Nowości - 24th Wrzesień 2019

W trosce o nasze dzieci

Junior

 

Rozpoczął się wrzesień a wraz z nim nasza akcja skierowana do naszych najmłodszych uczestników. Celem jej jest zachęcenie młodych ludzi a tak naprawdę całych rodzin do aktywnego udziału w naszych sobotnich spotkaniach.

 

Z niepokojem patrzę jak nasze życie przejmują maszyny i aplikacje. Ruszamy się stanowczo za mało. Nasze pociechy wygodnie wozimy do szkoły, by potem mogły 8 godzin siedzieć w ławce. Elektryczne hulajnogi, rowery z akumulatorem… Cieszymy się, kiedy dzieci nie marudzą podczas niedalekiego spaceru do sklepu. Tak mija nam cały tydzień. W weekend kolejna odsłona sesji z Minecraftem czy Fifą. Z czasem trudnością jest przebyć dłuższy niż zazwyczaj odcinek. Sapiąc przeklinamy czwarte piętro, bo wyżej się nie dało…

 

A tak naprawdę sami oduczamy dzieci pozytywnych nawyków zdrowego ruchu. O ile przyjemniej jest czuć wiatr na policzkach w rześki poranek pedałując, niż irytując się stać w korku w klimatyzowanym aucie. Skoro skończył się czas wakacyjnych lodów, gofrów, shake’ów i hot dogów z żabki, warto zacząć dbać o dobre nawyki, dobre samopoczucie i lepszą odporność.

 

Niedawno na zlecenie miasta Gdynia przeprowadzono badania, z których wynika, że co drugie dziecko w Gdyni cierpi na nadwagę, otyłość, nieprawidłowe ciśnienie tętnicze krwi, bądź niewydolność fizyczną. Polskie dzieci zaliczane są od kilku lat do najszybciej tyjących w Europie. Ze statystyk wynika, że u co piątego dziecka występuje nadmierna masa ciała. Konsekwencją otyłości w dzieciństwie mogą być liczne problemy zdrowotne, jak na przykład insulinooporność wraz z cukrzycą, podwyższony poziom cholesterolu, nadciśnienie tętnicze, stłuszczenie wątroby, zespół policystycznych jajników, bezdech senny, czy przeciążenie kości i mięśni. Jest to konsekwencja nieprawidłowych nawyków żywieniowych oraz braku aktywności fizycznej.

 

Z drugiej strony często my dorośli, rodzice czy dziadkowie, stawiamy przed dziećmi ściany obawy, o to że nie poradzą sobie z nową przeszkodą. Na placu zabaw wczoraj tyle razy usłyszałam: „nie wchodź tam, bo spadniesz”, że pomyślałam jak dobrze, że za czasów mojego dzieciństwa nie było ogrodzonych placów zabaw, a właściwie dzieci świetnie bawiły się bez rodziców. Był trzepak i tyle. Zdarzały się siniaki, ale daliśmy radę, puszczając wodze fantazji obmyślaliśmy nowe gry.

 

Kiedy po raz kolejny słyszysz, że lepiej zrezygnować z nowego wyzwania, niż odrapać sobie kolana faktycznie zostawisz to, bo tak jest wygodniej. Kiedy jednak z uporem maniaka podejmiesz ryzyko, to co spotka Cię po drugiej stronie doda ci skrzydeł. Dystans 5 km jest trudny dla wielu dorosłych. Lepiej nie pójdę bo i tak nie dam rady… Nasze dzieci będą odważne i śmiałe, kiedy tylko im na to pozwolimy. A taką pewność siebie i otwartość na innych łatwo zbudować można na parkrunie, czego dowodem są nasi liczni biegający juniorzy.

