Nowości - 7th October 2018
Sekcje:

Wasze historie – Kamil Szyposzyński z parkrun Świdwin

KAmil front3

parkrun to świetna okazja, by razem z rodziną spędzić miło czas w sobotni poranek. Przebyć całą pięciokilometrową trasę i delektować się zmieniającą się pogodą. Obgadać wszystkie szaro granatowe obłoczki i egzystencjalno – przyrodnicze tajemnice – skąd się biorę kasztany? I co jedzą jeże? To dobra sposobność na zawiązanie się nowych planów i życiowych celów. Puszczenie wodzy fantazji, by potem móc wcielić je w życie.

„A może by tak maraton?

- A zrobisz spaghetti?

- Maraton! Nie makaron!

- Acha… to nie lubię…”

 

Dziś swoją historię z parkrun opowie Kamil Szyposzyński z parkrun Świdwin.

 

Kamil

 

Jak zaczęła się twoja przygoda z parkrun?

 

Moja fascynacja spotkaniami parkrun narodziła się spontanicznie. Któregoś dnia w luźnych rozmowach w gronie kolegów i koleżanek biegaczy padło hasło „parkrun startuje” rzucone przez koordynatora parkrun Świdwin – Wiesława (pozdrawiamy serdecznie). Do dziś pamiętam nasz pierwszy parkrun i emocje jakie mu towarzyszyły. Od tego czasu nie wyobrażam sobie soboty bez porannego startu o 9 tej.

 

Kamil6

 

Jakie były Twoje początki biegania?

 

Moje bieganie rozpoczęło się 3 lata temu, kiedy to za namową znajomego prokuratora wystartowałem w biegu na 10 km odbywającego się w Świdwinie. Niestety nie miałem praktycznie żadnego przygotowania fizycznego, więc bieg odbywający się w ponad 30 stopniowym upale był piorunujący. Do mety dobiegłem (albo raczej doczłapałem) jako jeden z ostatnich w czasie 1 godzina i 10 minut, a przez następne 2 dni nie mogłem wstać z łóżka przez zakwasy. Ogromny wysiłek dodał mi jednak skrzydeł do rozpoczęcia regularnych treningów. Na początku pokonywałem po kilka kilometrów 3 razy w tygodniu, by po 3 miesiącach pokonywać regularnie dystans 10 km poniżej 1 godziny. Dodatkowo zauważyłem, że regularne bieganie znacznie poprawiło mój zapał do pracy oraz samopoczucie, a każdy dzień bez biegania wyzwalał głód biegania na dzień następny.

 

 

Kamil7

 

Co podoba ci się najbardziej w parkrun?

 

Najbardziej fascynuje mnie panująca na parkrun rodzinna atmosfera i niesamowity entuzjazm, który towarzyszy każdemu ze spotkań. Na parkrun spotykam co sobotę wielu ludzi z którymi mogę porozmawiać przed startem, wspólnie się rozgrzać, pożartować. U nas w parkrun Świdwin panuje świetna atmosfera i z wielką ochotą, bez względu na pogodę, wstaję w sobotę rano i biegnę „do samolotu i z powrotem” jak brzmi nasze świdwińskie motto. Wspólne bieganie mnie motywuje i daje wielką radość. Dodatkowo niesamowitą radość sprawia mi bieganie z moimi dziećmi – 7 letnim Michasiem, 3 letnim Witkiem oraz rocznym Adasiem. Michał ma już całkiem dojrzałym parkrunerem. Jego rekord to 36 minut. Z najmłodszym synem biegnę w wózku. Dzieciaki uwielbiają sobotnie poranki na parkrun. Wstają już o 6 rano i nie mogą się ich doczekać. Tak naprawdę nasze rodzinny rozruch jest możliwe dzięki mojej kochanej, wspaniałej i wyrozumiałej żonie Agnieszce, która dzielnie znosi nasze bieganie i sama ma już zaliczony debiut w parkrun.

 

Kamil2

 

 

Jakie są Twoje  najbliższe plany?

 

Najważniejszy to przebiec po raz pierwszy maraton i tu wybór padł na Warszawę (40 edycja już 30 września), do którego intensywnie przygotowuję się już od kilku miesięcy, a ponadto w dalszym ciągu czerpać radość z samego biegania i byciu wolontariuszem na parkrun.

 

Trzymaliśmy kciuki za obrany cel Kamila. W niedzielne południe w pięknym stylu Kamil zadebiutował w maratonie! Czego mu ogromnie gratulujemy! Marzenia są po to by je spełniać!

 

Kamil3

 

Dlaczego polecasz bieganie? 

 

To jest walka z samym sobą i z własnymi słabościami. Należy być świadomym i się nie poddawać. Jest czasem ciężko, ale co innego da nam większą satysfakcję od pokonania właśnie tych naszych słabości. Mnie to buduje i sprawia, że się rozwijam. W czasie biegu myśli zaczynają kierować się na właściwy tor. Dzięki temu potrafię częściej czuć się po prostu szczęśliwy.

 

Jak parkrun wpłynął na Twoje życie?

 

parkrun uczynił mnie otwartym na świat i ludzi. Bieganiem zaraziłem wszystkich członków rodziny. Nie wyobrażamy sobie soboty bez parkrun. Dzięki parkrun odkryłem nowe życie. I dokonałem niesamowitego – przebiegłem maraton! Wrażenia nie do opisania!

 

Pozdrawiam wszystkich uczestników parkrun  i zapraszam do odwiedzenia naszej świdwińskiej lokalizacji!

 

Kamil0

 

 

 

 

Marlena Adamusiak

Foto Łukasz Gołuch

 

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Wstęp

Grudniowe nowinki

Zanim wpadniecie w przedświąteczną gorączkę, buszując między sklepowymi półkami czy też urobicie się po łokcie kręcąc kolejną porcję pierników zapraszamy do lektury ostatniego w tym roku newslettera parkrun Polska, w którym znajdziecie garść inspirujących tekstów.   Jak poradzić sobie z brakiem słońca i jesiennym przygnębieniem receptę znalazła Agnieszka Pater. Jak uniknąć przeziębienia, kiedy wszyscy dookoła…

Morsy

Morsowanie po polsku

„To czyste szaleństwo! Oni tak uśmiechają się tylko do kamery. Zrobią selfie a potem ubierają palta, bo to przecież trzęsie z zimna od samego patrzenia”! – zawołał wujek delektując się skrótem z teleexpresowego newsa.   Kiedy słońce wchodzi w astronomiczny znak Morsusa na polskich plażach dzieje się rzecz niezwykła. Dotąd opustoszałe, zdziczałe po letnim sezonie,…