Nasi uczestnicy, Nowości - 27th Kwiecień 2021
Sekcje:

Przepis na parkrun – parkrun Park Radolińskich

parkrun Jarocin - 9

Choć spotkania parkrun nie zostały jeszcze wznowione, zakulisowa praca przygotowująca nas do powrotu trwa. Gdy będziemy mogli już spotkać się na trasach, będą na Was czekać nie tylko istniejące lokalizacje, ale także kilka nowych, które w czasie pandemii pojawiły się na parkrunowej mapie Polski, o czym informowaliśmy w artykule “Przepis na parkun”. W kolejnych tygodniach będziemy przedstawiać Wam nowo powstałe lokalizacje, a przede wszystkim ludzi stojących za ich utworzeniem. Rozpoczynamy od małżeństwa: Sławki Kaczmarek i Matthew McGuinnessa, którzy swoją przygodę z parkrunem rozpoczęli w Anglii, a obecnie przygotowują w Jarocinie lokalizację: parkrun Park Radolińskich.

 

parkrun Polska: Pierwsze „p” jak pomysł na parkrun. Skąd wzięła się myśl, aby pojawić się na parkrunie? Kiedy to było, dlaczego, jakie to były doświadczenia?

 

Sławka: Najpierw zaczęliśmy biegać, a właściwie to zaczęliśmy ćwiczyć. Oboje pracujemy w domu, donikąd nie dojeżdżamy i w pewnym momencie poczuliśmy, że brakuje nam ruchu.

 

parkrun Polska: Pracujecie w domu od zawsze, nie covidowo?

 

Sławka: Tak, jesteśmy weteranami pracy zdalnej. Z wiekiem doszliśmy do wniosku, że musimy się więcej ruszać. Wcześniej co prawda lubiłam dużo spacerować, ale nigdy niczego nie trenowałam i miałam dwie lewe nogi na wuefie. Na myśl o jakiejkolwiek zorganizowanej aktywności sportowej dostawałam gęsiej skórki. Najpierw ćwiczyliśmy w domu. Potem koleżanka zaciągnęła mnie na siłownię, no i tylko dlatego, że ona już wcześniej tam chodziła, odważyłam się z nią pójść. Sama z siebie chyba bym się bała. Na siłowni, trenując na bieżni, ośmieliłam się i przekonałam, że jestem w stanie pokonywać biegiem pewne odległości. To był przełom. Wtedy zaczęliśmy z Matthew biegać na świeżym powietrzu. Niedługo potem w lokalnej gazecie zauważyliśmy informację o Lloyd parkrun.

 

parkrun Jarocin - 1Przygotowania do startu – Lloyd parkrun

 

Mniej więcej w tym samym czasie dowiedzieliśmy się też, że brat i bratowa mieszkający w Cambridge regularnie uczestniczą w tamtejszym parkrunie…

 

Matthew: Mój brat i bratowa od dawna brali udział w parkrun i mówili, że i my powinniśmy. Myślałem sobie: „Bo ja wiem…”. Ale w końcu zdecydowałem: spróbuję! Już pierwszy parkrun to była naprawdę dobra zabawa! I nie chodzi tylko o aktywność fizyczną. Spotkałem naprawdę wielu fantastycznych ludzi z różnych środowisk i o bardzo zróżnicowanej kondycji. Ja kondycyjnie byłem gdzieś po środku. Za pierwszym razem nie wiedziałem, jak szybko pobiegnę. Może 5 kilometrów w 30 minut? A jeśli uda się szybciej, to będzie prawdziwy sukces! Mam astmę i spodziewałem się, że to może być wyzwanie.

