Nowości - 14th Marzec 2018
Sekcje:

Wywiad z rodziną Bujnowskich: Antek, Eliza, Igor i Rafał!

aaa

WYWIAD Z UCZESTNIKAMI/WOLONTARIUSZAMI TYGODNIA

Tym razem przygotowaliśmy dla Was coś specjalnego – wywiad z całą rodziną parkrunnerów! Zapraszamy do lektury wywiadu, jakiego udzielili nam Antek, Eliza, Igor i Rafał Bujnowscy z Warszawy.

 
 

Imię i nazwisko:
Cała rodzina Bujnowskich, czyli Antek, Eliza, Igor i Rafał.

 

Igor:
http://www.parkrun.pl/rezultaty/athleteresultshistory/?athleteNumber=2344363

Eliza:
http://www.parkrun.pl/rezultaty/athleteresultshistory/?athleteNumber=523737

Antoni:
http://www.parkrun.pl/rezultaty/athleteresultshistory/?athleteNumber=2360081

Rafał:
http://www.parkrun.pl/rezultaty/athleteresultshistory/?athleteNumber=1838068

 

82-parkrun-01

 

Wiek:
Igor 11, Antek 8 i pół, Eliza 39 i Rafał 41.

 

Zawód/zajęcie:
Uczniowie szkoły podstawowej, analityk danych i administrator systemów.

 

Liczba biegów parkrun:
Rafał 70, Eliza 39, Igor 12, Antek 2.

 

Liczba wolontariatów na parkrun:
Antek 25, Igor 14, Rafał 8, Eliza 4.

 

141-parkrun-01

 

W jaki sposób wspierałeś uczestników na biegu parkrun?

Antek: Skanowałem tokeny i je rozdawałem, mierzyłem czas, przygotowywałem herbatkę, spisywałem nieczytelne kody i zamykałem stawkę.

Igor: Zamykałem stawkę, rozdawałem tokeny i je skanowałem. Antek przerywa bratu i żartuje, że Igor lubi spisywać nieczytelne tokeny, jak wszyscy mają ze sobą swoje kody.

Eliza: Herbatnik, spisywanie kodów. Bardzo lubię zamykać stawkę, bo lubię nie spieszyć się podczas biegania.

Rafał: Byłem wolontariuszem głównie w soboty przed maratonem, mierzyłem czas, ubezpieczałem trasę, skanowałem tokeny.

 

Jak parkrun wpłynął na Twoje bieganie?

Eliza: Mój pierwszy parkrun to też pierwszy w Warszawie. Byłam na pierwszym inauguracyjnym parkrun jeszcze na Pradze, gdy nie było tego ursynowskiego ani większości okolicznych. Odwiedziłam też wcześniej Konstancin. Zdecydowanie dzięki parkrun na Ursynowie zaczęłam biegać regularnie. Wcześniej tylko machałam na pożegnanie mężowi Rafałowi w sobotni poranek i odwracałam się na drugi bok. Dłużej od niego zajęło mi żeby przekonać się do regularnego odwiedzania parkrun. Ale jak już dołączyłam, to wkręciłam się na dobre. Teraz nawet rodzinne wyjazdy dostosowujemy do parkrun, a rodzina wie, że nie warto dzwonić do nas w sobotę rano.

 

129-parkrun-01

 

Rafał: Eliza namówiła mnie żebym spróbował pierwszy raz pobiec na parkrun. Szykowałem się do mojego drugiego maratonu warszawskiego i szukałem czegoś, żeby się przed nim sprawdzić. Chciałem potrenować i dowiedziałem się, że tak blisko od naszego miejsca zamieszkania jest parkrun. Wstydem było go nie odwiedzić. Teraz mnie śmieszy, że chciałem szukać czegoś dalej.

 

Antek: Ja nie biegam! Ale będę biegał. Mama dodaje, że to jest jego misja po tym jak ma za sobą 25 wolontariatów, przerzuca się na bieganie.

Igor: Jak miałem złamaną rękę, to wszystkie inne aktywności poszły w odstawkę. A gdy zamykam stawkę na parkrun, to mam możliwość na jakikolwiek ruch, bo jeszcze trwa u mnie rehabilitacja.

 

Co Ci się podoba najbardziej na parkrun?

Antek: Różne żarty i śmieszny nastrój.

