Nowości - 17th January 2019

Uczestnik tygodnia Joanna Wielgos

Asia0

Nowy Rok! Nowa ja!

 

Na progu nowego roku stajemy przed życiowym pragnieniem (wyzwaniem) zmiany. Zmiany odkładanej tylekroć, ile wiosen na karku. Zacznę od jutra, od poniedziałku. Będę lepszą wersją siebie. Będę więcej czasu spędzał z rodziną, schudnę, będę więcej czytał, nauczę się hiszpańskiego, będę bardziej oszczędny. Z czasem, im dalej nowy rok powszednieje przychodzi oszczędność w słowach i w obietnicach. Noworoczne postanowienia odkładamy na półkę z napisem „później”. Póki pamiętamy jeszcze o tych noworocznych zaklęciach warto zapytać czy faktycznie potrzebujemy tej zmiany. Co ona może wnieść w nasze życie? Czy odpowiednio dojrzeliśmy do tego?

 

Podstawowym sformułowaniem w słowniku trzylatka jest „A dlaczego”? Mały człowiek na każdym kroku potyka się o potrzebę sensu pewnych zagadnień czy działań. Z czasem, kiedy odpowiednio nam życie czerstwieje zapominamy zadać sobie fundamentalne pytanie „po co”? Czy sprawi to, że będę zdrowszy? Czy będę dzięki temu szczęśliwszy? Jak ta zmiana wpłynie na moją rodzinę? Czy uznają mnie za dziwaka?

 

Kiedy sześć lat temu przy raptem -10 stopniach Celsjusza wybiegałam by rozplątać skłębione myśli, byłam niecodziennym zjawiskiem, na które mijani kierowcy reagowali machaniem, radosnym  trąbieniem czy też rzucaną propozycją podwózki. Od tego czasu bieganie troszkę spowszechniało. Teraz tych sunących w zimowych warunkach jest więcej. Mniej osób także puka się w czoło „i po co oni tak lecą”? Natomiast ilość tych spod znaku „nigdy nie będę biegać” jest stała. Choć kiedy przychodzi odwilż w nich też coś jakby pęka, topnieje…

 

Tak było w przypadku bohaterki naszej dzisiejszej historii – Joanny Wielgos z parkrun Rumia, która do niedawna zarzekała się, że z bieganiem jej nie po drodze.

 

Jakie były początki?

 

Wszystko zaczęło się od pierwszego biegu 1.03.2018 roku Tropem Wilczym w Rumi. Dzieci w szkole mojej córki – Oliwii miały za ten bieg dostać 6 z W-F, wtedy i ja postanowiłam wziąć w nim udział. Pomyślałam – zaryzykuję, zobaczę jak to jest. To było tylko ok. 2 km a ja czułam, że to droga przez mękę. 25 kg więcej niż teraz, brak kondycji, ale uśmiech dziecka, medal na mecie i satysfakcja, że to zrobiłam wszystko wynagrodziły. I tu nastąpił przełom, w moim myśleniu i życiu. Postanowiłam biegać.

Asia6

 

Jak trafiłaś na parkrun?

 

Na początku szło opornie, biegałam sama po Rumi, na pewno wyglądałam komicznie. Nieocenione było wtedy wsparcie mojego dziecka, które było przy mnie, jadąc rowerem, a ja wlekłam się za nią, próbując ją dogonić. Czułam, że bez dodatkowego wsparcia nie dam rady. Któregoś wieczoru przeglądając Facebooka pojawiła mi się informacja o jakiejś grupie biegowej z Gdyni. Zaczęłam się temu bardziej przyglądać i zaczęłam szukać jakiejś grupy w Rumi. No i znalazłam Was – parkrun Rumia.

 

Asia9

 

Asia10

 

Asia11

Pierwszy parkrun – walka o każdy oddech, ale i początek pięknej przygody. Fot. Martyn Bambrowicz parkrun Rumia

 

 

Co było najtrudniejsze?

 

Długo się wahałam, czy pójść. Milion myśli przewijało mi się przez głowę, co oni sobie o mnie pomyślą, czy dam radę, jak ta zintegrowana już grupa mnie przyjmie. Bałam się, ale się nie poddałam. Poszłam, był to 31.03.2018. Pamiętam, jak Tomek Łukowicz (koordynator lokalizacji) jako pierwszy do mnie podszedł i zagadał. Przełamał tym samym pierwsze lody. Okazało się, że nie było tak strasznie. Niespodzianka, nikt mnie nie oceniał, nie śmiał się, a nawet odwrotnie, wszyscy byli życzliwi, uśmiechnięci, dodawali wiary, że dam radę, chociaż miałam już dość. I tak zostało.

