Nowości, parkrun na zdrowie - 5th Czerwiec 2019

Jak okiełznać wulkan energii? Adam i Julia Konarzewscy

Adaś

Dziecięca energia potrafi rozbroić nie jedną tykającą bombę złego humoru, skruszyć spokój ducha. Poradzi sobie z barykadami szafek, drabinek, leśnych pagórków, wspinaczką po domowych meblach i na górskich szlakach. Przechwycona i skumulowana potrafi ogrzać i rozświetlić cały dom. Kiedy po sprincie między placami zabaw rodzic ostatkiem sił słania się na nogach, nasza pociecha po minutowym ładowaniu baterii woła: „Goń mnie”! Jak sobie z poradzić z nadmiarem dziecięcej energii?

 

Tryskające wigorem pociechy to duma każdego rodzica. No chyba, że skończyły nam się pomysły na dziecięce zabawy. Na szczęście wynaleziono sport. W świetny sposób rozładowuje nadmiar energii, jest dobry dla ciała i ducha, uczy koncentracji.

 

Kiedy Adaś był młodszy ciągle mnie irytowało, że nie potrafi usiedzieć na miejscu, cały czas biega, brudzi się. Dopiero neurolog zasugerował nam nadpobudliwość – mówi Agnieszka Konarzewska, uczestniczka z parkrun Rumia. Intuicyjnie staraliśmy się, by jak najwięcej się ruszał: biegał we wszystkich możliwych biegach, trenował piłkę nożną. Jednak sama gra zespołowa nie interesowała go zbytnio. Dopiero po zmianie dyscypliny na pływanie udało się okiełznać energię syna. Na szczęście dobrze się uczy, nie ma problemów z koncentracją, słucha trenerów i wychowawczyni. Potrzebuje tylko porządnego rozruchu. W czasie przerw między zajęciami w szkole, musi się solidnie wybiegać, by potem na lekcjach siedzieć spokojnie. Od zawsze uwielbiał budować tory przeszkód z tego, co miał pod ręką – drabin, desek, kantówek, opon – takie ćwiczenia na zręczność, szybkość i równowagę, a w czasie przerwy w zajęciach spowodowanej strajkiem nauczycieli, chował w ogrodzie przedmioty i rysował „mapy skarbów”. Nie wiem, kiedy miał większą frajdę – chowając i wymyślając trasy, czy pilnując rodziców przy szukaniu – wspomina mama. Z czasem system neurologiczny dziecka dojrzewa. Zdaje sobie sprawę z własnego zachowania oraz potrafi lepiej sobie z nim radzić.

 

Adam i Julia razem z rodzicami Agnieszką i Jackiem i bratem Krzysztofem, niemal każdy weekend rozpoczynają od parkruna. Biegają oraz biorą udział w organizacji spotkania. Robią pyszna herbatkę, która czeka na mecie na spragnionych uczestników. Pierwszy na parkrun trafił Jacek, wkrótce dołączyła do niego cała rodzina. Zapytałam Adama i Julię jak zaczęła się ich parkrunowa przygoda.

 

KonarzewscyFot. parkrun Rumia

 

Adam, jak trafiłeś na parkrun?

 

Rok temu tata mnie zabrał na parkrun. Miałem wtedy 6 lat. Nie udało mi się od razu ukończyć całego biegu. Wtedy było trudno. Mało jeszcze biegałem. Szybko biegłem i się zmęczyłem, a nie chciałem być ostatni. Dopiero za trzecim razem udało mi się przebiec całe 5 km. Cieszyłem się, że przebiegłem cały dystans. Skakałem z radości. Byłem zmęczony, ale jak odpocząłem to już mogłem ścigać się do domu.

 

Jak teraz wyglądają twoje treningi?

 

Biegam raz w tygodniu parkrun, czasami w środę około 5-6 km lub w niedzielę 13-17 km. Od października chodzę na naukę pływania w UKS-Tri Team. Basen mam 3 razy w tygodniu. Jednego dnia pływam dwie godziny. Zaczynałem pływać z rówieśnikami, a teraz chodzę do starszej grupy. Za szybko pływam. Dodatkowo chodzę na salę na ćwiczenia rozciągające i wyciszające. Mam jeszcze W-F w szkole i chodzę na SKSy, bo bardzo to lubię. Kiedyś lubiłem grać w piłkę. Czasami biorę udział w biegach na orientację.

 

Adam10 Pierwszy wspólny parkrun z okazji Dnia Dziecka. Fot. Paweł Słoma

 

Czy lubisz parkrun?

 

Jest dobrze, w miarę. Bardzo się cieszę, że dałem radę go przebiec i mam już kilka życiówek.

