Nowości, Uczestnik tygodnia - 1st Kwiecień 2019
Sekcje:

Na bieganie nigdy nie jest za późno: Henryk Urtnowski

urtnowski 900x416

Życie zaczyna się po 50, a może nawet po setce. Każdy z nas trafia na czas, w którym odkrywa nowe pasje. Coś co sprawia ogromną frajdę, mimo, że wcześniej raczej nie planowało się takiej aktywności. Skoki spadochronowe, łyżwiarstwo, a może bieganie? Tak, sport jest niewątpliwym  sposobem na zachowanie dobrej kondycji, lepszego samopoczucia i czerpania radości z życia.

 

Pod koniec marca 2019 r. w Toruniu rozgrywane były Halowe Mistrzostwa Świata Masters. Największy aplauz przypadał na start najstarszych kategorii wiekowych – 80 i 90 latków. W biegach ulicznych indywidualnie trzy medale – dwa srebrne i jeden brązowy zdobył Henryk Urtnowski. Na dystansie 3000 metrów uzyskał czas 14:15:83, 10 km – 49:44, a w półmaratonie 1:49:32. W sztafecie 3 x 21,095 km w przedziale wiekowym 75-79 lat (w grupie z zawodnikami o 5 lat młodszymi) zdobył srebrny medal. Dodatkowo do domu przywiózł dwa nowe rekordy Polski: poprawiony o 24 sekundy rekord na 10 km oraz o 5 minut 30 sekund w półmaratonie. Mimo, że biega raczej od niedawna, nie w głowie mu bieganie rekreacyjne. Biegową przygodę zaczął w wieku 63 lat. Przyzwyczaił młodszych o dziesiątki lat towarzyszy biegu, do tego, że zostawia ich w tyle.

 

_DSC3971

 

Henryk Urtnowski jest stałym uczestnikiem gdańskich parkrunów. Swoją parkrunową przygodę rozpoczął w sierpniu 2012 roku na 30 edycji parkrun Gdańsk. Na swoim koncie ma 95 parkrunów, w tym ostatni w towarzystwie wnuka.

 

Przybiega, skanuje się i leci dalej – wspomina Paweł Marcinko, koordynator parkrun Gdańsk Południe.

 

Biega, jeździ na rowerze, ćwiczy na siłowni, dba o dietę, a także z powodzeniem prowadzi swój fan page na facebooku, gdzie relacjonuje swoje treningi. Niegdyś dobrze zapowiadający się piłkarz Pomorzanina Toruń, aktualnie mistrz w biegach długich. Mimo problemów zdrowotnych, jest świetnym przykładem na to, że marzenia się spełnia. Sam o sobie mówi:

 

Na bieganie nigdy nie jest za późno, a ja jestem tego dowodem. Chcę dawać przykład, inspirować i motywować tych, którzy jeszcze w siebie nie wierzą – twierdzi.

 

W latach młodzieńczych był Pan dobrze zapowiadającym się zawodnikiem Pomorzanina Toruń. Czy później kontynuował pan sportową karierę?

 

Po ukończeniu technikum budowlanego otrzymałem nakaz pracy budowlanej w Pruszczu Gdańskim. Do 27 roku życia grałem w trzecioligowej Gedanii Gdańsk. Później pływałem na statkach rybackich, dlatego trzeba było zakończyć karierę piłkarską, tym samym również sportową.

 

Co było iskrą do pierwszej przebieżki? Jak wyglądały początki Pana biegowe początki?

 

Pierwsze sukcesy biegowe miałem już w młodości. Lubiłem biegać, ale nie lubiłem trenować biegania. W moich młodzieńczych latach bieganie w szkole było przymusowe. W wieku 16 lat zdobyłem klasę młodzieżową w biegu na 1000 metrów. Jako, że miałem predyspozycje do biegania, często wyjeżdżałem na różne zawody sportowe. W czasie wojska odnosiłem sukcesy w biegach na 1500 m i na 3000 m w biegach przełajowych. W sporcie nie miałem jednak tyle szczęścia co w życiu osobistym. Kiedy nie wykonałem jednego ćwiczenia gimnastycznego dzień przed wyjazdem na zawody, dowódca wykreślił mnie z listy startujących. Byłem również w reprezentacji wojska w piłce ręcznej. Łudziłem się, że ktoś tam dostrzeże mój talent. Po wojsku ze sportem skończyłem. Zaczęły się sprawy życiowe. Urodziłem się sportowcem, ale przez różne życiowe koleje losu, sportowcem nie zostałem.

