Nowości - 12th Sierpień 2019

Dlaczego zostajemy wolontariuszami?

67835152_2168626553381882_4962222334090936320_o

Niedawno na blogu zastanawialiśmy się, dlaczego tak naprawdę uczestniczymy w parkrun. Co nam to daje? Czy nie wygodniej byłoby spędzić każdy sobotni poranek w łóżku zamiast męczyć się podczas biegu czy marszu?

 
Często przyświeca nam jednak wyższa idea – dzięki parkrun stajemy się w końcu zdrowsi, weselsi, poprawia się nasza kondycja. A co z naszymi wolontariuszami? Co ich przyciąga do uczestniczenia w parkrun „od tej drugiej strony”? Przyjrzyjmy się najczęstszym powodom, dla których udzielamy się w wolontariacie.

 

1. Chcemy się zrewanżować

Wszyscy na początku zaczynamy od uczestniczenia w parkrun jako (szybsi lub wolniejsi) biegacze bądź spacerowicze. Z każdym kolejnym tygodniem dowiadujemy się jednak, że parkrun działa jedynie w oparciu o pomoc wolontariuszy, bez których żadne spotkanie nie mogłoby się odbyć. Z czasem więc także i my chcemy poświęcić swój czas i ubrać kamizelkę wolontariusza. Możemy w ten sposób zrewanżować się za te wszystkie spotkania, kiedy ktoś inny wydawał tokeny, skanował, mierzył czas czy robił zdjęcia, podczas gdy my dzięki temu mogliśmy po prostu pokonać dystans 5 km na parkrun.

 

2. Chcemy zobaczyć parkrun „od kuchni”

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to się dzieje, że wyniki trafiają do systemu? Skąd wiadomo jaki czas dopasować danej pozycji na mecie? Co się dzieje na linii startu kilka minut po 9, kiedy wszyscy uczestnicy parkrun są już na trasie? Nie dowiecie się tego wszystkiego, jeśli uczestniczycie w parkrun biegnąc czy maszerując. Dopiero przywdzianie kamizelki wolontariusza pozwala poznać wszystkie zasady parkrun i zobaczyć, jak one działają w praktyce. Jeśli więc nie wyobrażacie sobie sobotniego poranka bez parkrun, tym bardziej zachęcamy Was, abyście poznali parkrun również „od tej drugiej strony”.

 

3. Sami nie możemy biegać ani truchtać

W karierze każdej osoby biegającej czy truchtającej pojawia się ośmioliterowe, znienawidzone przez wszystkich słowo, które brzmi po prostu: kontuzja. Czujemy się wtedy bezwartościowi, niechciani, słabi, a poza tym wszystko nas denerwuje i mamy wrażenie, że jesteśmy bezużyteczni. A to z powodu tego, że zostajemy wtedy całkowicie wykluczeni z tego, co kochamy najbardziej, czyli aktywnego spędzania wolnego czasu. Co zrobić w sytuacji, gdy jesteśmy tak przywiązani do sobotnich spotkań parkrun, że nie wyobrażamy sobie bez nich naszego życia, a z drugiej strony nie możemy w nich aktywnie uczestniczyć? Chyba już znacie odpowiedź: wolontariat. To idealne rozwiązanie dla wszystkich miłośników parkrun, którzy są przez jakiś czas “unieruchomieni”. Kontuzjowane osoby mogą nadal uczestniczyć w parkrun, bez konieczności pokonania dystansu 5 km, które chwilowo są poza ich zasięgiem.

 

4. Roztrenowanie 

Nie tylko z powodu choroby w sobotni poranek odpuszczamy bieg w parkrunie. Drugim takim powodem może być stan błogosławiony. Samopoczucie w czasie ciąży zmienia się jak w kalejdoskopie. Od euforii po napady płaczu. Łatwiej trzymać emocje na wodzy, jeśli robi się coś przyjemnego w dodatku z pożytkiem dla lokalnej społeczności. W ten sposób również nie straci się kontaktu z biegowym światem, a po ciąży będzie większa motywacja by wrócić na parkrunowe ścieżki.

 

5. Chcemy czuć się częścią społeczności

Wiele razy podkreślaliśmy, że w parkrun nie chodzi tylko o bieganie czy maszerowanie. To spotkanie z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, nawiązywanie nowych znajomości i poznanie własnej lokalnej społeczności. Oczywiście możemy tego wszystkiego doświadczyć, będąc biegającymi i truchtającymi uczestnikami parkrun. Myślę jednak, że dopiero możliwość bezinteresownego poświęcenia swojego czasu jako wolontariusze sprawia, że czujemy się częścią społeczności parkrun. Już po kilku spotkaniach parkrun mamy poczucie, że razem z innymi uczestnikami parkrun tworzymy jedną, wielką rodzinę.