 

Co najbardziej podoba Ci się w parkrunie?

 

Ta atmosfera, chęć poznania coraz to nowych ludzi, wspólna pasja (tak bieganie stało się też i moją pasją) sprawiają ogromną przyjemność i motywują do tego, aby sobotni poranek spędzić ze wspaniałymi ludźmi i przebiec z nimi 5 km. Dodatkowo, gdy dowiadujesz się, że dzięki temu, osiągasz wyniki Twoja radość jest jeszcze większa. Opowiadając znajomym o parkrunie pierwsze co słyszę „Czy Wam się chce wstawać w sobotę rano i biegać?” odpowiadam „Tak”. Dzięki temu ładuję akumulatory do dalszego działania, mam chęci do życia i wszystko staje się o wiele łatwiejsze. Jak jeszcze słyszą, że moje 10-letnie dziecko też udziela się na parkrunie, raz jest wolontariuszem, a raz biega i przebiega 5 km, są pełni podziwu. A Program 6 za 6 motywuje jeszcze bardziej (dostała 6 z W-F) i teraz wie, że to co robimy ma jednak sens. Teraz tylko odliczam dni do każdej soboty, żeby znaleźć się na parkrunie. Ta integracja, pyszne herbatki po biegu, wspólne rozmowy, wymiana doświadczeń, a na koniec wspólne pamiątkowe zdjęcie – rewelacja. Podoba mi się również to, że wszyscy czekają na mecie, aż do „zamykającego stawkę”, biją brawo, wspierają. parkrun Rumia stał się dla mnie drugą rodziną, są teraz „parkrunową rodzinką z Rumi”.

 

Joanna2 Joanna1 Joanna7

1 i 2 zdjęcie – Joanna w 2017 roku. 3 zdjęcie Joanna w 2018 roku.

 

Co jeszcze przyniósł ostatni rok?

 

Zaczęło się od Memoriału Siatkarskiego im. Jana Bobczyka. Celem organizacji memoriału było upamiętnienie Jana Bobczyka, zmarłego tragicznie gdyńskiego sportowca, trenera siatkówki, wspaniałego pedagoga – mojego dziadka. Miałam możliwość otwarcia, tak ważnego dla nas, wydarzenia. Trema była ogromna, przemówienie to nie taki pikuś. Zaczęłam biegać i morsować. Pierwsze bieganie – to była droga przez mękę. Kolejna niepojęta dla mnie rzecz, która wydarzyła się w tym roku, zaznałam rozkoszy morsowania. Jak ktoś by mi powiedział rok temu, że to zrobię, popukałabym się w czoło. A jednak. Życie płata figle i teraz morsuję. Dziękuję Magdalenie Jędrzejak oraz Gdyńskim Morsom za możliwość dołączenia do Nich! W końcu bycie wnuczką Ich patrona zobowiązuje. Żałuję tylko jednego, że nie zrobiłam tego wcześniej. Oprócz brania, dałam też coś od siebie, byłam wolontariuszem na zawodach biegowych, a także wielokrotnie w czasie parkrun. Piękna rzecz pomagać… tyle emocji, szczęście i łzy biegaczy udzielały się też nam, wolontariuszom. Dzięki tym wydarzeniom poznałam ogrom wspaniałych, naładowanych pozytywną energią ludzi. Szkoda, że ten rok tak szybko minął, ale przychodzi nowy, a z nim nowe wyzwania i możliwości. Chciałabym życzyć wszystkim znajomym i nieznajomym, aby 2019 rok przyniósł im same sukcesy, szczęście i pomyślne zmiany!

 

Asia4

Morsowanie z Gdyńskimi Morsami

 

Asia3

parkrun Rumia

 

Jak parkrun wpłynął na Twoje postrzeganie świata?