 

Bardzo często nam brakuje pewności siebie i wiary we własne możliwości. Łatwo przelewamy to na nasze dzieci. Zwłaszcza kiedy widzimy tych bardziej doświadczonych w rozmaitych dziedzinach życia, paraliżuje nas strach, że jesteśmy zbyt kiepscy, nie damy rady. A tak naprawdę każdy z nich kiedyś zaczynał od zera. Pierwsze kroki najbardziej bolą, jednak satysfakcja z kolejnego osiągnięcia jest najcudowniejszym uczuciem, które dodaje skrzydeł. To jest wiatr, który napędza nasze żagle. To jest nasz mały cud, o którym skrycie marzymy!

 

Dlatego w trosce o dobrą kondycję naszych pociech, o wspólnie spędzony czas, zapraszamy Was do udziału w parkrun razem z Waszymi dziećmi.

 

Dla przypomnienia dziecko, które ukończyło 4 rok życia może zostać zarejestrowane w systemie. A dzieci poniżej 11 roku życia mogą wziąć udział w parkrun tylko pod opieką osoby dorosłej. Zatem jest to wspaniała okazja by spędzić ten czas razem. Delektować się każdym kolejnym kilometrem drogi, a tak naprawdę odkrywać ją na nowo. Tutaj tempo nie ma znaczenia. Całą trasę parkrun możecie przejść bądź przetruchtać.

 

Jeśli zastanawiacie się jak może zmienić się Wasze życie po przebyciu dziesięciu parkrunów, to już śpieszę z odpowiedzią. Jeśli na pierwszym, drugim i trzecim mieliście kolkę w czasie biegu, to na dziesiątym już nie ma tematu. 10 bieg już tak nie męczy. Nie ma czasu na przystanki, czy spacerki by odpocząć. Dziesiąty bieg to świetna okazja by na mecie nie łapać nerwowo oddechu, walcząc tym samym o przetrwanie, ale nonszalancko i w pełni profesjonalnie kliknąć czas w zegarku!

 

Jeśli zastanawiacie się czy moje dziecko sobie poradzi, bo jest małe, możemy wam zagwarantować, że da radę! Wy również! Pod warunkiem, że pozwolicie sobie spróbować! Wszelkie granice są w naszych głowach! A metę parkrun można było osiągnąć na wiele sposobów: po prostu spacerem, marszem, truchtem, biegiem, biegiem z językiem do pasa, truchtem z dzieckiem, gawędząc z przyjaciółką, odpowiadając na wszelkie możliwe pytania, jakie wpadną do głowy po drodze siedmiolatkowi, a także przybijając piąteczki każdemu miłemu biegaczowi, tudzież biegaczce, którego będziecie mijać.

 

Do zobaczenia w Twoim ulubionym parku w sobotę koniecznie przed 9!

 

 

Lena Adamusiak

Fot. FotoPASM

Prześlij znajomemu:

parkrun Ogród Saski 11

7 razy “p” jak parkrun – parkrun Ogród Saski, Lublin

parkrun to ludzie! To ich energia i zaangażowanie tworzą tę niezwykłą atmosferę, która przyciąga nas w sobotnie poranki na biegi, truchtanie, maszerowanie. Dziś chcielibyśmy przedstawić Wam parkrun Ogród Saski w Lublinie.   Joanna Klausa-Wartacz: Pierwsze „p” jak pierwszy parkrun. Tomku, skąd wziął się pomysł na uczestnictwo w nim? Gdzie biegłeś swój pierwszy parkrun? Jak to…

Vallaskogen-cover-1-9900000000079e3c

pozdrowienia z parkrun Polska

parkrun to inicjatywa, która angażuje, pomaga i łączy społeczności. Od momentu powstania parkrun wspierał i znacząco zmienił życie milionów ludzi. Pomagaliśmy sobie w trudnych chwilach. Przetrwaliśmy ciężki czas rozłąki spowodowanej pandemią. A teraz z ogromną przyjemnością po półrocznej przerwie, mamy możliwość przekazania Ci dobrej wiadomości. W październiku planujemy powrót na nasze parkrunowe trasy. Ogromna radość…