Nowości - 28th January 2019

Wasze historie: Piotr Przybył z parkrun Gostyń

Piotr1

W sobotni poranek w wielu miejscach Polski i świata punkt dziewiąta rano można spotkać ludzi pokonujących 5 kilometrową trasę w dowolnym stylu: marszem, spacerem, truchtem, biegiem. Walczących o dobry czas, jak również ceniących sobie towarzystwo do wspólnych kilometrów oraz możliwość obgadania bieżących tematów. Biegnących z psem, czy też pchających dziecięcy wózek. Spora rzesza osób ceni sobie możliwość pomocy w organizacji spotkania. Wielu ma w tym już wyrobione specjalizacje.

 

Udział w parkrun pozwala na poprawę zdrowia osób borykających się z rozmaitymi schorzeniami od cukrzycy, nadwagi, astmy, problemów endokrynologicznych, chorób serca po depresję. Pozwala na rozwijanie ról społecznych w autyzmie oraz podobnych zaburzeniach. Osobom zagrożonych wykluczeniem społecznym pozwala na integrację z lokalną społecznością. Na parkrunie swoje miejsce znajdą nie tylko osoby borykające się z rozmaitymi problemami. To świetne miejsce dla tych, którzy lubią biegać, spacerować czy maszerować. Ludzi, którzy lubią towarzystwo innych osób, z którymi bez obaw i skrępowania mogą porozmawiać o swoich sportowych pasjach i nowych wyzwaniach. Przyjaciół, którzy rozumieją doskonale jak smakuje „życiówka” i będą dzielić z nami nieopisaną radość z ustanowienia nowej. Tutaj na hasło „ultra” nikt nie ucieka ani nie goni. Taką osobą bez wątpienia jest nasz  dzisiejszy bohater. Zapraszam Was do lektury historii Piotra Przybyła z parkrun Gostyń.

 

Piotr Przybył (5)parkrun Dąbrówka, fot. Daniel Musiał

W jaki sposób rozpocząłeś przygodę z parkrun?

 

O parkrun dowiedziałem się od brata – Wojtka, który podobnie jak ja w tym czasie, zaczynał biegać. Zaproponował wyjazd do nowo otwartej lokalizacji w Lesznie. Trochę minęło, aż zebraliśmy się i w końcu pojawiliśmy. Było to 2 listopada 2013 roku na 7 edycji parkrun Leszno. Zdecydowało chyba to, że było łatwo w nim wziąć udział – bez zapisów, opłat itp. Spodobała mi się panująca tam luźna atmosfera, minimum formalności jakie znałem z innych biegów. Następnym razem na parkrun zabrałem żonę – nie biegającą jeszcze wtedy (dziś już tak). Przeszła trasę z kijkami.

 

Jak odebrałeś parkrun?

 

Początkowo dość mocno biegałem na parkrunach, chcąc osiągać coraz lepsze wyniki, ale z czasem zacząłem brać w nich udział również dla spotkań z innymi uczestnikami. Zaczęliśmy też się udzielać przy organizacji biegów. Nie jeździliśmy systematycznie, ponieważ do Leszna mamy 30 km i nie zawsze się chciało wstać, a jadąc (zwłaszcza zimą) gdybaliśmy sobie jak by fajnie było mieć parkrun na miejscu. W 2015 jakoś odpuściliśmy sobie parkrun, gdy niespodziewanie dowiedzieliśmy się o inauguracji parkrun Gostyń. No i zaczęło się na dobre. Jeśli nie kolidowało nam innym biegiem lub czymkolwiek to raczej byliśmy i nawet nasz pies stał się stałym bywalcem. Dla mnie najważniejszym atutem naszego parkrunu jest zlokalizowanie jego trasy w lesie oraz co najważniejsze naturalna nawierzchnia – bo na twardy to raczej często bym nie przychodził. Teraz to już stały punkt soboty. Nie przygotowuję się specjalnie do tych biegów, to już w tej chwili bardziej spotkania z gostyńskimi bywalcami i zazwyczaj towarzyskie uczestnictwo w biegu.

 

Piotr Przybył (13) parkrun Kościan

 

Co zmieniło się przez ten czas?

 

Przez te ponad pięć lat ewoluowałem biegowo, zacząłem biegać dłużej, dalej i po górach. Przytrafiło mi się nawet kilka ultra, ale na parkrun ciągle przychodzę i często pomagam w organizacji. Jest on dla mnie sprawdzianem formy – na stałej, znanej trasie można się o sobie dużo dowiedzieć. No i oczywiste uprawiamy turystykę parkrunową – każdy planowany wyjazd, jeśli to możliwe, powinien zahaczyć o jakiś parkrun, więc jeśli mnie gdzieś jeszcze nie było, to mnie oczekujcie!

 

Jakbyś zachęcił do udziału w parkrun?

 

Przyjdź i zobacz! Nic na siłę, bo to się musi w człowieku urodzić. A co najbardziej mi się tu podoba? Stałość i niezmienność. Z drugiej strony nie było jeszcze dwóch takich samych parkrunów.

 

Piotr Przybył (11)parkrun Gostyń

 

Jak parkrun zmienił Twoje życie?

 

parkrun „zaplanował” mi sobotnie przedpołudnia – w zasadzie na stałe. Zmusił mnie do lepszego gospodarowania czasem oraz planowania moich treningów przez pryzmat parkrunu. Jeżeli nie da się tego pogodzić to idę na parkrun jako wolontariusz, żeby się spotkać z moim ulubionym światkiem biegowym i pogadać o biegach, planach itp, bo tutaj temat biegania nie jest zabroniony!

 

Piotr Przybył (10) parkrun Gostyń

 

Piotr w czasie pięcioletniej przygody z parkrun przebył 585 km, podczas 117 spotkań. 7 razy poprawiał życiówkę a 108 razy pomagał w organizacji sobotnich spotkań. Wspólnie z żoną Jolantą odwiedził już 14 różnych lokalizacji.

 

Piotr Przybył (12)

 

 

Piotr Przybył (7)

parkrun Wrocław, Ryszard Ładoński

 

 

Jeśli również chcielibyście podzielić się z nami swoją historią, jak parkrun zmienił Wasze życie, piszcie śmiało: lena.adamusiak@parkrun.com

 

tekst Marlena Adamusiak

Prześlij znajomemu:

Skomentuj:

Łódź

Gorące serce parkrun!

Połowa lutego to gorący czas walentynkowego klimatu. Teoretycznie środek mroźnej zimy, jednak aura jest dla nas łaskawa, a ostatni śnieg widziany był w okolicach stycznia. Niezależnie od tego czy jesteście miłośnikami świętego Walentego czy też walentynki obchodzicie szerokim łukiem zapraszamy Was do lektury nowości ze świata parkrun Polska.   W codziennej krzątaninie rzadko zastanawiamy się…

Ewelina2 (1)

Z parą na parkrun

Gdy Cię nie widzę, nie wzdycham nie płaczę. Nie tracę zmysłów kiedy Cię zobaczę. Jednakże gdy Cię długo nie oglądam, czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; i tęskniąc sobie zadaję pytanie: Czy będziesz w tę sobotę w Opolu na parkrunie?   Dzień świętego Walentego, to szczególny czas w kalendarzu. Z jednej strony jest to możliwość…