 

parkrun Jarocin - 2Matthew (w niebieskich słuchawkach) na starcie w Lloyd Park

 

Pod koniec spotkania zorientowałem się, że dla większości ludzi ten bieg nie był wyścigiem, a zabawą. W kolejnym tygodniu nie próbowałem już nikogo wyprzedzać na ostatnich pięćdziesięciu metrach! Po prostu doskonale się bawiłem, choć jednocześnie starałem się, aby to był dobry bieg. Początkowo miałem opory przed pójściem na parkrun w Lloyd Park, bo w szkole na tej samej trasie trenowaliśmy biegi przełajowe i miałem złe wspomnienia, ale okazało się, że trasa jest dużo przyjemniejsza, gdy nie trzeba się ścigać i nikt na nikogo nie krzyczy. Podczas któregoś parkrunu zauważyłem, że ludzie mają koszulki milestone’owe. Pomyślałem, że może i my moglibyśmy zdobyć czerwone koszulki za przebiegnięcie pięćdziesięciu parkrunów. Zostaliśmy stałymi bywalcami parkrun. Z czasem z widzenia znaliśmy już większość regularnych uczestników. Poczułem, że jestem częścią czegoś ważnego.

 

Sławka: Właśnie tak to się zaczęło. Oczywiście były też początkowe obawy. Trasa, którą biegaliśmy w Lloyd Park w South Croydon, jest dość trudna: spore pagóry, a przy deszczowej pogodzie dużo błota. Okazało się jednak, że można się do tego przyzwyczaić i wszyscy sobie jakoś radzą. Atmosfera i organizacja właśnie tego parkrunu jest rzeczywiście bardzo fajna i zachęca, aby się tam pojawić. Wszyscy czują się mile widziani. Przychodzą ludzie w każdym wieku i z rozmaitą kondycją, z dziećmi, z psami, z przyjaciółmi lub w pojedynkę…

 

parkrun Jarocin - 3Wolontariusze i uczestnicy przed startem – Lloyd parkrun

 

Mathew: Oprócz biegania, lubię również pełnić rolę wolontariusza. To był dla mnie następny krok. Chciałem dać dużo dobrej energii ludziom, którzy biegają. Czasami widać, że pokonanie trasy kosztuje ich sporo wysiłku. Chciałem być dla nich wsparciem.

 

Sławka: Czasem zdarzało mi się opuścić bieg, wtedy Matthew solidaryzował się ze mną, angażując się jako wolontariusz, żebym mogła nadrobić stracone spotkanie i żebyśmy mieli „na koncie” taką samą liczbę biegów.

 

parkrun Jarocin - 4Sławka na finiszu w Lloyd Park

 

parkrun Polska: Drugie „p” to przyjaciele. Czy poznaliście na parkrunie przyjaciół? Czy są w gronie Waszych znajomych tacy ludzie, których spotkaliście właśnie na parkrunie? Czy te relacje trwają, zacieśniły się?

 

Matthew: Tak, poznałem kilka osób, zauważyłem też, że parkrun pomaga się otworzyć, szczególnie ludziom nieskorym do rozmów.

 

Sławka: Udało nam się też zachęcić do parkrun naszych przyjaciół w Anglii. Koleżanka, która przyszła na parkrun z synem, nie mogła uwierzyć, że udało jej się tak po prostu przetruchtać pięć kilometrów. A jej syn był zachwycony, że może uczestniczyć w takim spotkaniu. Był bardzo dumny, że przybiegł przed mamą!

 

Matthew: parkrun jest też dla nas dobrym sposobem, aby podtrzymywać więzi rodzinne. Spotykamy się tam z moim bratem. Cała rodzina mojego brata biega, poza bratanicą, ale ona za to jest wolontariuszką. Lubią też uprawiać turystykę parkrunową.

 

Sławka: Byliśmy całą rodziną na Mole Valley parkrun w Dorking. Była z nami również mama Matthew, która jest zapalonym parkrunowym kibicem.

 

Matthew: Mama mówi, że parkrun to dobra okazja, aby spotkać znajomych. Staram się ją zachęcić do maszerowania lub włączenia się w wolontariat, ale na ten moment najważniejsze jest dla niej spędzać czas w tym środowisku i cieszyć się jego atmosferą.