Igor: Atmosfera ogólnie.

Rafał: Atmosfera i możliwość spotkania się ze znajomymi i aktywne otwarcie weekendu.

Eliza: Bardzo pozytywni ludzie, których nie da się nie lubić i których chętnie spotykam co tydzień. Łatwo o nowe znajomości i zawsze jest z kim porozmawiać. Na początku stresowałam się tym, że co tydzień trzeba się ścigać na 5 km, ale po jakimś czasie odkryłam, że nie o to w tym chodzi.

 

Jakie są Twoje cele na przyszłość związane z bieganiem oraz z biegami z cyklu parkrun?

Antek: Przebiegnięcie 10 biegów. Później kolejne 25 wolontariatów. Najbardziej interesują mnie okrągłe okazje.

Igor: Chciałbym osiągnąć 25 wolontariatów.

Eliza: Bardzo się cieszę, że chłopcy się wkręcili się w parkrun. Na początku, jak chcieliśmy biegać razem z mężem, zwłaszcza w zimę, mieliśmy problem, gdzie zostawić dzieci, robiliśmy wewnętrzne grafiki, kto z nas, w którym tygodniu uczestniczy w parkrun. Zbieranie wolontariatów, w które wkręcił się Antek spowodowało, że w pewnym momencie to Antek zaczął nas wyciągać na parkrun.

Rafał: Nie mam sprecyzowanych planów, aczkolwiek nie ukrywam że fajnie byłoby na parkrun powtórzyć wynik z ubiegłorocznego biegu Ursynowa (złamać 20 minut) i po prostu uczestniczyć.

 

149-parkrun-01

 

Najzabawniejszy lub najbardziej zapamiętany moment podczas parkrun?

Antek: Pamiętam jak w Prima Aprilis, pani Basia powiedziała, że chcą ściąć drzewo i trzeba podpisać petycję, żeby tego nie robili. Na kartce z podpisami było napisane prima aprilis. To było śmieszne! Jeszcze pamiętam jak był mróz -10 stopni, a moja mama zostawiła na ławce kurtkę.

Igor: Nie przypominam sobie, ale Antek podpowiada, że podczas przebieranych parkrun jedna z uczestniczek przebrała się za kurę. Igorowi to przypomina grę, w którą kiedyś grał, bo lisy znosiły złote jajka.

Rafał: Byłem wolontariuszem we wrześniu przed maratonem, kiedy pojawił się bosy biegacz. Było dosyć chłodno i padał deszcz, a tu biegacz bez butów. Biegł z przebranym ratownikiem z Baywatch. To zapada w pamięć.

Eliza: Podczas jednego z ostatnich mroźnych parkrunów, gdy Sebastian (koordynator) obawiał się przed biegiem, że może być ślisko i powiedział na odprawie, że jak ktoś koniecznie chce dobiec pierwszy niech się zgłosi, a reszta pobiegnie za nim, bo jest trochę ślisko. Może to jest moja szansa na pudło?

 

Jak byś zachęcił/a innych do wzięcia udziału w biegach parkrun?

Antek: Zachęcałbym, że nie muszą biegać. Mogą przyjść i nawet chodzić, kibicować, albo wspierać innych na rowerze.

Rafał: Kilka tygodni temu moja koleżanka się przeprowadziła w okolicę parku, niedaleko mety i widziała że często tam odbywają się biegi, ale obawiała się że ma na to za słabą formę. Wytłumaczyłem jej, że na parkrun można nie tylko biegać, ale też pomagać przy organizacji, spacerować, truchtać, a to bieganie samo przyjdzie z czasem.

Eliza: Zachęcamy sąsiadów, żeby przyszli już nie tylko na sam bieg. Jest to dla nas po prostu okazja do spotkania się i przetruchtania oraz porozmawiania. Bardzo lubię, kiedy w sobotni poranek spotykam znajome twarze.

Igor: Nie jest pewny odpowiedzi, ale mama Eliza podpowiada, że projekt “6 za 6” dla szkół brzmi dobrze. Igor potwierdza, że łatwo nie jest dostać 6 z wf, ostatnio był sprawdzian z dwutaktu, a Igor woli piłkę nożną.

 

Czy lubisz wolontariat na biegach parkrun?

