Nowości, Ze świata parkrun - 19th Luty 2020

Australia: Fingal Bay parkrun

tytułowe

Tej soboty zakładałam, że nie będę uczestniczyć w parkrun ze względu na weekendowy wyjazd do oddalonego o ok. 250 km Port Stephens. Tuż przed wyjazdem jednak coś mnie tknęło i sprawdziłam mapę lokalizacji w Australii. I co się okazało? Nie dość, że na mapie widniała mała kropeczka z logo parkrun, to jeszcze znajdowała się blisko miejsca, w którym zamierzaliśmy się zatrzymać. Uśmiechnęłam się sama do siebie, kiedy to zobaczyłam. Czy to szczęście, czy już siła przyciągania osoby uzależnionej od parkrun? (Tak, przyznaję się do wszystkich symptomów uzależnienia, o których pisaliśmy TUTAJ).

 

mapa

 

W poprzedniej relacji z Dolls Point parkrun wspominałam, że po prawie 5 miesiącach starań w końcu udało mi się skutecznie zachęcić swoją współlokatorkę do udziału w parkrun. Zastanawiałam się, czy skończy się na udziale tylko w jednym spotkaniu, czy spodoba jej się na tyle, że będzie chciała razem ze mną odkrywać kolejne lokalizacje. I wiecie co? Wcale nie musiałam jej namawiać do pobudki o 7 rano – sama zapytała, o której musimy wyjść, żeby zdążyć. Takim sposobem w sobotni poranek razem wybrałyśmy się na parkrun przy Fingal Bay.

 

Trasa prowadziła cały czas asfaltową ścieżką wzdłuż plaży przy Fingal Bay, od której lokalizacja wzięła swoją nazwę. Przeglądając wcześniej informacje i zdjęcia na stronie internetowej lokalizacji wiedziałam, że czekają na mnie piękne widoki. Na początku więc byłam trochę niepocieszona, kiedy zobaczyłam, że wzdłuż trasy rosną gęste drzewa i krzewy, przesłaniające plażę. Co z podziwianiem oceanu w trakcie biegu? Jednak już po chwili byłam niezwykle za nie wdzięczna, bo dzięki nim można było się nieco schować przed słońcem, które grzało od godzin porannych. Tego dnia temperatura miała podskoczyć do ponad 40 stopni.

 

trasa (640x612)

 

eventhomepagepicture

 

20200201_080618 (640x360)

 

W trakcie biegu część uczestników rozpoznała mnie z odprawy na początku spotkania, kiedy zgłosiłam się jako reprezentantka parkrun w Polsce. Dzięki temu na trasie usłyszałam kilka okrzyków „Go Poland!”, a po biegu parę osób podeszło do mnie, żeby dowiedzieć się skąd wzięłam się w Port Stephens. A ja dzięki temu miałam okazję poznać lokalnych uczestników parkrun. Porozmawiałam między innymi z koordynatorem spotkania, który pochwalił się, że był w Polsce w latach 90., a dokładniej w Warszawie, we Wrocławiu i w Płocku. Od innej uczestniczki z kolei dowiedziałam się, że w tej lokalizacji biega 90-letnia starsza pani, która na kolejnym spotkaniu parkrun będzie obchodziła wyjątkowy jubileusz – 250 spotkań parkrun. Wyjątkowy tym bardziej, że stanie się wtedy najstarszą uczestniczką parkrun na świecie, która osiągnie ten milestone. Zaintrygowała mnie jej historia, dlatego przełamałam swoją wrodzoną nieśmiałość, podeszłam do starszej pani i pogratulowałam jej imponującego wyniku i tego, że jest prawdziwą inspiracją dla innych.

 

Jak się potem okazało, tydzień później na blogu parkrun Australia pojawił się cały artykuł na jej temat. Colleen – bo tak ma na imię starsza pani – zaczęła biegać lub jak sama mówi: szybko chodzić dopiero w wieku 68 lat. Od tamtej pory uczestniczyła w 249 spotkaniach parkrun, z czego 241 miało miejsce właśnie w Fingal Bay. Jej rekord życiowy to 40:12, ale jak sama mówi na swoim jubileuszowym spotkaniu byłaby zadowolona z jakiegokolwiek wyniku poniżej 50 minut. Colleen już wcześniej pobiła parkrunowy rekord, kiedy w 2016 roku została najstarszą kobietą z wynikiem 100 spotkań parkrun.

 

Colleen ma 7 dzieci, 11 wnucząt i 5 prawnucząt, którym daje idealny przykład na to, że nawet mając 90 lat można być aktywnym fizycznie, co tydzień pokonywać dystans 5 km i wciąż czerpać z tego radość. Colleen jest inspiracją dla nas wszystkich – młodszych, starszych, początkujących i zaawansowanych. Kiedy następnym razem zabraknie Wam motywacji do biegania, truchtania czy maszerowania, przypomnijcie sobie 90-letnią Colleen, która niedługo będzie pokonywać trasę parkrun w zielonej koszulce z „250” na plecach.

 

IMG_2007

 

Więcej na ten temat: blog parkrun Australia

 

Ania Ziombek, Wasz australijski korespondent

Zdjęcia: Ania Ziombek, Fingal Bay parkrun

Prześlij znajomemu:

parkrun Ogród Saski 11

7 razy “p” jak parkrun – parkrun Ogród Saski, Lublin

parkrun to ludzie! To ich energia i zaangażowanie tworzą tę niezwykłą atmosferę, która przyciąga nas w sobotnie poranki na biegi, truchtanie, maszerowanie. Dziś chcielibyśmy przedstawić Wam parkrun Ogród Saski w Lublinie.   Joanna Klausa-Wartacz: Pierwsze „p” jak pierwszy parkrun. Tomku, skąd wziął się pomysł na uczestnictwo w nim? Gdzie biegłeś swój pierwszy parkrun? Jak to…

Vallaskogen-cover-1-9900000000079e3c

pozdrowienia z parkrun Polska

parkrun to inicjatywa, która angażuje, pomaga i łączy społeczności. Od momentu powstania parkrun wspierał i znacząco zmienił życie milionów ludzi. Pomagaliśmy sobie w trudnych chwilach. Przetrwaliśmy ciężki czas rozłąki spowodowanej pandemią. A teraz z ogromną przyjemnością po półrocznej przerwie, mamy możliwość przekazania Ci dobrej wiadomości. W październiku planujemy powrót na nasze parkrunowe trasy. Ogromna radość…