Nowości - 5th December 2018
Sekcje:

parkrun Pole Mokotowskie – nowa warszawska lokalizacja

Pole

Od wczesnego dzieciństwa, przy okazji rozmaitych uroczystości czy jubileuszy, karmieni jesteśmy życzeniami „spełnienia marzeń”. Ktoś kiedyś nawet podrzuci myśl „by pomóc marzeniom się spełniać”. Dopiero, kiedy zażyjemy więcej dojrzałości, za imperatyw weźmiemy słowa nauczyciela: „Marzenia się spełnia”! Trzeba brać los w swoje ręce, nie czekać jak upływający czas szronem pokryje włosy. Sebastian Karaś, który niedawno przepłynął Kanał La Manche zapytany o realizację marzeń, odpowiada: „Aby spełnić marzenie, przede wszystkim trzeba zacząć działać. Kiedy poukładamy sobie wszystko w głowie, ustalimy plan działania i zaczniemy stopniowo go realizować, to okaże się, że nasze marzenie nie jest wcale tylko marzeniem, lecz stało się już celem, do którego systematycznie się zbliżamy¹”.

 

Czy takim marzeniem może być nowy parkrun?

 

Ostatniej soboty w 1662 miejscach na świecie uczestnicy rozpoczęli aktywnie weekend w parkrunowym gronie. Czy w Polsce brakuje miejsc, w których ludzie mogliby razem aktywnie spędzić czas, porozmawiać, podzielić troskami? O tym porozmawiamy dziś z Renatą Kim oraz Sebastianem Wojciechowskim, koordynatorami parkrun Pole Mokotowskie, nowej lokalizacji parkrun, która 15 grudnia 2018 zabłyśnie na mapie parkrun Polska.

 

Pole K.F. (2)

Fot. Jakub Fedorowicz

 

Jak zaczęła się Wasza parkrunowa przygoda?

 

Renata Kim: – Namówił mnie kolega, który biegał na parkrun Warszawa-Ursynów od dawna, niemal od chwili, gdy on ruszył. Poszłam, to był koniec kwietnia 2017. Nigdy wcześniej nie biegałam, ale ponieważ uprawiam różne sporty, uznałam, że nie muszę się przygotowywać. To był błąd. Ruszyłam z kopyta, ale po kilkuset metrach płuca mi płonęły, a mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Nie poddawałam się jednak, biegłam dalej. Po drugim okrążeniu parku Przy Bażantarni, ledwo żywa, wpadłam na metę. Ku mojemu zdziwieniu stojący tam wolontariusze zaczęli mnie dopingować oklaskami: jeszcze jedno!!! Okazało się, że 5 km to trzy okrążenia. Powlekłam się więcej dalej, dysząc ciężko i powłócząc nogami. I na zabój zakochałam się w parkrunie.

 

Sebastian Wojciechowski: – W październiku minęło właśnie 5 lat od mojego debiutu na parkrun. Na warszawskiej Pradze. W tamtym czasie była to jedyna warszawska lokalizacja. Trudno to dziś sobie wyobrazić. Renata, na co dzień dziennikarka jednego z najpoczytniejszych polskich tygodników, pisząc kilka miesięcy temu artykuł o parkrun w Polsce, przypomniała mi ten dzień. Początki były podobne do tych jej, z tym że w moim przypadku miałem później około roczną przerwę i wróciłem już jako jeden z koordynatorów nowo otwartej wtedy lokalizacji, na warszawskim Ursynowie. Wspólnie z Basią Muzyką, Eweliną Wolszczak i Olkiem Szelągiem, a później również wieloma innymi zaangażowanymi osobami stworzyliśmy miejsce, gdzie zdarzają się właśnie takie historie jak ta Renaty. Ludzie zakochują się w parkrun i chcą się jeszcze bardziej angażować.

 

Pole K.F. (4)

Fot. Jakub Fedorowicz

 

Czy byliście także wolontariuszami?

 

Renata Kim: – Do tej pory ponad 30 razy. Zaczęło się od sortowania tokenów przy po-parkrunowej kawie, a potem kolejno uczyłam się wszystkich funkcji. Przez jakiś czas dostawałam odpowiedzialne zadanie: przechowywania megafonu. Woziłam go w bagażniku do czasu aż pewnego ranka zaczął wyć. Przekonana, że to alarm samochody, wezwałam pogotowie assistance. Gdy pan ustalił, że nie alarm, tylko jednak megafon, natychmiast przypomniałam sobie, co mówił w sobotę po parkrunie koordynator Sebastian Wojciechowski: tylko nie zapomnij wyjąć baterii.

