Nowości - 3rd Wrzesień 2020

7 razy “p” jak parkrun – parkrun Jezioro Zatorze – część pierwsza

kolaż2

parkrun to ludzie! To ich energia i zaangażowanie tworzą tę niezwykłą atmosferę, która przyciąga nas w sobotnie poranki na biegi, truchtanie, maszerowanie. Dziś chcielibyśmy przedstawić Wam zespół z parkrun Jezioro Zatorze w Koninie. Jesteśmy pewni, że po przeczytaniu rozmowy z nimi, którą opublikujemy w dwóch częściach, nie oprzecie się chęci odwiedzenia tej lokalizacji, gdy tylko parkruny zostaną wznowione!

 

Pierwsze „p” jak Wasz pierwszy parkrun. Kiedy pojawiliście się na parkrunie pierwszy raz, dlaczego, skąd wziął się pomysł w Waszych głowach na udział w tej inicjatywie, od kogo się o niej dowiedzieliście?

 

Dawid Drozdowski: Źródłem był kalendarz biegowy z wszystkimi biegami w Polsce. Tam były rozpisane wszystkie parkruny. Na tamten czas było ich trzydzieści parę. Pierwszy parkrun 5 lat temu – parkrun Cytadela. Dotarłem strasznie spóźniony! Nie było już widać żadnego biegacza, Grześ (Tomaszewski – przyp. J.K.-W.) pobiegł ze mną na start, żeby pokazać mi, gdzie mam lecieć. Pokazał mi ręką: „Tam biegnij, tam ich znajdziesz!”. Doleciałem na metę przedostatni, chociaż ostatnią Panią przepuściłem i ostatecznie ja byłem ostatni! Dobiegłem do końca, nie zgubiłem trasy, miałem pięć kilometrów parkrun Cytadela. Trochę pogubiłem się na czołgach. Arek i Dorotka też jako pierwszy parkrun zaliczyli Cytadelę.

 

Dorota Drozdowska:  Tak. To była edycja specjalna z okazji Święta Niepodległości.

 

Dawid Drozdowski: Tak, Dorotka była 1080, a ja byłem 530.

 

Joanna Klausa-Wartacz: Nawet medale były wtedy wyjątkowo!

 

Dawid Drozdowski: Tak, świetne, ja się załapałem, Dorotce dosłali. Pamiętam, że Przemo (Grzywaczyk – przyp. JK-W) wręczał mi medal.

 

Leszek Wszendybył: A ja zacząłem swoją przygodę z parkrunem zupełnie od drugiej strony. Ja nie zacząłem biegać na parkrunach, ja zacząłem organizować parkruny, tak że mój pierwszy parkrun to był ten, który zorganizowałem z chłopakami tutaj w Koninie. Później byłem też w troszeczkę w Kaliszu, w Poznaniu, w Zagórowie.

 

Joanna Klausa-Wartacz: Leszku, a kiedy włączyłeś się w organizację parkrunu?

 

Leszek Wszendybył: To było w maju 2019 roku.

 

parkrun Jezioro Zatorze - ciacha 2

 Tort z okazji inauguracji parkrun Jezioro Zatorze

 

Joanna Klausa-Wartacz: A jak się dowiedziałeś o parkrunie? Skąd?

 

Leszek Wszendybył: Jeśli dobrze pamiętam, to chyba z internetu. Nie było to przez znajomych. W tamtym czasie nie spotykałem się z ludźmi, którzy biegali na parkrunie. Zacząłem interesować się biegami w rejonie. Stwierdziłem, że u nas jest tych biegów stosunkowo mało. Zacząłem szperać w internecie, trafiłem na parkrun, zobaczyłem, mniej więcej, co to jest i stwierdziłem, że byłoby fajnie zrobić też taki bieg u nas w Koninie.

 

parkrun Jezioro Zatorze - Leszek 3

 Leszek Wszendybył – koordynator parkrun Jezioro Zatorze

 

Joanna Klausa-Wartacz: Dużo czasu zabrało Wam skompletowanie ekipy, która trzyma wolontariat w garści?

 

Dawid Drozdowski: Od samego początku, co mnie zaskoczyło, zaczęły pojawiać się rodziny biegaczy, czyli  biegający mąż, niebiegająca żona i dzieci. Na początku były nas ze cztery rodziny. Więc każdy miał wśród bliskich kogoś, kto mógł zostać na starcie lub mecie. Od momentu, kiedy zaczęliśmy zawiązywać parkrunowe znajomości, zrobiło się prościej i łatwiej było zorganizować wolontariuszy. Arek zawsze zapisywał skrupulatnie wolontariat na następne tygodnie, dzięki czemu o wiele łatwiej było dopracować obsadę. Jednak nawet jeśli kogoś nagle zabrakło, łatwo można było zastąpić go kimś innym.

pakrun Jezioro Zatorze - rodzina

 parkrun Jezioro Zatorze to miejsce zdecydowanie przyjazne rodzinom!

 

Joanna Klausa-Wartacz: Czyli nawet w dniu biegu możecie znaleźć szybko kogoś do pomocy?