 

6. Jest to świetna okazja do poznania innych uczestników parkrun

Wyobraźmy sobie taką sytuację: jakiś czas już przychodzimy na sobotnie spotkania parkrun, więc rozpoznajemy już niektóre twarze, jednak nigdy nie mieliśmy odwagi albo okazji, żeby z kimś dłużej porozmawiać. Na szczęście wolontariat daje ku temu wiele możliwości. Możemy nawiązać nowe znajomości, sortując razem tokeny. Możemy wspierać rozmową wolniejsze osoby, kiedy pełnimy funkcję wolontariusza zamykającego stawkę. Wreszcie możemy uśmiechnąć się i pogratulować wszystkim osobom, które ukończyły bieg lub marsz, kiedy skanujemy kody uczestnika. Jak widać, możliwości jest wiele, wystarczy zgłosić się na odpowiadającą Wam funkcję wolontariusza i przekonać się o nich na własnej skórze.

 

7. Nabywamy nowe umiejętności

Występując w roli wolontariusza, możemy się wiele dowiedzieć, nie tylko o samej inicjatywie parkrun. Możemy nauczyć się pracy w zespole i komunikacji z innymi. Możemy również sprawdzić się w różnych sytuacjach i zobaczyć jak odnajdziemy się w jak dotąd nam nieznanych rolach. Kto panicznie boi się występować publicznie, może zmierzyć się ze swoją tremą, występując w roli koordynatora biegu. Kto uważa, że nie potrafi pisać, chociaż bardzo to lubi, może napisać raport z któregoś spotkania parkrun. A jeśli ktoś myśli, że nie radzi sobie z matematyką i gubi się w tych wszystkich liczbach i cyferkach, niech podejmie wyzwanie i posortuje choć raz tokeny. Dobra zabawa gwarantowana, a jaka satysfakcja z dobrze wykonanego zadania!

 

8. Najlepszą nagrodą jest uśmiech drugiej osoby

Istnieje wiele powodów uczestnictwa w parkrun jako wolontariusz, kiedy naszą główną motywacją jest to, co my z tego wyniesiemy. Nie zapominajmy jednak o tej najważniejszej motywacji – pracy w imię wspólnego dobra i wyższej idei. Swoim udziałem w wolontariacie chcemy sprawić, żeby idea parkrun była coraz bardziej rozpoznawalna i żeby wszyscy mogli z niej skorzystać – starsi i młodsi, szybsi i wolniejsi. Chcemy pokazać, że parkrun wbrew pozorom nie jest tylko dla biegaczy, że to środowisko przyjazne wszystkim osobom, które lubią spędzać aktywnie czas. Myślę, że każdy wolontariusz zgodzi się, że najlepszą nagrodą za cały wkład wniesiony w pracę wolontariusza jest uśmiech drugiego uczestnika parkrun. To tylko utwierdza nas w przekonaniu, że nasza praca ma sens i że warto ją kontynuować.

 

Jak widzicie, powodów do debiutu w roli wolontariusza jest wiele. Jeśli więc jeszcze się wahacie, nie zwlekajcie dłużej i wesprzyjcie Waszą lokalizację w wolontariacie. Radość, satysfakcja i poczucie spełnienia – gratis!

 

Anna Ziombek

Zdjęcie: Daniel Musiał, parkrun Dąbrówka

Prześlij znajomemu:

Iza Gajewska parkrun Pruszkow

Czym jest wolontariat?

Wiele i wielu z nas rozpoczynając swoją przygodę z parkrun nie wiedziało na jakiej zasadzie to działa. Po prostu przychodziliśmy na miejsce startu pokonywaliśmy 5 km, skanowaliśmy kod i czekaliśmy na wyniki oraz te ukochane zdjęcia.   I faktycznie dokładnie tak to wygląda – poza pierwszą rejestracją i koniecznością posiadania kodu uczestniczki i uczestnicy nie…

Bez nazwy 1

Głowa ma moc!

20 parkrunów w ciągu jednego dnia. Czy to możliwe? Głowa ma moc – pod takim hasłem odbyło się w ostatnią niedzielę niecodzienne wydarzenie. Jeden z uczestników parkrun Rumia – Maciej Zakrzewski rzucił życiu wyzwanie – przebiegnie 100 km na bieżni miejskiego stadionu w Rumi. Tym samym wspomagając akcję charytatywną mającą na celu zebranie datków na…