Nowości, Uczestnik tygodnia - 24th Kwiecień 2019

Historie uczestników: Monika, Jowita i Arkadiusz Ossowscy z parkrun Rumia

Monia0

Czasami wystarczy impuls, by odmienić swoje życie. Delikatny powiew wiatru, który muśnie Twój policzek z innej niż dotychczas strony. Uśmiech nieznanej osoby, który sprawi, że nabierzesz wiatru w żagle, mimo ostatnich miesięcy flauty. Czasami lewy sierpowy, czy dwa żabie skoki. Bo świat pełen jest różności, a każdy potrzebuje innych bodźców, które wprowadzą na właściwe tory.

 

Monika i Arkadiusz długo opierali się przed udziałem w sobotnim spotkaniu.

 

- Bieganie, to nie dla mnie – mówił, z gracją sarenki kończąc serię skoków przez płotki. – 5 km, aż tyle! Nie dam rady.

 

- W sobotę rano zwykle pracuję – wtórowała ona.

 

Dla utrzymania dobrej atmosfery w domu razem trenowali Krav Magę. Jednak  pewnego dnia, trochę z ciekawości, trochę by mieć to już za sobą, przyszli. I wsiąkli całkowicie! Zakochali się w świetnej atmosferze parkrun Rumia. Nabrali biegowego apetytu, całą rodziną włączając się w organizację sobotniego spotkania. Stali się ambasadorami parkrun Rumia odwiedzając kolejne lokalizacje w czasie podróży po całej Polsce.

 

Poznajcie historię Moniki, Jowity i Arkadiusza Ossowskich!

 

 

Monia4

 

 

 

Arek:

Po raz pierwszy o parkrun usłyszałem na zajęciach biegowych u Piotrka Suchenii. Trafiłem tam, ponieważ zaplanowałem sobie redukcję masy tłuszczowej i próbowałem różnych aktywności fizycznych. Mimo zaproszeń na parkrun miałem wielkie obawy, bo ten dystans po ponad 20 latach  przerwy od sportu, w zamian za to treningu tytoniowego, wydawał mi się nie do przebiegnięcia. Dopiero kolega Michał, który biegał więcej,  podstępem rozwiał moje wątpliwości. Namówił mnie na krótkie bieganie, a wykręciliśmy ponad 5 km. Wówczas uwierzyłem, że to jest możliwe i wystartowałem. 21.10.2017 roku z czasem 33:43 przebiegłem swój pierwszy parkrun Rumia. Bardzo spodobało mi się to, że biegi są bezpłatne i nie ma ciśnienia na wyniki. Rodzinna atmosfera w tej lokalizacji, świetni ludzie, którzy mnie motywowali, pocieszali i nie szczędzili cennych wskazówek, to było to co sprawiło, że przychodziłem tam w każdą wolną sobotę. Jeszcze w 2017 roku zaraziłem parkrunem żonę i córkę. Teraz jesteśmy o 50 kg lżejsi, biegamy coraz więcej i rodzinna aktywność się rozwija. Biorąc udział w wyzwaniu Trójmiejska Piątka Mocy parkrun odwiedziliśmy nasze sąsiednie lokalizacje. To sprawiło, że spodobała nam się turystyka parkrunowa. Teraz planując każdy wyjazd sprawdzamy gdzie w okolicy możemy zaliczyć sobotni bieg. Mam nadzieję, że moja historia zainspiruje kogoś, by odstawił na chwilę puszkę, wstał z kanapy i odwiedził najbliższą lokalizację parkrun, bo naprawdę warto.

 

 

 

Osa 

 

Monika:

Dla mnie punktem zwrotnym była waga, która mnie przytłaczała. Prawdę mówiąc gdy ktoś mi mówił „chodź pobiegać”  zwyczajnie pukałam się w czoło mówiąc „ja nie lubię biegać, to nie dla mnie”. „Nie mogę, bo w sobotę pracuję”. – Teraz już pracuję tylko w jedną.

 

O parkrun dowiedziałam się od małżonka. To on namówił mnie na udział.  Zadebiutowałam 26.12.2017 roku u jego boku. Arek był wtedy osobą zamykającą stawkę. Od początku, aż do samej mety mocno mnie dopingował. Z czasem udziały w kolejnych parkrunach stały się stałym punktem sobotnich poranków. Teraz jakoś dziwnie jest bez nich.

 

Monia11

 

parkrun od pierwszego spotkania odebrałam bardzo pozytywnie. Spodobała mi się rodzinna atmosfera, prawie jak spotkanie klasowe. Zaczarował mnie pan Antoni Cichończuk, zawsze pełen wigoru i służący dobrą radą mistrz maratończyk. Uwadze nie umknęły mi osoby biegające z wózkami. W myślach mówiłam sobie „to tak też się da”? Największą przyjemność sprawia mi energia jaką się czuje po przekroczeniu mety. Endorfiny szaleją. Podoba mi się, że nie ma kategorii wiekowej, a udział w parkrun wpisuje się w zdrowy tryb życia.