 

Leszek Wszendybył: Tak, nie ma z tym problemu. Nawet jeśli jest tylko kilkunastu biegaczy, zawsze jest też grono wolontariuszy.

 

Joanna Klausa-Wartacz: To co mnie się podoba najbardziej w idei parkrunowej to fakt, że mobilizuje ludzi biegających w różnym tempie i w różnym wieku. Jak to wyglądało u Was?

 

parkrun Jezioro Zatorze - ekipa

 Jest sobota – jest radość wśród ekipy parkrun Jezioro Zatorze!

 

Dawid Drozdowski: To przyszło dopiero później. Nie było tak od samego początku naszej lokalizacji. Zaczęliśmy tak funkcjonować dopiero po kilku miesiącach.

 

Joanna Klausa-Wartacz: Czyli najpierw zaangażowali się szybkobiegacze, do tego długodystansowcy, tak?

 

Leszek Wszendybył: Najpierw zaczęli przychodzić właśnie typowi biegacze, który regularnie trenują.

 

Dawid Drozdowski: I oni pociągnęli za sobą kolejne osoby.

 

Dorota Drozdowska: I one biegały, ale też kibicowały, pomagały, wspierały, dopingowały innych.

 

Dawid Drozdowski: Później zaczęło pojawiać się coraz więcej osób: i tych starszych, i tych z pieskami, z rowerkami, z kijkami.

 

Arek Jankowski: Leszek wciągnął swoją żonę, prawda?

 

Leszek Wszendybył: Zgadza się, tak, tak!

 

Joanna Klausa-Wartacz: A czy macie na przykład odzew z Urzędu Miasta, że parkrun to dobra i ważna idea?

 

Dorota Drozdowska: Zdecydowanie tak! Pan prezydent uczestniczył na przykład w naszym spotkaniu, podczas którego świętowaliśmy pierwszy rok istnienia naszej lokalizacji. Za swoje działania dostaliśmy także pisemne podziękowania.

  parkrun Jezioro Zatorze - tort na roczek 2

Tort upieczony przez Dorotę z okazji “roczku” parkrun Jezioro Zatorze

 

Klausa-Wartacz: Drugie “p” jak przyjaciele. Czy narodziły się na parkrunie nowe przyjaźnie, a może to właśnie Wasi przyjaciele byli wsparciem w tworzeniu tej inicjatywy?

 

Dorota Drozdowska: Oczywiście! Mam grupę rewelacyjnych dziewczyn, spotykamy się regularnie. Poznałyśmy się właśnie na parkrunie.

 

parkrun Jezioro Zatorze - wolo 6

 Przyjaciółki na parkrunie i…

 

parkrun Jezioro Zatorze - dziewczyny .jpg

 po parkrunie! 

 

Dawid Drozdowski: Jesteśmy praktycznie jak rodzina. Arka znałem już wcześniej, Leszka poznałem na parkrunie i kumplujemy się cały czas. Jest też Robert, nasza dusza towarzystwa. Jest tych chłopaków trochę. Tak, tak, rodzinka, zdecydowanie rodzinka. Śmiejemy się, że dysfunkcyjna! Każdy ma swoje za uszami, każdy z czegoś żartuje, każdy ma swój charakter! Najbardziej jest to widoczne w trakcie edycji specjalnych.

parkrun Jezioro Zatorze - wolo 10 Arek i Dawid

 Arek Jankowski jako skanujący i Dawid Drozdowski jako koordynator spotkania

 

parkrun Jezioro Zatorze - Leszek 4

 Tutaj nigdy nie ma nudy! 

 

Arek Jankowski: Na przykład podczas edycji halloweenowej, z okazji Dnia Kobiet czy okrągłych spotkań.

 

Dawid Drozdowski: Wariatów nie brakuje! Z Leszka i ze mnie największe wariaty wychodzą właśnie wtedy! U nas bardzo dobrze przyjmują się edycje specjalne i jest duży odzew ze strony biegaczy. Podczas edycji halloweenowej dziewczyny z wolontariatu przyniosły farby, przerobiły biegaczy na wampiry!

  parkrun Jezioro Zatorze - halloween

 parkrunnerzy z Konina potrafią się dobrze bawić! Straszyć też potrafią świetnie! 

  parkrun Jezioro Zatorze - halloween 2

 Dorota Drozdowska to prawdziwa diablica! Postanowiła to ujawnić podczas edycji halloweenowej! 