 

Powrót nastąpił dopiero w 2001 roku, kiedy będąc już na emeryturze, po śmierci żony przeniosłem się bliżej mojego syna i jego rodziny. Były to wówczas obrzeża Gdańska – fantastyczne pola i lasy, wymarzone tereny do uprawiania sportu. Stworzyliśmy dwie drużyny piłkarskie. W każdą niedzielę rozgrywaliśmy mecze. Dla mnie to było za mało. Jeździłem na rowerze, grałem w tenisa, tenisa stołowego. Tak było przez dwa lata. Skończyło się wraz ze śmiercią mojego syna. On był organizatorem tych aktywności.

 

Jestem nadciśnieniowcem. Prowadziłem dzienniczek, w którym zapisywałem codzienne ciśnienie. Wówczas przypadkowo zauważyłem, że po bieganiu, kiedy męczyłem się bardziej, niż przy innym sporcie, moje ciśnienie wraca do normy. Bardzo zależało mi na odstawieniu lekarstw. Po konsultacji z lekarzem nie musiałem już zażywać tabletek. Porzuciłem wówczas inne aktywności na rzecz biegania. Kilka lat później w Polsce zaczęto organizować parkruny. Na 30 edycji dołączyłem do parkrun Gdańsk. Stałem się tam sensacją, ponieważ co tydzień poprawiałem swoje wyniki na 5 km. Mimo, że są to spotkania amatorskie, rywalizacja jest spora. W międzyczasie dowiedziałem się, że istnieje Polski Związek Weteranów Lekkiej Atletyki, obecnie Polski Związek Lekkiej Atletyki Masters. Jak niektórzy zauważyli, jestem wojownikiem. W sporcie oprócz biegania dążę do poprawiania wyników. Dlatego wstąpiłem w szeregi związku. Wiązało się to z większymi wymaganiami, a to wymuszało konieczność cięższej pracy. Z czasem przyszły mistrzostwa Polski, mistrzostwa Europy, mistrzostwa Świata. Stało się coś o czym nie ośmieliłbym się marzyć, a co dopiero myśleć.

 

Prowadzi Pan bardzo aktywne życie. W jaki sposób oprócz treningów dba Pan o zdrowie?

 

Zawsze dbałem o siebie. To już mam wrodzone. Unikałem tłustych potraw, nie paliłem papierosów, nie piję alkoholu. Organizm jest w lepszym stanie, niż przy korzystaniu z tych używek. Na ostatnich mistrzostwach świata zrobiono mi badania wydolnościowe. Z metrycznych 81 lat, mój wiek biologiczny to 66! Jestem młodszy o cały czas, który poświęciłem na bieganie. Ten sport wymaga odpowiedniego odżywiania. Dlatego mój organizm jest w tak dobrym stanie.

 

parkrun Gdańsk Południe 29.09.2018 fot. Paweł Marcinko

 

 

Wielu Pana równolatków ma problemy z odżywianiem. Jaki jest Pana przepis na dobrze skomponowaną dietę?

 

Silna wola to podstawa. Zjadam dziennie 4-5 małych posiłków. Przykładowo moim ulubionym śniadaniem są płatki kukurydziane z miodem, żurawiną i mlekiem sojowym. Na drugie śniadanie: kromka chleba, serek, ryba oceaniczna lub galaretka drobiowa bądź wieprzowa. Obiad składa się ze 100 g mięsa, najczęściej pieczonego (rozmaicie – wołowego, wieprzowego czy drobiu; moim ulubionym jest mięso indycze), ryżu, kaszy czy makaronu, rzadko z ziemniaków. Na wczesną kolację przypadają dwie kromki chleba – jedna z serem, druga z wędliną. A 2-3 godziny przed snem mieszanka warzywna. Przez cały dzień jem rozmaite owoce. Dziennie około 1 kg : jabłka, gruszki, pomarańcze, śliwki, kokosy.

 

Jakie wrażenie odniósł Pan w związku z udziałem w parkrun?

 

Uważam, że to jest kapitalna sprawa. Wspaniała atmosfera. Komu mogę to polecam. Biegam raczej wiosną i latem, ponieważ kiedy tylko robi się zimno łapią mnie problemy z gardłem. Dlatego na zimę przenoszę się na bieżnię. Ukończyłem już 95 parkrunów.

