Nowości, Ze świata parkrun - 3rd Październik 2019
01

Na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku, tuż przed świętami, miałem przyjemność uczestniczyć w jednym z czterdziestu już niemieckich parkrunów. Ma on miejsce w urokliwym zakątku miasta Osnabruck, gdzie mieści się jezioro o nazwie Rubbenbruchsee.

 

Skąd się wziął parkrun w Osnabruck? Clara Zagratzki, jeszcze uczennica liceum, była w Nottingham na wymianie międzyszkolnej i tam poszła na swój pierwszy parkrun. Idea przypadła jej do gustu i postanowiła przenieść ją do swojego rodzinnego miasta. Została tym samym najmłodszą koordynatorką parkrun w Niemczech!

 

Malownicza trasa wiedzie wzdłuż ścieżki biegnącej tuż przy brzegu jeziora, gdzie w pewnym momencie odbija w głąb lasu. Nawierzchnia całej trasy jest typowo parkowa, w niektórych fragmentach pokryta drobnym szutrem. Jest również niewielki odcinek wyasfaltowanej drogi.

 

Jezioro (6)

 

Jezioro (7)

 

Jezioro (5)

 

Jezioro (4)

 

Jezioro (3)

 

Jezioro (2)

 

Jezioro (1)

 

Moja obecność wywołała niemałą sensację w związku z moją koszulką klubu parkrun 100. Jeszcze 2 miesiące temu żaden z regularnych uczestników parkrunu Osnabruck nie dobił do granicy 50 biegów, więc jesienią tamtego roku zrobiłem na nich duże wrażenie. Wpadli w jeszcze większe zdumienie, kiedy im powiedziałem, że dojechałem do nich z Holandii, z miejscowości oddalonej o blisko 170 kilometrów! „Musisz kochać parkrun!” – usłyszałem od Niemców, którzy wyraźnie nie kryli swojego podziwu. Nie zaprzeczyłem temu.

 

Do jednej rzeczy nie mogłem się przyzwyczaić. Przez małą ilość uczestników całe wydarzenie zamykało się w mniej niż 45 minut. Szybko usuwano wszelkie ślady obecności parkrun. Zostałem zaproszony przez niemieckich gospodarzy do restauracji, która znajduje się tuż przy jeziorku. Przy kawie i herbacie zleciał mi czas na opowiadaniu moim nowym znajomym z Niemiec między innymi o tym, żeby nie przejmowali się niską frekwencją, ponieważ my we Wrocławiu też zaczynaliśmy od podobnych liczb uczestników. Potrzebują trochę cierpliwości i promowania idei parkrun, a z czasem coraz więcej biegaczy się na nim pojawi.

 

Zaskoczyły mnie natomiast dwie rzeczy. Po pierwsze dowiedziałem się, że nasz główny koordynator Jakub Fedorowicz pełni jednocześnie tą samą funkcję w Niemczech. Drugim zaskoczeniem, wtedy, było skanowanie kodów uczestnika poprzez aplikację w smartfonie. Bez wątpienia jest to duże udogodnienie, chociaż nie wszystkie kody mogą być w taki sposób zeskanowane, o czym się szybko przekonałem, kiedy pojawił się problem z moją parkrunową opaską.

 

45301911924_a85f96d2e1_o

 

 

45976324182_bb4b43a49b_o

 

20181124_094655

 

 

44210498800_362cf47353_o

 

31087231987_78d2fc4f6b_o

 

20181124_102826

 

Odbyło się już 90. edycji parkrun Rubbenbruchsee, a pierwsze urodziny były świętowane 12 stycznia br. Najwyższą frekwencję zanotowano na otwarciu, czyli 13 stycznia 2018 roku. Wtedy pobiegło 71 osób. Na tle rekordów frekwencji, które obserwujemy w Polsce nie jest to imponująca liczba, natomiast wśród innych niemieckich parkrunów jest to wynik przyzwoity.

 

Dla mnie parkrun Osnabruck/Rubbenbruchsee będzie wyjątkowy pod tym względem, że jest to mój pierwszy zagraniczny parkrun i na pewno zapamiętam gościnność wspaniałych gospodarzy, którym życzę jak najwięcej uczestników co tydzień!

 

Grzegorz Bartczak

 

Prześlij znajomemu:

Ambasadorzy

Poznaj ambasadorów parkrun Polska: aktywacja i wsparcie

parkrun to sposób na aktywne spędzenie sobotniego przedpołudnia, to nowe przyjaźnie i znajomości, poznanie i rozwijanie swoich sportowych pasji oraz możliwość realizacji siebie w organizacji sobotnich spotkań. Jest również świetnym sposobem na pokonywaniem własnych słabości i integrację lokalnych społeczności. Daje również możliwość włączenia się w rozwijanie inicjatywy i wspieranie kolejnych uczestników oraz społeczności w roli…

Rezerwowe psy3

Pozdrowienia z parkrun Polska!

Październik przywitał nas słotną pogodą. Tu zawieje, tam deszczem po oczach machnie, aż żal ściska, że jeszcze niedawno narzekaliśmy na upały. Skrobiąc pierwszy szron z samochodu pamiętajmy, że lekarstwem na szarobure dnie, oprócz ciepłego kocyka i filiżanki gorącego kakao z miodem, w towarzystwie ciekawej lektury, jest sobotnie 5 km w najradośniejszym parkrunowym gronie. Nawet najzwyklejsza…