Nowości - 21st Maj 2019

Mama na start: Ewa Szukalska – Walczak z parkrun Park na Wyspie w Pile

parkrun_pruszkow1

Macierzystwo sprawia, że kobieta rozkwita. Nabiera supermocy, swoistej szlachetności. Mimo, że czasem miotają nią rozmaite burze, to z każdego takiego zjawiska pogodowego wyjdzie z promiennym uśmiechem i ciepłem, ale lepiej nie drażnić lwicy… To czas, kiedy warto się otworzyć na nowe doświadczenia, które przynosi nam życie. Dziś poznacie inspirującą historię Ewy Szukalskiej – Walczak z parkrun Park na wyspie w Pile, która 34 razy wcieliła się w rolę wolontariuszki parkrun Pruszków, przebyła 190 km podczas 38 biegów a od początku maja zainicjowała nową lokalizację parkrun.

 

Skąd dowiedziałaś się o parkrun?

 

O parkrunie dowiedziałam się z tablicy postawionej w Parku Potulickich w Pruszkowie. To miejsce było często przez nas odwiedzane. Biegaliśmy i spacerowaliśmy tam całą rodziną. Któregoś razu zatrzymałam się i przeczytałam co to jest parkrun, a później szukałam informacji w internecie.

 

Co było tym punktem zwrotnym, który sprawił, że przyszłaś?

 

To była edycja karnawałowa, w lokalnym portalu internetowym mąż zobaczył zaproszenie na parkrun w przebraniach. A nam nie potrzeba dużo do takich akcji, lubimy jak coś się dzieje i postanowiliśmy wziąć w tym udział. Zarejestrowaliśmy się, kupiliśmy jakieś gadżety i po prostu przyszliśmy na zbiórkę w pewną lutową zimną sobotę przed 9. To był idealny moment by zacząć integrować się z lokalną społecznością.

 

Jak wyglądał Twój pierwszy parkrun?

 

Byłam w 8 miesiącu ciąży i przyszłam razem z mężem i synkiem, wtedy czteroletnim, który też bardzo chciał wystartować. Wzięłam ze sobą aparat, by zrobić zdjęcia na naszego bloga, a okazało się, że od razu zostałam wolontariuszem w żółtej kamizelce. Jak nasz koordynator zobaczył mnie z aparatem uznał, że przyszłam robić zdjęcia wszystkim biegaczom, a nie tylko swoim chłopakom. Nie protestowałam i tak macki parkrunu wciągnęły mnie na dobre. A pierwszy parkrun na biegowo to była 100 edycja parkrun Pruszków, sześć miesięcy po porodzie. Uznałam, że dość przyglądania się i czas pokonać samej te 5 km.

 

Jak odebrałeś parkrun?

 

To było coś niesamowitego. Luźna atmosfera, wszyscy się ze sobą witali, sami do nas podchodzili i interesowali się jak się dowiedzieliśmy o parkrunie i czy zamierzamy przychodzić dalej. To było zupełnie coś innego niż znałam ze innych biegów, gdzie się jest anonimowym.

 

Co sprawiło Ci największą przyjemność?

 

Te wszystkie uśmiechy do aparatu. Zazwyczaj na parkrunie nie ma spiny i większość uczestników znajdzie ten ułamek sekundy, gdy zobaczy aparat, by się uśmiechnąć, pomachać czy zrobić głupią minę.

 

Co było najtrudniejsze?

 

Najtrudniejsze było dotoczenie się na miejsce. Pod koniec ciąży, z wielkim brzuchem trudno się przemieszczać…

 

Kiedy dołączyły do Ciebie dzieci?

 

Dzieci dołączyły od razu. Olek na drugim naszym parkrunie pokonał jedną pętlę 2,5km. Zadebiutował z silną wolą ukończenia, ale 5 km dla czterolatka to jak ultra. Od samego początku przekonywaliśmy go, że samo to, że tak bardzo chciał to zrobić dobrze świadczy o jego duchu walki. A Ida nie miała wyjścia, bo przychodziła jeszcze będąc w brzuchu mamy.

 

parkrun_pruszkow3Fot. parkrun Pruszków

 

Co jest najtrudniejsze w przygotowaniu do udziału razem z dziećmi?

 

My nie mamy problemów z przygotowaniami. Dzieciaki cieszą się, że idą na parkrun. W weekendy wstajemy niestety o 6, pewnie jak większość rodziców małych dzieci i wyjście rano do parku jest świetnym rozwiązaniem.

 

Jak dzieci odbierają udział w parkrun?