 

Jak musiałeś się przygotować do udziału w parkrunie i do biegania?

 

Początkowo musiałem brać picie. A teraz już nie muszę. Chyba, że biegniemy do Zbychowa, tam się dłużej biegnie. Czasami nie przychodzę na parkrun, bo biorę udział w innych biegach w Gdyni. Na parkrunie zbieram paszporty z wpisami z kolejnych biegów. Mam ich już chyba sześć. Ukończyłem razem 41 parkrunów. Mój tata ma dwa biegi więcej. Trochę go nadgoniłem, ale później trochę chorowałem i opuściłem chyba cztery.

 

Adam2Fot. Maciek Hołub, parkrun Rumia

 

Julia, jak to się stało, że trafiłaś na parkrun?

 

Tata mi kazał, śmieje się, że bez parkruna nie będzie obiadu.

 

Jak wspominasz pierwsze spotkanie?

 

Zaczęłam w czerwcu, było już ciepło i jak się biegało na słońcu było okropnie. Za pierwszym razem pokonałam całą trasę. Byłam z siebie zadowolona, bo to był pierwszy tak długi dystans w moim życiu. Bardzo się cieszyłam. W szkole biegamy nie więcej niż 2,5 km.

 

Czy lubisz sport?

 

Zależy od nastroju, ogólnie lubię biegać.

 

W jakiej formie uczestniczyłaś w parkrunie?

 

Raz poszłam z kijkami. Było ok, ale miałam niewygodne buty. A tak zawsze biegam. Mam już 32 parkruny. Całą rodziną bierzemy udział w parkrunie. Tata mobilizuje nas do wyjścia. Lubię atmosferę parkrun. Nie ma tam takiej rywalizacji, jak na innych biegach. Jest spokojnie i przyjemnie. Warto w sobotę przyjść i pobiegać.

 

Czy ścigasz się z rodzeństwem?

 

Teraz już raczej nie. Chłopcy za szybko biegają.

 

JuliaFot. Martyn Bambrowicz, parkrun Rumia

 

To co często ogranicza  dzieci to nasz brak wiary w ich możliwości. W szczególnie energicznych pociechach kluczowa jest akceptacja większej potrzeby ruchu oraz znalezienie ulubionej dyscypliny sportu, której realizacja przyniesie  radość i dobrą zabawę. Pamiętajmy również o odpowiednim wypoczynku. Powinniśmy wsłuchać się w sygnały, które wysyła nam dziecko, tak by odpowiednio dawkować ilość aktywności fizycznej, ponieważ zbyt duża ilość bodźców może prowadzić do przemęczenia, a co za tym idzie problemów z koncentracja i snem.

 

parkrun to świetny sposób na spędzenie czasu całą rodziną, rozładowanie nadmiaru dziecięcej energii a przy okazji zaszczepienie dobrych wzorców swoim dzieciom. Dbanie o dobrą kondycję fizyczną i psychiczną dzieci nie musi wymagać wożenia dzieci na drugi koniec miasta i czekania pod salą, aż skończy trening. Dzieci z wielką chęcią biegają, spacerują czy maszerują na parkrunie. Wielką frajdę daje im możliwość cieszenia się wspólnymi kilometrami z rodzicami czy dziadkami, współzawodnictwo z rodzeństwem, czy to, że mają wąską specjalizację z obsługi ulubionego na parkrunie sprzętu. 5 km to dystans, z którym spokojnie sobie poradzą, o ile na to im pozwolimy.

 

Lena Adamusiak

fot. Maciej Hołub, parkrun Rumia

Prześlij znajomemu:

A2

Pozdrowienia z parkrun Polska!

Pierwsze jesienne sztormy zwiastują nieuchronny koniec lata. I dobrze. W końcu pogoda łaskawszym okiem zerka na biegaczy, pozwalając rozwinąć skrzydła i prędkość. Nastał czas najpiękniejszych wschodów słońca, najbardziej fotogenicznych ołowianych chmur, a także czas zbierania plonów, wypracowanych w ciągu całego roku. Niech posypią się życiówki w pięknych okolicznościach przyrody!   W oczekiwaniu na najlepszy dzień…

Ambasadorzy

Poznaj ambasadorów parkrun Polska: udział i statystyka

parkrun to sposób na aktywne spędzenie sobotniego przedpołudnia, to nowe przyjaźnie i znajomości, poznanie i rozwijanie swoich sportowych pasji oraz możliwość realizacji siebie w organizacji sobotnich spotkań. Jest również świetnym sposobem na pokonywaniem własnych słabości i integrację lokalnych społeczności. Daje również możliwość włączenia się w rozwijanie inicjatywy i wspieranie kolejnych uczestników oraz społeczności w roli…