 

Monia12

 

Monia15

 

Na początku biegania najtrudniejsze były kolki, bo ze mną jak z małym dzieckiem. Tak naprawdę nigdy nie przepadałam za sportem, a tu nagle trzeba było pokonać 5 km! Bardzo ambitnie chciałam podejść do tematu, dlatego starałam się zawsze przebiec całą trasę. Dzięki dobrym wskazówkom innych biegaczy, z czasem nauczyłam się prawidłowo oddychać podczas biegu. Za każdym razem można liczyć na wsparcie na trasie oraz rady, co poprawić żeby było potem łatwiej i przyjemniej. Dla naszych najbliższych staliśmy się bohaterami.  Chwalą się nami na każdym kroku, bo jako rodzinka zawsze przy okazji wyjazdów szukamy w okolicy lokalizacji parkrun. Śmiejemy się, że jesteśmy jak ambasadorzy parkrun Rumia.

 

Monika1

 

Nasz najzabawniejszy parkrun to nic innego jak „różowy most” w Cieszynie. Gdy byliśmy na parkrun Cieszyn, trafiliśmy na bieg z odwróconą  trasą i już wtedy wiedziałam, że wydarzy się coś ciekawego. Jednym z punktów, który mieliśmy minąć miał być różowy most, tylko był problem, bo nie było po drodze mostu w takim kolorze. Był biały, więc pobłądziłam z Jowitą na trasie. Okazało się, że lokalni tak zwyczajowo nazywają ten most.  W pozdrowieniach od parkrun Cieszyn dostałam informację, że już się nie zgubię następnym razem, bo most jest już w kolorze różowym!

 

Monia3

 

Myślę, że ten kto ma najwięcej wątpliwości, że nie da rady przebyć całej trasy, powinien przyjść i zobaczyć jaka atmosfera panuje na parkrun. Z czasem każdy podejmie decyzję o pierwszym biegu. Kiedy już to zrobi, to potem nie będzie mógł przestać!

 

Jowita:

Rodzice zachęcali mnie do wzięcia udziału. Mój pierwszy parkrun był w zimę, więc nie byłam zadowolona z warunków atmosferycznych. Zmieniłam zdanie, gdy poznałam ludzi, którzy brali w nim udział. Jest to dobry pomysł na aktywną sobotę. Największą przyjemność sprawia mi poznawanie nowych ludzi i dobra zabawa podczas biegu. Według mnie nie trzeba się przygotowywać fizycznie do parkrun, ponieważ dystans 5 km można spokojnie przejść. Wystarczy dobrze przygotować się psychicznie, bo najtrudniejsze w dalszym ciągu jest wczesne wstawanie w sobotę rano.

 

Dzięki parkrunowi nasze życie zmieniło się niemal o 180 stopni. Staliśmy się bardziej aktywni i czujemy się zdrowsi. Na parkrunie najbardziej podoba mi się rodzinna atmosfera. Gorąco polecam!

 

Monia14

 

parkrun_Rumia214_011

 

Monika, Jowita i Arkadiusz łącznie pokonali 595 km w ramach sobotnich spotkań parkrun. Monika na swoim koncie ma 45 biegów, Arek i Jowita po 37. Ostatniej soboty Monika debiutując w nowej roli – kronikarza parkrun Rumia, świętowała swój 25 wolontariat. Łącznie 60 razy uczestniczyli w organizacji parkrun. Dzięki parkrun poznali wspaniałych ludzi, którzy zarazili ich biegowym szaleństwem. To za ich przykładem mają za sobą debiut w półmaratonie i  w leśnych przełajach. Sprawdzili, jakie dystanse są dobre na przyjemną zabawę, a na których jest pot, krew, łzy szczęścia i euforia z pokonania swoich słabości na mecie.

 

parkrun pozwolił im na odkrycie swojego potencjału, rozwijania nowych pasji, podążanie za marzeniami, o których wcześniej nie odważyli się śnić. Bardzo cieszymy się, że do nas trafiliście i jesteście częścią społeczności parkrun Rumia!

 

Marlena Adamusiak

fot. Martyn Bambrowicz, archiwum własne

Prześlij znajomemu:

Sierpień5

Pozdrowienia z parkrun Polska!

Witaj w najnowszym biuletynie parkrun Polska!   Pewnie zastanawiasz się co porabiamy w drugiej połowie sierpnia? Intensywnie odpoczywamy, podziwiając przepiękne zakątki naszego kraju, chodzimy po górach, zbieramy grzyby, fotografujemy ołowiane chmury, skaczemy przez fale, a sobotę rozpoczynamy od przesympatycznych 5 kilometrów w dotąd nieodkrytym przez nas miejscu.   Mam nadzieję, że lektura najnowszego biuletynu, będzie…

Kalendarz parkrun Polska

Kalendarz parkrun Polska

Zapraszamy do zapoznania się z wydarzeniami, które będą miały miejsce w najbliższych tygodniach. Dla Waszej wygody w jednym miejscu gromadzimy informacje o nowych lokalizacjach, specjalnych edycjach, urodzinach, czy też okrągłych spotkaniach w ramach poszczególnych lokalizacji parkrun w Polsce.   Urodziny lokalizacji   Sobota, 24.08.2019 r. – 4. urodziny parkrun Wolbrom. Więcej na profilu Facebook lokalizacji….