 

Sławka: Mama chodzi sobie między uczestnikami, rozmawia z ludźmi, zawsze spotka kogoś znajomego. Robi zdjęcia i czeka na nas na mecie z kawą.

 

Matthew: Spotyka wychowanków ze szkoły, w której pracuje, lub nauczycieli. Wcześniej nie wiedziała, że tylu jej znajomych biega.

 

parkrun Polska: Trzecie „p” jak pomoc, czyli wolontariat. Matthew, jakie funkcje pełniłeś w ramach wolontariatu?

 

Matthew: Lubię być marshallem. Na parkrunie w Croydon jest straszna górka. Kiedy sam uczestniczę w biegu, nigdy nie wiem, czy mam pod nią podbiec, czy jednak podejść.

 

parkrun Jarocin - 5Matthew u podnóża “górki” w Lloyd Park

 

Dlatego jako marshall lubię stać w tym miejscu i dodawać ludziom energii. Dzięki temu zazwyczaj zaczynają biec. To moje ulubione zadanie. Lubię być częścią zespołu wolontariuszy, obserwować jego działanie od wewnątrz, np. proces przesyłania wyników.

 

parkrun Polska: Czwarte „p” jak poranki. Na razie nie możecie jeszcze powiedzieć, jak one będą wyglądać, gdy będziecie koordynatorami jarocińskiej lokalizacji. Opowiedzcie nam jednak, na ile zmieniły Wasze życie do tej pory.

 

Matthew: parkrun zupełnie zmienił nasze soboty.

 

Sławka: Dawniej nasze soboty zaczynały się od oglądania programów kulinarnych i siedzenia w kuchni przy kawie.

 

Matthew: parkrun stał się nieodłącznym elementem weekendu.

 

Sławka: parkrun zmotywował mnie, żeby w sobotni poranek wygrzebać się z łóżka. Po prostu nie mogłam sobie pozwolić na to, żeby opuścić spotkanie. Musiało się stać coś naprawdę bardzo poważnego. Przeszkodą nie była na pewno brzydka, deszczowa pogoda. Po pewnym czasie stwierdziliśmy całą trójką: i my, i mama Matthew, że nawet jeśli oprócz parkrun nie zrobimy już nic więcej w weekend, to mamy poczucie, że udało nam się coś osiągnąć, że zrobiliśmy w sobotę rano coś ważnego, byliśmy na świeżym powietrzu, w ruchu, z innymi ludźmi – i już to bardzo dobrze nastraja nas do życia. Praca zdalna sprawiła, że czasami czujemy się odizolowani. W naszym przypadku zawsze tak było, nawet jeszcze przed pandemią. I rzeczywiście wyjście do ludzi jest ważne. Człowiek czuje się lepiej psychicznie. Dobrze być częścią grupy, która spotyka się w określonym celu. Wszystko jest tak fajnie zdefiniowane, wiadomo kiedy, gdzie, po co, jak długo to potrwa.

 

Matthew: parkrun promuje dobry styl życia. W Croydon regularnym uczestnikiem jest biegacz po osiemdziesiątce. Wspaniała sprawa! Taki widok jest bardzo inspirujący. Na pewnym etapie życie człowiek zaczyna bardziej dbać o swoje zdrowie i parkrun temu sprzyja.

 

parkrun Polska: Kolejne „p” jak podróże, czyli turystyka parkunowa. W ilu miejscach byliście poza Waszą macierzystą lokalizacją?

 

Sławka: Mamy bardzo ograniczone doświadczenia z turystyką, ponieważ byliśmy mocno związani z naszym macierzystym parkrunem w Anglii. Byliśmy raz na sąsiednim parkrunie Riddlesdown, dosłownie dwie lub trzy mile dalej, żeby zobaczyć, jak tam jest. Było zupełnie inaczej, ale też ciekawie. Drugi parkrun, który odwiedziliśmy, to Mole Valley, na terenie winnicy i winiarni Denbies.