 

Ostatni rok, czas kiedy zaczęłam biegać, zmienił bardzo dużo w moim życiu, a przede wszystkim w moim myśleniu. Pamiętam siebie na początku, przed bieganiem. Nieśmiała, stojąca z boku, ciągle sfrustrowana, z kompleksami, widząca wszystko w czarnych kolorach. Nie umiałam tak po prostu podejść, tak jak teraz, do obcej osoby i z nią porozmawiać. Mimo różnych przebytych już doświadczeń życiowych, byłam nadal psychicznie słaba. Chciałam to zmienić i to bardzo, dla mojej córki, a przede wszystkim dla samej siebie. To, że zapisałam się na pierwszy w moim życiu bieg było już pierwszym, małym kroczkiem, znakiem do tego, że jednak coś się zmieni. Chciałam tego, nie chciałam by tamten stan trwał w nieskończoność.  Kolejny krok, który utwierdził mnie w tym przekonaniu było moje pojawienie się po raz pierwszy na parkrunie w Rumi. Tu też się okazało, że nie jest tak jak o sobie wcześniej myślałam. Zaczęłam tak po prostu rozmawiać z ludźmi, uśmiechać się, zaczęło mi się to podobać. Nikt nie oceniał, a tego zawsze najbardziej się bałam. W mojej głowie coraz częściej kiełkowała jedna myśl. A może jednak dam radę wyjść z tej beznadziejności dnia codziennego, wyjdę ze „skorupy”, pokażę na co mnie stać, udowodnię. Biegając wiem, że nie będzie już „tamtej Asi”, tej, którą nie byłam. Nie chce jej. I tak pokonując kolejne kilometry, wylewając litry potu, udowadniam sobie, że jednak można. Można i to bardzo dużo. Jeżeli się czegoś chce, a ja chciałam pozbyć się „tamtej Asi”, to się uda. Konsekwentnie, małymi kroczkami, a się uda. Teraz jestem silniejsza, szczęśliwsza, otwarta dla ludzi i do ludzi. Nie myślę, czy ktoś sobie o mnie źle pomyśli, już mnie to nie obchodzi. Teraz jestem ważna ja, ja tu i teraz. Postawiłam sobie priorytety i ich konsekwentnie się trzymam. Bieganie pokazało mi ile radości jest w życiu, jak ważny jest każdy jego moment. Należy cieszyć się z tego co nam daje, brać całymi garściami i dziękować, że możemy w nim uczestniczyć. Tak, jestem szczęśliwsza. Gdy upadam, wstaję, „poprawiam koronę” i biegnę dalej z uśmiechem na twarzy. Tak, to teraz jestem ja, ja prawdziwa, wyszłam z mojej „skorupy”. Tracąc 25 kg niepotrzebnego, złego balastu i emocji, czuje, że teraz mogę przenosić góry i wyznaczać kolejne cele w moim życiu. Tą siłę daje mi również wsparcie wspaniałych ludzi, których spotkałam na swojej ścieżce życiowej, a także duchowe wsparcie osoby, której już nie ma z nami, ale ciągle jest w moim sercu – mój wspaniały dziadek, mój mentor, wielki człowiek – śp. Jan Bobczyk.

 

Asia8

 parkrun Rumia

 

Asia2

parkrun Rumia

 

Dlaczego parkrun?

 

parkrun polecam każdemu, z kim rozmawiam. Najczęściej mówię „Jeżeli nie masz co zrobić ze sobą w sobotni poranek, masz kiepski czas w życiu, to zapraszam do parku w Rumi. Nie musisz biegać, możesz zostać wolontariuszem. Tam jest mnóstwo naładowanych pozytywną energią ludzi. Dzięki nim, Twój dzień stanie się lepszy”. Tak właśnie miałam ja. Dziękuję parkrunowa rodzinko z Rumi, że jesteście i cieszę się, że Was znalazłam!

 

 

 

Marlena Adamusiak

fot. tytułowe Paulina Hrynkiewicz – Sudnik

 

 

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Łódź

Gorące serce parkrun!

Połowa lutego to gorący czas walentynkowego klimatu. Teoretycznie środek mroźnej zimy, jednak aura jest dla nas łaskawa, a ostatni śnieg widziany był w okolicach stycznia. Niezależnie od tego czy jesteście miłośnikami świętego Walentego czy też walentynki obchodzicie szerokim łukiem zapraszamy Was do lektury nowości ze świata parkrun Polska.   W codziennej krzątaninie rzadko zastanawiamy się…

Ewelina2 (1)

Z parą na parkrun

Gdy Cię nie widzę, nie wzdycham nie płaczę. Nie tracę zmysłów kiedy Cię zobaczę. Jednakże gdy Cię długo nie oglądam, czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; i tęskniąc sobie zadaję pytanie: Czy będziesz w tę sobotę w Opolu na parkrunie?   Dzień świętego Walentego, to szczególny czas w kalendarzu. Z jednej strony jest to możliwość…