Nowości, Uczestnik tygodnia - 3rd Październik 2019

Vege parkrun, czyli byt w niebycie

0

Bardzo mocno ostatnio opuściłem się z pisaniem nowych tekstów na bloga… Wiem, że to już kolejny raz, pewnie nie ostatni, ale teraz aktualizuję opis swojej biegowej przygody.

 

Zacznę od tego, że w dalszym ciągu nie trenuję, nie pozwala mi to na ganglion w Trójkącie Kagera. Najprawdopodobniej konieczny będzie zabieg i ostateczne pozbycie się tego szkodnika. Poczekam jeszcze tydzień na ewentualną poprawę po pracy z fizjoterapeutą, ale jeśli mam być szczery, to myślami już jestem przy działaniach chirurgicznych… To miała być ostateczność, ale wygląda na to, że trzeba się jej poddać. Co to będzie? Jeszcze nie znam szczegółów…

 

FB_IMG_1566664086803-1024x683Ostatni mój start na pełnych obrotach – parkrun Piła.

 

Jak odnajduję się bez treningów? Jak widzę przyjaciół i znajomych osiągających super wyniki jest mi ciężko, ale jednak muszę przyznać, że zazwyczaj jest całkiem dobrze. Jestem dużo bardziej wypoczęty i mam zdecydowanie więcej czasu na inne aktywności, kolejny raz uczę się życia jakby od nowa. Bardzo w tym wszystkim pomaga mi parkrun, który daje możliwość ciągłego przebywania wśród biegaczek i biegaczy, ale nie wymaga walki o sekundy, a czasami nawet nie wymaga biegania! Dlatego kilka razy udzielałem się jako wolontariusz i pomagałem w organizacji biegów, coraz bardziej zauważam te osoby stojące w cieniu, którym zawdzięczamy możliwość biegania w sobotnie poranki. Naprawdę czapki z głów dla wszystkich, którzy kiedykolwiek wzięli udział w parkrunie jako wolontariusze, to dzięki Wam to wszystko jest możliwe.

 

69587904_496483824479831_5597235645396287488_nTradycyjne przechodzenie przez ramkę po wypełnieniu roli zamykającego stawkę na parkrun Pole Mokotowskie.

 

Dodatkowo dzisiaj na parkrun Pole Mokotowskie odbyła się specjalna wege edycja. To było coś niesamowitego! Ogromny kop pozytywnej energii. Na bieg zjechało się kilkudziesięciu Vege Runnersów, nasze zielone koszulki były bardzo widoczne. Co ważne, spotkanie nie zakończyło się na samym biegu, gdyż po można było pojeść przepyszne wege jedzenie przygotowane przez same uczestniczki i uczestników. Było wszystko – zarówno dla fanów słodyczy jak i dań wytrawnych. Niebo w gębie!

 

Muszę przyznać, że parkrun i przywiązanie do ekipy Vege Runners sprawiło, że coraz mniej tęsknie za tym wyniszczającym psychicznie i fizycznie wyczynowym treningiem biegacza amatora. Oczywiście zrobię wszystko, żeby jeszcze wrócić do zdrowia i szybkiego biegania, ale jeśli to nie będzie mi dane, to mam gdzie wracać. Wszystko dlatego, że parkrun to miejsce, które w żaden sposób nie wyklucza i tam się odnajdę bez względu na to czy będę biegał 15 czy 45 minut na 5 km. To pozwoli mi realizować swój byt w biegowym niebycie.

 

Mikołaj Raczyński – Biegający Filozof

Vege parkrun, czyli byt w niebycie

 

Prześlij znajomemu:

Ambasadorzy

Poznaj ambasadorów parkrun Polska: aktywacja i wsparcie

parkrun to sposób na aktywne spędzenie sobotniego przedpołudnia, to nowe przyjaźnie i znajomości, poznanie i rozwijanie swoich sportowych pasji oraz możliwość realizacji siebie w organizacji sobotnich spotkań. Jest również świetnym sposobem na pokonywaniem własnych słabości i integrację lokalnych społeczności. Daje również możliwość włączenia się w rozwijanie inicjatywy i wspieranie kolejnych uczestników oraz społeczności w roli…

Rezerwowe psy3

Pozdrowienia z parkrun Polska!

Październik przywitał nas słotną pogodą. Tu zawieje, tam deszczem po oczach machnie, aż żal ściska, że jeszcze niedawno narzekaliśmy na upały. Skrobiąc pierwszy szron z samochodu pamiętajmy, że lekarstwem na szarobure dnie, oprócz ciepłego kocyka i filiżanki gorącego kakao z miodem, w towarzystwie ciekawej lektury, jest sobotnie 5 km w najradośniejszym parkrunowym gronie. Nawet najzwyklejsza…