 

parkrun Jarocin - 6Na trasie Mole Valley parkrun

 

To bardzo atrakcyjna i popularna lokalizacja. Ma świetne zaplecze, gdzie po biegu można coś zjeść. Startowaliśmy tam przy okropnej pogodzie, a i tak było bardzo dużo uczestników. Czyli w sumie do tej pory biegaliśmy w tych trzech miejscach. Natomiast nasi krewni, brat i bratowa Matthew, odwiedzili naprawdę wiele lokalizacji i wręcz kolekcjonują kolejne starty.

 

parkrun Polska: A czy macie jakąś wymarzoną lokalizację, którą bardzo chcielibyście odwiedzić?

 

Matthew: Tak, jest miejsce w południowo-zachodniej Anglii, gdzie część trasy przebiega po tak zwanej wydmie śmierci.

 

Sławka: To jest lokalizacja na plaży w Woolacombe. To znana plaża, jedna z ładniejszych w Anglii, bardzo szeroka, długa, po prostu fajna. Na krótko przed pandemią wystartował tam parkrun Woolacombe Dunes i bardzo chcielibyśmy tam pobiec.

 

parkrun Jarocin - 7Plaża w Woolacombe

 

parkrun Jarocin - 8Wydma na trasie parkrun Woolacombe Dunes

 

Jeśli chodzi o inne lokalizacje, to chciałabym przede wszystkim odwiedzić jakiś parkrun w Polsce, bo dotąd nie mieliśmy okazji! No i jeszcze Bushy Park! To w sumie śmieszne, nie wiem, jak to się stało, że do tej pory tam nie zajrzeliśmy, bo z domu w Croydon moglibyśmy tam dojechać rowerem w niespełna godzinę.

 

parkrun Polska: Szóste „p” jak po parkrunie. Jaka jest jakość Waszego dnia po tym porannym spotkaniu?

 

Matthew: Naprawdę czuję, że zszedł ze mnie stres całego tygodnia. Mogę w końcu naprawdę się zrelaksować. Oczywiście, czekają na nas rozmaite sobotnie obowiązki, ale jakość tego dnia jest zupełnie inna, bo czujesz się bliżej samego siebie.

 

Sławka: parkrun wyraźnie oddziela tydzień roboczy od weekendu, bardziej uporządkował nasz weekend.

 

parkrun Polska: Ostatnie „p” jak przyszłość. Opowiedzcie mi o lokalizacji, której będziecie koordynatorami, o Waszym nastawieniu. Jak się przygotowujecie do tej roli?

 

Matthew: Miłą niespodzianką jest dla nas fakt, że Jarocin rewitalizuje Park Radolińskich, w którym chcielibyśmy utworzyć nową lokalizację. Są pięknie przygotowane, nowe ścieżki. Bardzo cieszy nas również to, że w tym miejscu powstanie również restauracja, w której będzie można spotkać się przy kawie. Z naszych angielskich doświadczeń wiemy, jakie to ważne, żeby ludzie mieli możliwość integrować się po biegu. Nawet jeśli po prostu siadają na trawie ze świeżą kawą. Mamy nadzieję, że uda nam się stworzyć bardzo przyjazną lokalizację.

 

Sławka: Liczymy na to, że ta inicjatywa się uda i że jarociniacy będą zainteresowani spędzaniem sobotnich poranków na parkrun. Wszystko wydaje się wskazywać, że jest to dobry moment w historii miasta na zaproponowanie mieszkańcom tych aktywnych, sportowo-rekreacyjnych poranków, dlatego że coraz więcej ludzi interesuje się ruchem, wszelkiego rodzaju aktywnością fizyczną. To widać wyraźnie nawet w naszym małym mieście. Jest coraz więcej inicjatyw, popularnością cieszą się kluby biegowe i rowerowe. A wspaniały, zrewitalizowany Park Radolińskich aż prosi się o to, żeby się tam spotykać i się nim cieszyć. Głęboko wierzymy, że powstanie parkrunu będzie z prawdziwą korzyścią dla jarociniaków.

