Nowości, Uczestnik tygodnia - 4th Marzec 2020

Świat zaklęty w ciszy

Bez nazwy 1

Są rozmowy trudne do realizacji. Rozmowy odłożone w czasie, które czekają, aż dojrzeją. Rozmowa łatwiej się toczy, jeśli mówimy w tym samym języku, używając wspólnego kodu. A co jeśli mówimy dwoma innymi językami, a słowa nie mają takiego wydźwięku jak zamierzamy? Świat ludzi głuchych i niedosłyszących pozostaje dla nas zagadką. Głównie dlatego, że my słyszący staliśmy się głusi na drugiego człowieka.

 

Do tej rozmowy musiałam dojrzeć. Z Moniką Dydymską, bohaterką dzisiejszej historii nawiązałyśmy kontakt w zeszłym roku. Wspólnie biegałyśmy na parkrunie w Rumi oraz Cyklicznym Biegu Śledzia w Gdyni. Jednak tamta wymiana zdań przeprowadzona mailowo, nie do końca mnie satysfakcjonowała. Brakowało mi w nim esencji. Potrzebowałam czasu, by dokończyć tą rozmowę. Tym razem rozmawialiśmy w trójkę. Jej mąż Krzysztof był tłumaczem.

 

Monika czyta z ruchu warg i mówi językiem migowym. Krzysztof słyszy, dzięki aparatowi słuchowemu. Miga. Oboje prowadzą bardzo aktywne życie. Biegają, jeżdżą na rowerze, wspinają się po górach.

 

MD (3)

 

Jak wyglądały początki Waszego biegania?

 

Monika: Zaczęło się prozaicznie. Miałam problemy z nadwagą. Koleżanka namawiała mnie na bieganie. Zbytnio nie miałam ochoty, ale w końcu zdecydowałam się. Biegam od czterech lat. Bieganie to dla mnie wielka przyjemność. Biegam wspólnie z koleżankami. Czasami chodzę z kijkami.

 

Krzysztof: Trenowałem różne dyscypliny. Sport towarzyszył mi przez całe życie. Grałem w piłkę nożną, rugby, siatkówkę. Zdarzyło mi się kilka razy kibicować w czasie biegów. Na mecie często widziałem uśmiechniętych, radosnych, zadowolonych ludzi. Też chciałem spróbować. Pierwszy mój bieg pobiegłem w bardzo dobrym czasie. Miałem wtedy 43 minuty na 10 km. To mnie wciągnęło.

 

Lena: Jestem pod wrażeniem. Człowiek wstaje z kanapy i ciach, 43 minuty urwane. Człapię już dobre kilka lat i wiem, że w życiu tak szybko nie pobiegnę. Mogę tylko pozazdrościć.

 

Krzysztof: Nasze dzieci przejęły sportowe zacięcie. Nasza córka Agata trenuje siatkówkę. Biegania specjalnie nie lubi. Czasami zdarza jej się wspólnie z nami biegać.

 

Czy było trudno zacząć?

 

Monika: Dla mnie to była zawsze wielka przyjemność. Wkrótce z koleżankami zaczęłyśmy jeździć na zawody. Zawsze dla mnie jest to ciekawy czas. Jest bardzo wesoło, można się zrelaksować.

 

Jak trafiliście na parkrun?

 

Monika:Nasz kolega Mariusz Miłkowski zaprosił nas na parkrun. Mariusz razem z żoną biega w parkrun Gdynia. Opowiedział nam wszystko. Nie chciało nam się wstawać ale, potem postanowiliśmy zobaczyć jak wygląda parkrun. Pierwszy raz byliśmy 30.12.2017 roku.

 

Jakie były pierwsze wrażenia?

 

Monika: Spodobało nam się. Mogę powiedzieć, że po przebiegnięciu jesteśmy zadowoleni. parkrun sprawia, że bieganie staje się przyjemnością i jest to też wyzwaniem by wstać w sobotę o 9.00 aby pobiec. Jest w każdą sobotę i bezpłatnie. Kiedy trafiliśmy pierwszy raz nie było tak wiele osób. Biegało około 15-20. Każdego znało się z widzenia. Teraz biega o wiele więcej ludzi.

