscy dookoła…

Morsy

Morsowanie po polsku

„To czyste szaleństwo! Oni tak uśmiechają się tylko do kamery. Zrobią selfie a potem ubierają palta, bo to przecież trzęsie z zimna od samego patrzenia”! – zawołał wujek delektując się skrótem z teleexpresowego newsa.   Kiedy słońce wchodzi w astronomiczny znak Morsusa na polskich plażach dzieje się rzecz niezwykła. Dotąd opustoszałe, zdziczałe po letnim sezonie,…