 

parkrun Polska: Myślę, że poluzowanie obostrzeń będzie bardzo dobrym momentem, aby parkrun wrócił. Jest ludziom potrzebny chyba jak nigdy dotąd. Wciąż będzie to miejsce przyjazne szybkobiegaczom, którzy intensywnie pracują nad swoją formą i wynikami. Ale przede wszystkim jest to inicjatywa bardzo przyjazna każdemu, kto po prostu chce podjąć aktywność fizyczną, ale nie wie, jak się do tego zabrać i szuka motywacji.

 

Sławka: Jestem przekonana, że to jest klucz do sukcesu parkrun, dlatego że gdybym sama nie przeczytała przynajmniej trzech artykułów, w których podkreślano, że w tych spotkaniach nie chodzi o wynik ani o to, żeby się ścigać, tylko o to, aby pobyć z innymi ludźmi i spędzić aktywnie czas na świeżym powietrzu, to nie odważyłabym się spróbować. Mimo wszystko, idąc na pierwszy parkrun, trochę się martwiłam, że będę ostatnia i będę się tego wstydzić. Niepotrzebnie! Gdy zobaczyłam, jak faktycznie takie spotkanie wygląda i jaka panuje tam atmosfera, wszystkie obawy poszły w niepamięć.

 

parkrun Polska: Opowiedzcie mi, w jaki sposób zaplanowaliście trasę, ile będzie okrążeń?

 

Sławka: Jarociński park znajduje się w centrum miasta, bardzo blisko Rynku. Można do niego łatwo dotrzeć pieszo lub rowerem, a osoby przyjeżdżające samochodem mogą skorzystać z parkingu przy ulicy Kasztanowej. Chcielibyśmy, aby start i meta znajdowały się przed pałacem Radolińskich.

 

parkrun Jarocin - 9Pałac Radolińskich

 

To doskonale widoczne miejsce, znane wszystkim jarociniakom. Planowana trasa obejmuje trzy okrążenia wokół głównej części parku, po alejkach utwardzonych mineralną nawierzchnią. Teren jest równy i dobrze utrzymany, świetnie nadaje się do biegania, truchtania i spacerowania.

 

parkrun Jarocin - 10Fragment trasy

 

parkrun Polska: Bardzo dziękuję Wam za rozmowę i życzę powodzenia!

 

Sławka i Matthew: My również dziękujemy!

 

Rozmawiała: Joanna Klausa-Wartacz

 

Prześlij znajomemu:

COVID_MAY_WEEK_2_NEWSpeg-c1bffbf79adc5d09

Komunikat dot. COVID-19 (koronawirus) – 11 maja

Wspaniale było zobaczyć ponad 70 000 osób, które wzięły udział w 672 edycjach parkrun na świecie w ostatni weekend. Wśród nich mieliśmy okazję śledzić przebieg 146 edycji parkrun junior w Anglii oraz pierwszego po przerwie spotkania dla najmłodszych w Walii. Do końca miesiąca spodziewamy się powrotu kolejnych 40 lokalizacji parkrun junior na Wyspach.   Wszystkie…

48664540632_a400fa50da_o

Nowe badania wskazują na wyjątkowo niskie ryzyko transmisji COVID podczas imprez sportowych na świeżym powietrzu

W opublikowanym w ostatnich dniach niezależnym raporcie zleconym przez parkrun, oszacowano ryzyko przenoszenia COVID-19 podczas imprez parkrun. Informacje zawarte w raporcie okazują się przełomowe.    Na podstawie danych opublikowanych przez Office for National Statistics (ONS) od marca 2021 r., uwzględniających częstotliwość występowania wirusa oraz poziomy przeciwciał w populacji, w badaniu wykazano, że gdyby spotkania parkrun…