 

Sebastian Wojciechowski: – Całe moje działanie w parkrun to wolontariat i od jakiegoś czasu to nie tylko pojawianie się w kamizelce na sobotnich spotkaniach. Kilka miesięcy temu dostałem od uczestników parkrun Warszawa-Ursynów balony z liczbą 150, bo tyle miałem wtedy tych zarejestrowanych pojedynczych wolontariatów. To był bardzo miły poranek i raz jeszcze bardzo wszystkim dziękuję. Ze wszystkich możliwych ról, chyba najbardziej uwielbiam stać na mecie ze stoperem. W kwietniu miałem okazję odwiedzić historyczny, pierwszy parkrun na świecie, w londyńskim Bushy i tam też wybrałem stoper. Używają oni bardziej profesjonalnych urządzeń pomiarowych TAG Heuer, bo spotkania regularnie przyciągają ponad tysiąc uczestników, a tego dnia kliknąłem stoper ponad 1400 razy. Może się zakręcić w głowie! To chyba dobre miejsce by wspomnieć, że charakterystyczny Pomnik Szczęśliwego Psa na Polu Mokotowskim został odsłonięty dokładnie 14 lat temu w tym samym dniu gdy ruszył pierwszy parkrun w Bushy. Nie ma mowy o przypadku!

 

Pole K.F. (1)Fot. Jakub Fedorowicz

 

Co zadecydowało o pomyśle na nowy parkrun?

 

Renata Kim: – Uczestnictwo w inauguracji parkrunu w Chełmie latem tego roku. Rozmawialiśmy m.in. z Sebastianem, jak fajnie, że idea sobotnich spotkań powinna się rozrastać. I że czemu by nie miała się rozrosnąć w Warszawie.

 

Sebastian Wojciechowski: – Pole Mokotowskie jest pięknym, dogodnie położonym i centralnym parkiem Warszawy. Łączy 3 duże dzielnice i nawet patrząc na mapę warszawskich lokalizacji, to miejsce aż prosi się o parkrun! Fakt, że powstaje on dopiero teraz może wręcz zadziwiać. Główną siłą sprawczą tego otwarcia była Renata. Choć pamiętam, że temat ten pojawiał się wcześniej wiele razy przy różnych okazjach, w końcu znalazła się osoba, która chciała coś z tym zrobić. Widzę jeszcze wiele takich miejsc w Warszawie i gorąco zachęcam osoby chętne do prowadzenia spotkań parkrun by te chęci realizowały. W Warszawie jest jeszcze bardzo dużo miejsca! W zasadzie tyczy to się całej Polski, szczególnie wschodniej.

 

Co było punktem krytycznym? Co sprawiło największą trudność?

 

Renata Kim: – Zebranie się na odwagę i pogadanie o tym z Sebastianem, a potem z Kubą Fedorowiczem. Obaj przyjęli pomysł entuzjastycznie.

 

Jak przebiega trasa?

 

Sebastian Wojciechowski: – Rozmawialiśmy z wieloma miejscowymi joggerami i zdecydowaliśmy się na popularną 2,2-kilometrową pętelkę. W trakcie naszych nieoficjalnych testów, zebrała ona wiele pozytywnych komentarzy. Trasa składa się z dwóch pełnych okrążeń pętli i mniejszego jej odcinka. Wielu znajomych żartuje, że bardzo lubię biegać okrążenia, ale kierowaliśmy się tutaj głównie dostępnością nawierzchni dla osób poruszających się na wózkach. Moje osobiste zdanie nie miało tu dużego znaczenia. Testujący z nami trasę i poruszający się na wózku Krzysiek Jagiełło był z niej bardzo zadowolony. W parku jest miejsce na jedno okrążenie i nie wykluczamy, że jeżeli w przyszłości Pole Mokotowskie przejdzie rewitalizację, zaadaptujemy się do warunków. Duża pętla zaczyna się w północnej części parku przy głównym stawie i główną aleją zmierza w kierunku ul. Żwirki i Wigury. Po zakręcie za Pubem Lolek biegnie w kierunku al. Niepodległości południową stroną parku. Przed al. Niepodległości skręca w lewo i przy Bibliotece Narodowej wraca na główną północną aleję. Ostatni odcinek kończy się przy południowej krawędzi stawu.

 

mirek7

Fot. Mirosław Szymczak

 

Pole K.F. (3)

Fot. Jakub Fedorowicz

 

mirek22

Fot. Mirosław Szymczak

 

 

Jak na pomysł zareagowali Wasi najbliżsi?

 

Renata Kim: – Entuzjastycznie. Wszyscy mówili: fajnie, że zrobicie coś nowego.

 

Jak tę ideę przyjęli znajomi parkrunnerzy?