Antek: Tak bardzo lubię, bo jest bardzo fajny. Fajnie się kibicuje i pomaga. Po 25 wolontariatach usłyszałem dużo podziękowań, no i było tak dużo ludzi, że aż skończyły mi się cukierki.

Igor: Tak. Fajne jest to, że można pomagać w organizowaniu biegu. Jak skanujesz, czy rozdajesz tokeny to można rozmawiać z innymi i czas mija szybciej, a jak biegnie się samemu, to trochę nudno jest. Wśród innych wolontariuszy jest ciekawiej, jak na spotkaniu.

Rafał: Też lubię, aczkolwiek bardzo rzadko uczestniczę. Zazwyczaj przed maratonem, bo w sobotę przed biegiem odpoczywam. Wiem, że ta praca jest potrzebna i bardzo mi się podoba. Ostatnio byłem kilka razy wolontariuszem dla Igora, wspierałam go, jak miał złamaną rękę i byłem zającem dla Elizy i kilku innych osób. Bardzo miłe uczucie móc komuś pomóc.

Eliza: Lubię, ale wolę bieganie, dlatego bardzo się cieszę, że możemy wystawiać ekipę chłopaków do wolontariatu. Jak mam możliwość, to wolę przygotować herbatę lub zamykać stawkę, tak aby aktywnie uczestniczyć w biegu.

 

Czy warto być wolontariuszem na parkrun?

Antek: Tak, warto! Po chwili żartuje, że szkoda, że jeszcze nie ma koszulki za 50 wolontariatów. Ale za chwilę przyznaje że żartował i poprawia się, że koszulka nie jest głównym celem. – Oprócz koszulki warto dla przyjemności mojej i innych osób.

Igor: Warto, bo można weekend rozpocząć na świeżym powietrzu, żeby mieć odświeżony umysł.

 

 

Jak jest Twoja ulubiona rola na wolontariacie?

Igor: Głównie biegałem i z wolontariatu najbardziej lubię zamykanie stawki. Można się przyłączyć do innych osób i z nimi porozmawiać. Najbardziej lubię spotykać się z ludźmi na parkrun. Bieganie samemu mnie nie interesuje.

Antek: Skanowanie tokenów! Fajne też było mierzenie czasu, ale potem zrezygnowałem i wróciłem do skanowania. Nie pamiętam dlaczego zrezygnowałem, ale skanowanie po prostu lubię najbardziej.

Eliza: Mierzenie czasu, to duża odpowiedzialność. Kilkadziesiąt osób liczy na poprawne wyniki. Dla lepszego samopoczucia rodziców, ustaliliśmy z Antkiem, że do mierzenia czasu wrócimy najwcześniej za 2 lata. Ja lubię również zamykać stawkę, bo można tę funkcję pogodzić z bieganiem i to nie szybkim. Wspieram dzieci, pokazując, że 5 km, to dystans dla każdego. Nie trzeba od razu biegać go w całości.

Rafał: Nie mam ulubionej, ale kilka razy mierzyłem czas, skanowałem, rozdawałem tokeny i jak była potrzebna jakaś pomoc, to brałem to co było. Wszystko było fajne.

 

Dziękujemy za wywiad i życzymy Wam miłego parkrunowania!

 

Prześlij znajomemu:

0

Pozdrowienia z parkrun Polska!

Przesyłamy jesienne pozdrowienia z parkrun Polska!   Jesień jest niewątpliwie trudnym czasem. Mało słońca, deszczu jako tako, ale wiatru to zdecydowanie za dużo. Do tego zewsząd jesteśmy bombardowani złymi wiadomościami. Do niedawna towarzystwo przyjaciół było lekiem na całe zło, teraz musimy radzić sobie sami. Jak przetrwać ten czas, żeby nie zwariować? Zdecydowanie trzeba przewietrzyć głowę!…

Matthew-Bennett-15

(nie)parkrun w swoim ogrodzie? Dlaczego nie!

Jeden z uczestników Guildford parkrun, Matthew Bennett, zaczął pokonywać (nie)parkrun w swoim ogrodzie, kiedy w marcu wprowadzono pierwsze restrykcje. I nadal to robi! Tutaj dzieli się z nami historią swojego pomysłu.   “Zacząłem przychodzić na parkrun w 2013 roku, zachęcony przez mojego syna, który postanowił zapisać mnie na półmaraton. Od tego czasu ukończyłem 322 spotkania…