Nowości - 3rd Listopad 2019

Kocham, nie biję!

Wstęp 2 Musiał Dąbrówka

Jak to jest z tymi życiówkami? Może to deprymujące dla biegacza z tak długim stażem, ale nie skupiam się zbyt mocno na poprawie swoich rekordów.

 

To ciągłe dążenie do perfekcji bywa męczące. Bądź lepszą wersją samego siebie… Pokonaj horyzonty… Wyjdź ze strefy komfortu… Tylko po co? Tam może być przeciąg. Jak przewieje to słabo…

 

I dlatego lubię parkrun, bo nic nie muszę.

 

Nie muszę gonić kolejnej życiówki. Mojej niedługo stuknie roczek. W świetle zasady kocham – nie biję, cieszę się z jej dojrzałości. Ile to trzeba było potu wypocić, by kondycja była lepsza, krok żwawszy a tempo raźniejsze… I te przygotowania, by zakończyć sezon z fajerwerkami. Ile interwałów nakręcić, tempówek przebiec. Gdybym wtedy nie mówiła podczas biegu pewnie dałoby radę urwać jeszcze kilka sekund. Człowiek był głupi, że zamiast lustrować chodnik, by nie potknąć się o wystającą kostkę, bo zawsze strach stracić na niej zęby, sypał żartami. Z wózkiem biega się jednak wolniej. Wkładka wózkowa z każdym rokiem coraz cięższa. Teraz powoli dojrzewa już do samodzielnego biegania. Szybciej nie będzie.

 

Mój zając odwiesił buty biegowe. Czasami w człowieku coś gaśnie. Żądza nowych kilometrów stygnie. Pragnienie wiatru we włosach i grząskiego błota pod butem, szelestu jesiennych liści, sponiewierania letnim słońcem i koktajlu szalejących endorfin ustępuje innej materii. Może jeszcze za tym zatęskni… Samemu trudno klepać kilometry i nudną zawiewa.

 

Nie muszę wiązać końca z końcem, by zmieścić wszystkie aktywności życia z planem treningowym w dobowym 24 godzinnym cyklu. Trzy treningi biegowe, rowerowe a jeszcze pływanie i zabawy w terenie z dziećmi. Tu lekcje, tam pokusa ulepienia pierogów. I to ciągłe zmęczenie, a czas na drzemki skończył się wraz z opuszczeniem grupy „pszczółek” w przedszkolu niestety.

 

- Co tak wolno sapiesz? – zapytał ten szybszy.

- Powoli, ale dokładnie i stanowczo. Dla przyjemności przede wszystkim.

 

Dla przyjemności oszczędzania na wizytach u fizjoterapeuty. A bo to człowiek pamięta, że każdy trening musi składać się z rozgrzewki, części właściwej, schłodzenia i rozciągania. Raz zapomnisz rozciągnąć wszystkie partie swojego ciała i kaplica. Nie możesz ruszać szyją, w biodrze łupie, kolana szeleszczą jak byś tańczył w hałdach jesiennych liści. Pyk – niepostrzeżenie zapalenie tutaj, rozcięgno tam. 60 minut biegania, tyleż samo rozciągania, rolowania. A tak kontuzja i po sezonie albo wyskakuj z oszczędności.

 

Dlaczego lubię parkrun?

 

Za tysiąc przybitych piąteczek mocy. Za radość, kiedy wszyscy równo zmęczeni dystansem, każdy w swoim mniej lub bardziej relaksującym tempie, z uśmiechem dzielimy się pozytywną energią dodając tysiąc jednostek mocy napotkanej osobie.

 

A może dla odmiany być zającem dla tych bardziej kontemplujących tempo? Znaleźć chwilę by spędzić miło pięć kilometrów, zamienić kilka słów, trochę się poznać. W końcu można normalnie pogadać w biegu, pogodzić się przygodami mijającego tygodnia, nowym przepisem na ciastka, bo w tygodniu spotkać się nie ma kiedy.

 

Zdecydowanie najlepiej wychodzi się na zdjęciach biegnąc wolniejszym tempie. Człowiek ma czas by ustawić odpowiedni profil do fotografa. Nie wygląda jakby walczył o życie z jęzorem do pasa…

 

Za to nieśpieszne tempo lubię go najbardziej. By z każdym oddechem celebrować piękno świata, złotą polską jesień i te roześmiane twarze. Tak dzisiaj mi się nie chce. Przejdę parkrun spacerem.

 

Lena Adamusiak

Fot. Daniel Musiał, parkrun Dąbrówka

Prześlij znajomemu:

Stefan Kasprzyk Fotografia gorzów wielkopolski

Uczestnik tygodnia: Eugeniusz Gajewski z parkrun Gorzów Wielkopolski

parkrun to miejsce spotkań dla każdego chętnego, który zarejestruje się i w sobotę stanie na linii startu jednej z 71 lokalizacji parkrun Polska, punktualnie o 9. To miejsce, w którym swoją historię sportową zaczyna wielu  tuż po zejściu z kanapy, ale również miejsce, do którego zaglądają sportowcy poziomu mistrzowskiego. Takim przykładem jest nasz dzisiejszy bohater…

tytułowe

parkrun Australia: North Sydney parkrun

Przed nami kolejny (już piąty!) odcinek naszej australijskiej serii. Gdzie wybierzemy się tym razem? Jakie przygody napotkamy na swojej drodze? Nie będziemy Was dłużej trzymać w niepewności – zapraszamy na wizytę w North Sydney parkrun!   North Sydney parkrun to dosyć duża lokalizacja, którą co tydzień odwiedza ok. 150-200 uczestników. Mieści się – jak możecie…