 

Dorota Drozdowska: Jeśli chodzi o przyjaciół, chciałabym jeszcze powiedzieć kilka słów o Robercie, który nie mógł się dziś z nami spotkać, ale jest ważną częścią naszego zespołu i serdecznie go pozdrawiamy. To absolutnie niezwykła osoba! Jego serce bije w rytmie parkrunu! Wiele mu zawdzięczamy. To on zimą załatwił dla parkrunnerów ciepłą herbatę w termosach od firmy cateringowej. To on przygotowuje plakaty, kiedy podczas parkrunu organizujemy zbiórki karmy dla schroniska dla zwierząt, mocno angażuje się i w tę stronę naszych działań. To właśnie on montuje krótkie filmiki na You Tube związane z naszą lokalizacją. Robert uczestniczył także aktywnie w rozmowach z Urzędem Miasta dotyczących oznaczenia trasy. To dusza człowiek, człowiek z sercem na dłoni! I jak to zazwyczaj bywa z takimi ludźmi: niezwykle skromny! Przekonany, że nie robi nic szczególnego, a przecież jego wkład w funkcjonowanie parkrun Jezioro Zatorze jest ogromny!

 

kolaz_final2 - parkrun Jezioro ZatorzeW ciągu roku trwania parkrun Jezioro Zatorze w  Konininie zawiązała się wspaniała społeczność. 

 

parkrun Jezioro Zatorze - Robert

Robert z kolażem stworzonym z okazji “roczku” parkrun Jezioro Zatorze

 

Joanna Klausa-Wartacz: Trzecie “p” jak poranki. W jaki sposób parkrun zmienił je w Waszym życiu? Czy trudno było Wam się wdrożyć we wstawanie w sobotę o wczesnej godzinie?

 

Dorota Drozdowska: Dla mnie i Dawida nie było to trudne. Od lat nastawiam budzik na 7:30, to jest dla mnie godzina święta. Na starcie biegu jesteśmy już o godzinie 8:00.

 

Arek Jankowski: Jeszcze gdy nie było namalowanych farbą oznaczeń, budziłem się o 5:00.

 

Dawid Drozdowski: Arek, jaki był Twój rekord porannego wstawania?

 

Arek Jankowski: 4:30!

 

Dawid Drozdowski: Arek malował kredą wszystkie napisy i strzałki! Myśmy z Leszkiem przyjeżdżali pół godziny, góra godzinę przed startem, aby poustawiać paliki, czyli „start”, „meta” i strzałki. A Arek potrafił być już o 5:00, aby napisać kredą, zwłaszcza wykaligrafować napis „parkrun” z liczbą odbytych spotkań.

 

parkrun Jezioro Zatorze - napisy

 Radość parkrunnera i napisy na trasie, które własnoręcznie wykonuje Arek Jankowski! 

 

Leszek Wszendybył: tak, koniecznie, zawsze!

 

Joanna Klausa-Wartacz: Czwarte “p” jak po parkrunie. Czy udaje się Wam przedłużyć rewelacyjną atmosferę biegowego spotkania także na wspólny czas po nim? Czy chodzicie na wspólne śniadania, kawę?

 

Leszek Wszendybył: Staramy się zachęcić naszych parkrunowych znajomych do spotkania także po parkrunie, częściowo się to udaje w gronie biegaczy i wolontariuszy. Zazwyczaj idziemy do KFC w pobliskiej galerii.

 

Dawid Drozdowski: Adrian (Diego Stan – przyp. J.K.-W.) gdy do nas przyjechał, to z nami poszedł. Jest kilku młodych biegaczy, którzy studiują, oni też zawsze z nami pójdą. Część ludzi jednak się rozchodzi, nim ostatni z biegaczy dotrze do mety.

 

Arek Jankowski: Natomiast podczas okrągłych spotkań czy edycji specjalnych zostaje więcej ludzi.

 

parkrun Jezioro Zatorze - ciacha 1

 Pyszności parkrunowe… 

 

Dorota Drozdowska: Co dziesiątą edycję biegu, my wolontariuszki, pieczemy też ciasta. Jest więc okazja do wspólnego zjedzenia słodkości.

 

parkrun Jezioro Zatorze - ciacha 3

 Ciastka upieczone przez wolontariuszy z okazji dziesiątej edycji biegu

 

Na ciąg dalszy zapraszamy za tydzień!

Prześlij znajomemu:

28642047226_537fa87d9e_k-900x416

Pozdrowienie z parkrun Polska

Witaj w najnowszym wydaniu newslettera parkrun Polska! Czy nałapałeś już letnich promieni słońca i zrobiłeś zapasy na zimę? Być może to ostatnia taka chwila, kiedy bez skrępowania możemy tuptać, truchtać czy biegać na krótki rękaw, bez obawy, że owal naszej twarzy sfatyguje owmordęwind. Bardzo często niedobór witaminy D3 prowadzi do problemów ze słabą odpornością, przemęczeniem…

tytułowe

Wirtualne zwiedzanie: parkrun Charzykowy

W tym tygodniu wybieramy się na wirtualne zwiedzanie lokalizacji parkrun leżącej w jednej z najpopularniejszych miejscowości turystycznych w całych Kaszubach. Mowa oczywiście o parkrun Charzykowy!      Miejsce: promenada nad jeziorem Charzykowskim  Trasa: raczej płaska (jeden krótki podbieg) Data pierwszego spotkania: 03.02.2018 r. Najbliższa alternatywna lokalizacja: parkrun Szczecinek (ok. 70 km) lub parkrun Rezerwat Strzelnica,…