Nowości, Ze świata parkrun - 7th Maj 2019

Dlaczego bierzemy udział w parkrun?

whistler-cover-photo-edited

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak naprawdę uczestniczycie w spotkaniach parkrun? Dlaczego zamiast wylegiwania się w łóżku pod ciepłą kołderką, zrywacie się skoro świt w sobotni poranek? Czy chodzi jedynie o pokonanie dystansu 5 km, czy jednak o coś więcej?

 

Refleksjami na ten temat (i nie tylko) dzieli się Mel Whitley, koordynatorka Whistler parkrun, mieszczącego się niedaleko Vancouver w Kanadzie.

 

„Niedawno rozpoczęłam nową pracę, w której poproszono mnie o wpisanie na identyfikatorze swojej pasji (zapewne jako punkt do rozpoczęcia rozmów z klientami lub współpracownikami). Mogłam wpisać wszystko – jedzenie, psy albo wino… ale wpisałam właśnie bieganie. Czasami ludzie śmieją się, że nazywam to pasją, ale od tego właśnie zaczyna się rozmowa, dlaczego lubię biegać.

 

Nie jestem zawodowym sportowcem, ale mogę biegać i lubię to – nawet bardzo. Nigdy nie wygrałam żadnych wielkich zawodów ani nie pobiłam rekordu świata, bo biegam wyłącznie dla przyjemności. Oczywiście wyznaczam sobie osobiste cele i ustalam określone tempo biegu, ale lubię biegać właśnie dlatego, że nie muszę o tym myśleć. Nie potrzebuję kilogramów fantazyjnego sprzętu czy doskonałych warunków atmosferycznych (chociaż to pomaga), po prostu zakładam buty, biorę słuchawki i biegnę…

 

Odkąd rozpoczęłam nową pracę bardzo dużo osób pyta mnie o moje bieganie. Mam dzięki temu okazję, żeby rozmawiać o parkrun i o trendzie, jaki często obserwuję. Ludzie nie określają siebie jako „prawdziwych biegaczy” i nie chcą zacząć biegać, ponieważ boją się, że będą zbyt wolni albo nie tak dobrzy, jak reszta grupy. To właśnie dlatego tak kocham parkrun. Tam nie ma konkurencji – sam decydujesz o tym, czy chcesz rywalizować. Co więcej, nawet nie musisz biec! I masz pewność, że nigdy nie będziesz ostatni – to zadanie dla wolontariusza zamykającego stawkę.

 

whistler-1-1024x1024

 

parkrun jest świetny dla każdego, kto chce zacząć biegać. Nie ma presji, bo to nie jest wyścig, a my wszyscy jesteśmy po to, by pomagać i wzajemnie się wspierać. Możesz zacząć od marszu, przejść pierwszy parkrun i pobić swój czas w następnym tygodniu. W kolejną sobotę spróbuj maszerować i truchtać, a tydzień później maszerować, truchtać i biec. Nawet się nie obejrzysz, a pokonasz całą 5-kilometrową trasę biegiem! Co tydzień trasa jest taka sama, więc nie ma niespodzianek.

 

Jednak parkrun nie jest tylko dla początkujących. Może jesteś wytrawnym biegaczem i potrzebujesz rozgrzewki przed długim wybieganiem, chcesz zmienić tempo biegu lub wprowadzić szybszy trening? A może chcesz wnieść coś od siebie do lokalnej społeczności, odnaleźć się w roli wolontariusza, podzielić się swoją wiedzą z innymi biegaczami?

parkrun jest otwarty dla wszystkich, niezależnie od poziomu wytrenowania. Nieważne, czy biegniesz, truchtasz, maszerujesz, czy działasz jako wolontariusz. Seniorzy, młodzież, psy, dzieci w wózkach – wszyscy są mile widziani!”.

 

Whistler-Mel

 

Tekst, tłumaczenie: Anna Ziombek

Na podstawie: blog parkrun Kanada

Prześlij znajomemu:

Konin

Pozdrowienia z parkrun Polska!

Ledwie rok się zaczął, a już koniec maja. Odczucie gnającego czasu nieodzownie wskazuje porządne zaawansowanie doświadczeniem życiowym, ale z pewnością tylko delikatne czerstwienie ducha. Szczęśliwi liczą czas od soboty, do soboty, bo jest sobota, jest parkrun! W oczekiwaniu na najlepszy dzień tygodnia przesyłam Ci garść nowości z parkrun Polska.   W maju na mapie parkrun…

parkrun_pruszkow1

Mama na start: Ewa Szukalska – Walczak z parkrun Park na Wyspie w Pile

Macierzystwo sprawia, że kobieta rozkwita. Nabiera supermocy, swoistej szlachetności. Mimo, że czasem miotają nią rozmaite burze, to z każdego takiego zjawiska pogodowego wyjdzie z promiennym uśmiechem i ciepłem, ale lepiej nie drażnić lwicy… To czas, kiedy warto się otworzyć na nowe doświadczenia, które przynosi nam życie. Dziś poznacie inspirującą historię Ewy Szukalskiej – Walczak z…