 

Ważne jest, że możemy się razem spotkać i wspólnie pobiegać. Kiedy nikogo nie znaliśmy, było nudno. Osoby słyszące po biegu żartują, rozmawiają. My jesteśmy z tego wykluczeni. Z tobą też czasami ciężko rozmawiać. Szybko mówisz i masz za małe usta. Musisz trochę wyraźniej mówić.

 

Lena. Faktycznie, dosyć szybko mówię. Kiedy nosiłam aparat ortodontyczny to nauczyłam się mówić nie ruszając wargami. Jeszcze mi to pozostało. Obiecuję się poprawić. A co do ust, chyba nadszedł czas na czerwoną pomadkę…

 

MD (2)

Fot. Paweł Marcinko

MD (1)

Fot. AK-ska Photo

 

Co Wam się spodobało na parkunie?

 

Atmosfera jest przyjacielska. Zawsze po biegu można napić się herbaty, spróbować ciasteczka. To jest przyjemne dla nas. Bardzo polecam parkrun wszystkim. Nawet, jeśli nie jest się w stanie przebiec 5 km to zawsze można dojść do końca i być z siebie dumnym, że się zaliczyło bieg.

 

Jesteście już z nami jakiś czas. Czy w dalszym ciągu jest taka bariera komunikacyjna?

 

Na początku nie było łatwo, ale z czasem zaczęłam poznawać nowych ludzi. Problemem jest to, że nie wiemy co inni ludzie mówią. Nikomu się nie narzucamy, ale kiedy ktoś podchodzi, pyta – rozmawiamy.

 

 

MD (7)

 

MD (5)

 

Co jest dla Was najbardziej uciążliwe?

 

Świat ludzi niesłyszących jest inny niż słyszących. Inaczej postrzegamy życie. Mimo, że nie słyszymy, inne nasze zmysły działają z podwójną mocą. Czy słyszałaś kiedyś by osoba niesłysząca prowadząc samochód spowodowała wypadek? Nie, ponieważ ona ma oczy dookoła głowy. Jest bardziej uważna. Irytuje nas gdy siadamy w ogródku a ludzie gapią się na nas jak migamy. Jednak gdy jesteśmy w większej grupie, czy na ulicy już nie ma takiego efektu. Prowadzimy normalne życie. Chodzimy do pracy, wychowujemy dzieci, mamy swoje pasje.

 

Co zależałoby zmienić, by parkrun był bardziej przyjazny dla osób niesłyszących?

 

Monika: Dobrze by było, kiedy mielibyśmy szansę wysłuchać komunikatów na początku spotkania.

 

Lena: Mamy wolontariat dla osoby tłumaczącej z języka migowego. Krzysztof mógłby przed startem być tłumaczem. Co o tym sądzisz? Na pewno znalazłaby się oprócz żony, grupa osób, która potrzebuje tłumaczenia.

 

Krzysztof: Właściwie, na początku mam aparat słuchowy. Zdejmuję go na czas biegu. Przed biegiem mógłbym zająć się tłumaczeniem. Tak, to dobry pomysł.

 

W trójmiejskich park runach biega 5 osób niesłyszących. Jeśli macie ochotę do nas dołączyć, czekamy na Was z otwartymi ramionami!

 

Lena Adamusiak

Fot. Foto PASM

Prześlij znajomemu:

1

galeria parkrun z klocków

Układanie klocków, projektowanie nowych budowli, planowanie przestrzenne, budowanie pojazdów, które się poruszają, w dzieciństwie nie było moją mocną stroną. Pierwsze próby z za małymi klocuszkami o dziwnych kształtach były trudne, a deptanie po nich w dziecięcym pokoju było nieprzyjemną akupunkturą. Z czasem przyszła fascynacja. Mali mężczyźni w moim domu najpierw składali zestaw wedle załączonej instrukcji,…

Tree

Jesteśmy z Wami!

Spieszymy z kolejną informacją na temat obecnej sytuacji oraz działań podejmowanych w ramach parkrun w czasie gdy nasze spotkania zostały zawieszone. Pomimo, iż nie możemy obecnie oferować naszych sobotnich spotkań, dokładamy wszelkich starań aby w dalszym ciągu realizować naszą misję, którą jest czynienie naszej planety zdrowszą i szczęśliwszą. Chcemy również zapewnić, że powrócimy na nasze…