 

Sebastian Wojciechowski: – Zachęcam do odwiedzin przy każdej nadarzającej się okazji i pytania ich na miejscu. Usłyszeliśmy wiele zadowolonych i radosnych głosów, ale myślę że znajomych parkrunnerów nam jeszcze przybędzie.

  mirek15Fot. Mirosław Szymczak

 

Czego najbardziej obawiacie się w związku z inauguracją?

 

Renata Kim: – Chyba tylko mrozu, bo startujemy 15 grudnia. Jesteśmy przygotowani, mamy fantastyczny zespół sześciorga koordynatorów/wolontariuszy, dużo rozmawiamy o tym, jak podzielić się obowiązkami i odpowiedzialnością, jak zachęcać uczestników do wolontariatu.

 

Sebastian Wojciechowski: – Mam pewne obawy, ale nie chcę zdradzać szczegółów. Przyjdźcie na inaugurację i zrozumiecie o co mi chodziło. Tak jak Renata wspomniała, udało nam się stworzyć wspaniały zespół, któremu ufam. Jest przesympatyczna Sarah Skelton, która była chyba pierwszą osobą która w mojej obecności zwerbalizowała chęć otworzenia parkrun na Polu Mokotowskim. Jest wspomniany wcześniej Olek Szeląg, człowiek orkiestra i doświadczony parkrunner. Odpowiedzialna i opiekuńcza Magda Zawadzka, która sama o sobie mówi że cieszy się jak dziecko na tę inaugurację. I last but not least Piotrek Milbert, który jak mało kto rozumie ideę parkrun. O współpracę i inaugurację z takim zespołem jestem spokojny.

 

Jakie nadzieje wiążecie z nową lokalizacją parkrun?

 

Renata Kim: – Że będziemy się wszyscy razem dobrze bawić. Że zachęcimy ludzi, którzy jeszcze nie biegali, by dołączyli do naszych sobotnich spotkań. I że uda nam się stworzyć miejsce, do którego wszyscy będą chcieli wracać.

 

Sebastian Wojciechowski: – Nie mam oczekiwań, myślę że będziemy się starali żeby każdy czuł się tutaj mile widziany i doceniony. Będziemy się starali docierać do różnych grup, które z różnych powodów są wykluczone lub dyskryminowane. Każda lokalizacja parkrun powinna być miejscem, w którym każdy będzie czuł się dobrze. Jeżeli kolejne osoby zakochają się tu w parkrun, myślę że wszyscy będziemy zaszczyceni.

 

mirek11

Fot. Mirosław Szymczak

 

O czym marzy koordynator lokalizacji?

 

Sebastian Wojciechowski: - Marzy mi się miejsce, w którym każdy będzie czuł się dobrze. parkrun ma zbliżać ludzi niezależnie od ich wyglądu, płci, narodowości, wyznania, poglądów politycznych, czy orientacji seksualnej. To niesamowicie fajne uczucie widzieć jak tworzy się nowa parkrunowa społeczność i na mapie przybywa kolejne miejsce gdzie w sobotni ranek można poczuć się jak u siebie. Nastrój przed inauguracją to taka pozytywna mieszanka dumy, poczucia przynależności, wspólnoty. Wsparcia i zaufania zespołu, no i bardzo ekscytujące przeżycie.

 

My również nie możemy doczekać się inauguracji parkrun Pole Mokotowskie. Rezerwujcie czas – 15 grudnia 2018 roku.  Czekamy na Was od godz. 8.30 w pobliżu głównego jeziorka na Polu Mokotowskim! Start tradycyjnie o 9:00! Tego dnia wszyscy jesteśmy w Warszawie!

 

 

PS. Nie bójcie się marzyć!

 

 

¹Idź za marzeniami

 

 

Marlena Adamusiak

fot. Aleksander Szeląg

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Wstęp

Grudniowe nowinki

Zanim wpadniecie w przedświąteczną gorączkę, buszując między sklepowymi półkami czy też urobicie się po łokcie kręcąc kolejną porcję pierników zapraszamy do lektury ostatniego w tym roku newslettera parkrun Polska, w którym znajdziecie garść inspirujących tekstów.   Jak poradzić sobie z brakiem słońca i jesiennym przygnębieniem receptę znalazła Agnieszka Pater. Jak uniknąć przeziębienia, kiedy wszyscy dookoła…

Morsy

Morsowanie po polsku

„To czyste szaleństwo! Oni tak uśmiechają się tylko do kamery. Zrobią selfie a potem ubierają palta, bo to przecież trzęsie z zimna od samego patrzenia”! – zawołał wujek delektując się skrótem z teleexpresowego newsa.   Kiedy słońce wchodzi w astronomiczny znak Morsusa na polskich plażach dzieje się rzecz niezwykła. Dotąd opustoszałe, zdziczałe po letnim sezonie,…