Nowości - 11th Luty 2020

Między rosołem a drugim daniem

Gdynia

Sobotni parkrun na stałe wpisał się w harmonogram życia milionów uczestników na całym świecie. Godzinka w cudownym towarzystwie a potem hop w wir domowych obowiązków. I tutaj za zamkniętymi drzwiami domostw dzieją się rzeczy wielkie, często niedostrzegane.

 

A to ktoś wprowadzi wyniki (wiadomo, nie wszędzie jest czas i miejsce na parkrunową kawę), a to ktoś inny obrabia zdjęcia (na fotki czekają miliony przed ekranami fejsbuków), jeszcze gdzie indziej ktoś tworzy raport ze spotkania. I nie jakieś tam statystyczne podsumowanie kto, w jakim wieku czy płci, z jakim impetem wbiegł czy wmaszerował na metę.

 

Dziś na łamach naszego bloga debiutuje kronikarz najstarszego parkruna w Polsce, parkrun Gdynia – Przemysław Dalecki. Jesteście ciekawi co dzieje się na północnych rubieżach Polski? A oto i jego relacja:

 

Dziś na parkrunie, bodajże po raz pierwszy w sezonie zimowym 2019/2020, powiało lekkim chłodem. I nie chodzi bynajmniej o chłód emocjonalny, tudzież chłodne stosunki uczestników, bo przecież parkrun budzi emocje wyłącznie pozytywne i ciepłe, a relacje wśród uczestników są w przytłaczającej większości dobre. Nie chodzi też nawet o chłodne spojrzenie – wynikające z permanentnego pobudzenia – jednej z koordynatorek – Magdy, wszak dziś jej na parkrunie nie było.

 

Po prostu po raz pierwszy tej zimy pobiegliśmy lub pomaszerowaliśmy w parkrunie w Gdyni w temperaturze w okolicach zera. Zimowy szał po prostu, przystanek Alaska.

 

Zresztą czy ktokolwiek po starcie, no powiedzmy 100 metrów dalej, to w ogóle jeszcze jakiś chłód odczuwał? Pewnie, że nie. Tym bardziej, że dla równowagi mieliśmy cudowny słoneczny dzień. Przez długi odcinek trasy, ten w kierunku plaży przy Polance Redłowskiej, słońce waliło po oczach, więc wystawienie twarz i lic na te intensywne promienie zapewniło nam wszystkim ogromną dawkę witaminy D. W efekcie żadna suplementacja w tym zakresie nie jest potrzebna. A jak do tego dodamy konkretny wyrzut endorfin, możemy śmiało napisać – parkrun to potężna i bezcenna dawka zdrowia.

 

Od wielu lat obserwacji wiemy, że temperatura swoje, wiatr swoje, ale to słońce najskuteczniej wyciąga ludzi z domów. Nic zatem dziwnego, że dziś zanotowaliśmy najlepszą w tym roku frekwencję – aż 135 osób, to aż o 20 głów więcej niż poprzednia najlepsza frekwencja zanotowana dokładnie tydzień temu. Nie zabrakło oczywiście debiutantów, dokładnie 8, ale bieg bez nowicjuszy to sytuacje absolutnie incydentalne. Niemal też tradycyjnie część debiutujących pokonało parkrunowe 5 kilometrów absolutnie po raz pierwszy, a część po raz pierwszy gościło w tym celu w Gdyni – choć tym razem były to osoby wyłącznie z naszego wojewódzwta, konkretnie z Gdańska i Tczewa. Mieliśmy też jeszcze przyjezdnych z Ełku, ale to de facto nasi, Gdynianie. Do pozytywnych efektów biegu dodajemy aż 12 rekordów osobistych.

 

Za wzorowe ogarnięcie organizacji parkruna nr 424 serdecznie dziękujemy naszym wolontariuszom.

 

A jak było u Was?

 

PS. Jeśli jesteście ciekawi historii Przemka to tutaj możecie przeczytać jak zaczęła i ewoluowała jego przygoda z parkrun.

 

Przemysław Dalecki

fot. Paweł Marcinko

 

Prześlij znajomemu:

Kalendarz parkrun Polska

Kalendarz parkrun Polska

Zapraszamy do zapoznania się z wydarzeniami, które będą miały miejsce w najbliższych tygodniach. Dla Waszej wygody w jednym miejscu gromadzimy informacje o nowych lokalizacjach, specjalnych edycjach, urodzinach, czy też okrągłych spotkaniach w ramach poszczególnych lokalizacji parkrun w Polsce.   Specjalne edycje Sobota, 07.03.2020 r. Dzień Kobiet na parkrun – wszystkie lokalizacje     Urodziny lokalizacji…

Sioma

Historia uczestnika: Katarzyna Sioma z parkrun Dąbrówka

Lubię biegać w rytmie natury. Po co się tak śpieszyć, skoro las tak pięknie wygląda o tej porze roku i trzeba nasycić zmysły jego wszelkimi walorami. Delektować się chwilą, a nie pędzić, co sił. Pewnie nie raz zastanawialiście się czy z taką filozofią biegania, jest miejsce na parkrunowych trasach? Otóż parkrun został stworzony, po to…