 

Jak Pana najbliżsi reagują na Pana sportowe pasje?

 

Są zachwyceni. Nie chodzi tylko o wyniki, ale samo to, że jestem aktywny. Sport odmładza.

 

Czy sport mają Państwo w genach?

 

Absolutnie nie! Moi rodzice byli rolnikami i ciężka praca wykluczała jakikolwiek sport, wręcz nienawidzili sportu. Dalsza i bliższa rodzina też raczej stroniła. Z kolei mój syn był wielkim talentem w trójskoku i skoku w dal. Moi wnukowie uprawiają futsal. Podobnie jak ja, mają zadatki na biegaczy oraz pewne już osiągnięcia, ale biegać na razie nie lubią. Ciekawostką jest to, że kiedy oznajmiłem rodzinie, że przestaję biegać maratony, ponieważ zdaję sobie sprawę, że ten dystans zaczyna przerastać moje możliwości, wnukowie uprosili mnie, bym razem z nimi przebiegł ostatni maraton. Zdecydowaliśmy, że pobiegniemy w trójkę sierpniowy Maraton Solidarności w Gdańsku. Oni ze mną zaczynają i kończą. Dotychczas nie biegli więcej niż 5 km. Mimo powolnego tempa będzie to dla nich nie lada wyzwanie.

 

Kto na kogo będzie czekał na mecie?

 

Na treningach zostawiają mnie daleko w tyle, także nie mam wątpliwości, że poczekają na dziadka!

 

Ile treningów tygodniowo ma Pan w swoim planie?

 

Jeszcze dwa lata temu trenowałem 7 razy. Wówczas przebiegałem 100-120 km tygodniowo. Ze względu na stan zdrowia i kontuzje, które prowadziły do operacji, ograniczyłem liczbę kilometrów. Obecnie trenuję 6 razy w tygodniu. Teraz 50 km jest wystarczające.

 

_DSC5901

 

 

W jaki sposób odbywa się Pana rozgrzewka?

 

Na odcinku około 2,5 km robię przebieżki 50 m, 100 m, max 200 m. Minutę marszu. Potem 10 s z szybkością 8-9 km, 20 s -10-12 km, 30 s ponad 12 km , ile mam sił. Następnie minuta marszu i powtórka. Robię 5-10 minut marszu, wymachy, skłony i wówczas zaczynam trening. Trenuję metodą Galloway’a. Codziennie rano, niezależnie czy biegam czy nie, robię minimum pół godziny rozciągania i rolowania w domu.

 

Czy korzysta Pan z odnowy biologicznej?

 

Moja odnowa ogranicza się do moczenia nóg w letniej wodzie. Krioterapia nie przyniosła u mnie korzystnych skutków, wręcz pogorszyła moje wyniki. Mój organizm nie lubi zimna.

 

Co było najtrudniejsze w biegowej przygodzie?

 

Musiałbym się mocno zastanowić. Poza kontuzjami i niemożliwością trenowania, nie napotkałem trudności. Nie lubię bezczynnego czekania, więc początki budowania formy po kontuzji były najtrudniejsze.

 

Życzymy dobrego zdrowia, by kontuzje Pana omijały i do zobaczenia na biegowych szlakach!

 

Marlena Adamusiak

fot. Paweł Marcinko

Prześlij znajomemu:

49318328726_00507424dc_k-copy

Tworzymy międzynarodowy zespół Ambasadorów ds. Tłumaczeń

W związku z dynamicznym rozwojem naszej inicjatywy chcemy w jak największym stopniu usuwać bariery w dostępie do treści i tym samym uczestnictwa w parkrun. Komunikacja odgrywa bardzo istotną rolę w tym, co robimy i w związku z tym chcemy poszerzyć zakres treści publikowanych w innych językach niż język angielski. W tym celu postanowiliśmy stworzyć rolę…

Iława1

Statystyki parkrun Polska

Statystyki za okres 11-18 stycznia 2020   Liczba wydarzeń 142 Uczestnicy 8 700 Wolontariusze 1 412 Rejestracje 842 Uczestnicy 544   Ostatnie dwa tygodnie w parkrun Polska odbyły się pod znakiem WOŚP oraz dnia babci i dziadka. Cieplejsza pogoda oznaczała, że liczba uczestników znacząco wzrosła w stosunku do poprzedniego roku (wzrost o 47% w stosunku…