 

Olek już kilkanaście razy był wolontariuszem i bardzo się angażuje i przejmuje swoją rolą. Najchętniej mierzyłby czas, ale na to chyba jeszcze musi trochę poczekać. A trzyletnia Ida jeszcze chyba nie do końca rozumie zamieszania, ale lubi jak dookoła coś się dzieje.

 

Jak Twoi najbliżsi reagują na udział w parkrun?

 

Moi najbliżsi już wiedzą o moim uzależnieniu od parkrun. Jak tylko wyjeżdżamy od razu sprawdzam czy gdzieś w pobliżu nie ma jakiejś lokalizacji. A jak już jest to robię wszystko, żeby ją zaliczyć.

 

Jak trzeba się przygotować do parkrun?

 

Nie trzeba się przygotowywać do parkrun. Wystarczy przyjść i dobrze się bawić. Każdy tu znajdzie miejsce dla siebie i każdy jest mile widziany. Można biegać, truchtać, chodzić można też być wolontariuszem.

 

Jak parkrun wpłynął na Twój styl życia i aktywność?

 

parkrun tak na mnie wpłynął, że zostałam koordynatorem nowej lokalizacji. W grudniu ubiegłego roku przeprowadziliśmy się z Pruszkowa do Piły. parkrun był jedyną „rzeczą”, której nie mogłam zapakować i wziąć ze sobą. Dlatego postanowiłam spróbować uruchomić pilską lokalizację i udało się. Wcześniej nie angażowałam się w podobne rzeczy i nawet o tym nie marzyłam. Jednak teraz wiem, że warto. Warto robić coś nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Ja to właśnie robię dzięki pomocy świetnych ludzi obok sobie.

 

60748941_443482279771575_7646808835209822208_nFot. parkrun Park na wyspie, Piła

 

Co Ci się podoba najbardziej na parkrun?

 

Jego uniwersalność. Wiem, że gdy zawitam do którejkolwiek lokalizacji w Polsce lub na świecie zostanę tak samo ciepło przywitana przez uczestników. Będę czuć się jak na swoim parkrunie i to będzie cudowne rozpoczęcie weekendu. Naładowanie baterii pozytywną energią na kolejny tydzień.

 

60597127_2375840832473447_12953239112646656_nFot. parkrun Park na wyspie, Piła

 

Jak zachęciłabyś innych do udziału w parkrun?

 

Nie musisz biegać jak Usain Bolt, nie musisz mieć najbardziej wypasionych butów, brać ze sobą miliona rzeczy, bo oprócz kodu uczestnika nic tak naprawdę nie potrzeba. 9 rano w sobotę to idealna pora by zrobić coś tylko dla siebie. Zacząć aktywnie weekend z kilkunastoma, kilkudziesięcioma fajnymi ludźmi. A jeśli nie lubisz się męczyć, to przyjdź i pomóż w organizacji, a na koniec wszyscy pójdziemy na dobrą kawę.

 

Najzabawniejszy lub najbardziej zapamiętany moment podczas parkrun?

 

Mój syn kiedyś stanął z megafonem na trasie i kibicował. Ustawił się na około 500m przed metą, ale zamiast metrów podawał jednostki w kilometrach i krzyczał przez tubę: Uwaga, biegacze, niedaleko, już tylko 500 kilometrów do mety, niektórzy nie mieli szczęśliwych min.

 

 

Marlena Adamusiak

Prześlij znajomemu:

Ewa Łacka - Cichy parkun Chrzanów

Czerwcowe nowości z parkrun Polska

Zapach zimnego arbuza, intensywne poszukiwania kawałka cienia oraz tęsknota za morską bryzą świadczą o tym, że lato wkroczyło na nasze podwórko i zagościło na dobre. Kiedy już znajdziesz chwile wytchnienia zapraszam Cię do lektury najnowszego biuletynu z parkrun Polska.   Minione dwie soboty przyniosły imponująco wysoką, drugą co do wielkości frekwencję na parkrunowych szlakach. Również rekordowo…

Adaś

Jak okiełznać wulkan energii? Adam i Julia Konarzewscy

Dziecięca energia potrafi rozbroić nie jedną tykającą bombę złego humoru, skruszyć spokój ducha. Poradzi sobie z barykadami szafek, drabinek, leśnych pagórków, wspinaczką po domowych meblach i na górskich szlakach. Przechwycona i skumulowana potrafi ogrzać i rozświetlić cały dom. Kiedy po sprincie między placami zabaw rodzic ostatkiem sił słania się na nogach, nasza pociecha po minutowym…