Nowości, Ze świata parkrun - 31st October 2018
Sekcje:

1 podróż i 4 lokalizacje parkrun

EpA_header-900x416

Sally Heppleston, pochodząca z Australii, wybrała się w podróż do Europy w związku z udziałem jej męża w maratonie w Berlinie. Jak mówi, pierwsze o czym pomyślała, to ile europejskich lokalizacji parkrun będzie mogła przy tej okazji odwiedzić. Na swoim koncie miała już udział w parkrun w Londynie i Paryżu, dlatego podczas planowania tej podróży chciała odwiedzić już inne miejsca.

 

Kiedy Sally szukała hotelu w Berlinie, chciała mieć pewność, że oprócz bliskiej odległości od startu maratonu, będzie miała też niedaleko do Hasenheide parkrun w Berlinie. Było to dla niej tak ważne, że w pewnym momencie Simon, mąż Sally, zapytał: „Czy w tej podróży chodzi o maraton, czy udział w parkrun?”.

 

W poniedziałek dotarli do Berlina, a w sobotę razem z 500 biegaczami wzięli udział w parkrun w parku Hasenheide. Sally spotkała nawet swoją koleżankę z Australii, która również przyleciała do Berlina na maraton. Dzieci Sally pokonały trasę parkrun, maszerując razem z tatą i otrzymały więcej piątek niż kiedykolwiek w swoim życiu.

 

EpA_0

 

Już po maratonie Sally z całą rodziną wybrała się do Włoch, więc kolejny sobotni poranek spędzili na Treviso parkrun, na północ od Wenecji. W przeciwieństwie do poprzedniej soboty, w Treviso biegli z zaledwie 30 biegaczami, co sprawiło, że poczuli się jak część tej parkrunowej rodziny. Odprawa dla gości została przeprowadzona najpierw po włosku, a potem po angielsku – specjalnie dla Sally, Simona i ich dzieci. Po biegu wszyscy ze sobą rozmawiali przy ciastkach przyniesionych przez wolontariuszy. Według Sally to był piękny poranek, który podkreślił wszystko to, co jest wspaniałe w parkrun.

 

W kolejnym tygodniu Sally wraz z rodziną odwiedzili Mediolan i również tutaj nie mogli przepuścić okazji, żeby wziąć udział w parkrun. Tym razem nie byli jedynymi turystami, a nawet spotkali kilkoro Australijczyków. Sally pokonała 5-kilometrową trasę razem z synem, który poprawił swój wynik aż o 8 minut!

 

treviso

 

Ostatnim etapem podróży był powrót do domu w piątek wieczorem tak, aby zdążyć na sobotni parkrun w Melbourne. Niestety okazało się, że pierwszy lot Sally był opóźniony, przez co nie zdążyła na drugi samolot i musiała spędzić 9h na lotnisku w Amsterdamie. Zamiast więc w piątek o 20:30 wieczorem, w Melbourne wylądowała w sobotę o 5:30 rano. Czy Sally zrezygnowała ze spędzenia sobotniego poranka na parkrun? Otóż nie! Odebrała swoje walizki, w których były buty do biegania i kod uczestnika, po czym prosto z lotniska, po 5h snu, pojechała do Sunbury, pod Melbourne, gdzie mieszkają jej rodzice i gdzie co sobotę odbywa się parkrun. W ten sposób w trakcie 3-tygodniowej podróży odwiedziła 4 różne lokalizacje parkrun.

 

Sally tak opisuje swój udział w parkrun: „Przez 4 lata podczas 187 biegów parkrun w 6 krajach nie odwiedziłam lokalizacji, której nie polubiłam lub której żałowałam. W trakcie podróży po Europie nie było inaczej. Odwiedzanie nowych lokalizacji parkrun jest super, ale powrót do domu jest równie wspaniały”.

 

Więcej o historii Sally: http://blog.parkrun.com/au/2018/10/15/european-parkrun-adventure/

Tłumaczenie: Anna Ziombek

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Dąbrówka

Listopad liryczny i dżdżysty?! Na to mamy jeszcze chwilkę!

Jeszcze w kilka dni temu nikt nie przypuszczał, że piękna złota polska jesień może mieć tak łaskawe oblicze. A jednak! Pogoda nieustannie nas zaskakuje. Mimo wszystko mamy jeszcze troszkę czasu by wzmocnić odporność przez jesienną słotą.   Z ciekawostek ostatniej soboty parkrun Białystok zaprosił do udziału psy ze Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku. Uczestnicy mieli…

hallowcover1-900x414

Halloween na parkrun

W zeszłym tygodniu w wielu lokalizacjach odbyły się tematyczne biegi parkrun, podczas których biegacze i spacerowicze przebrali się w Halloweenowe stroje. Takie wydarzenia mają miejsce jednak tylko raz w roku. A co w przypadku lokalizacji parkrun, których same nazwy są straszne (i to przez cały rok)? Przyjrzyjmy się kilku z nich.   1. Frog Hollow…