Nasi uczestnicy, Nowości - 26th Maj 2021
Sekcje:

Przepis na parkrun – Bulwary nad Wisłą, Wola

parkrun Bulwary

Informacja o powrocie najpiękniejszego dnia tygodnia do planu aktywności sportowej właśnie przed chwilą wzburzyła naszą krew i pozwoliła z optymizmem patrzeć na formę naszych najbliższych. Już niedługo będziemy świętować wielki powrót parkrun do lokalnych parków, lasów i miejskich alejek.

Chwilę po wznowieniu parkrunów, będziemy mogli zaprosić nowe społeczności do wielkiej rodziny parkrun. Takim przykładem są mieszkańcy Woli, miejscowości położonej między Pszczyną a Oświęcimiem w województwie śląskim. Zapraszam do lektury rozmowy z Arkadiuszem Wojtasem, inicjatorem i koordynatorem tej lokalizacji, która czeka na inaugurację od marca 2020 roku.

 

Skąd dowiedziałeś się o parkrun?

Na mój pierwszy parkrun trafiłem w czasie wakacji. Zwykle odwiedzamy rodzinę i wspólnie planujemy letnie wojaże. Na parkrun zaprosili nas Karolina i Grzegorz Kąkol. Opowiadali nam o atmosferze i formie spotkania. Lubimy aktywnie spędzać czas, dlatego nie było wyboru. Musieliśmy tam być.

 

Jak wyglądał Twój pierwszy parkrun?

Postanowiłem przebiec cały parkrun. Moja żona truchtała a syn od razu trafił w szpony koordynatora i mierzył czas uczestnikom. Odebraliśmy to bardzo pozytywnie. Spodobała nam się atmosfera wspólnoty, że jest organizowany przez samych uczestników. Zaimponowałam mi forma: przed startem w czasie odprawy zostaliśmy przywitani, nie czuliśmy się anonimowo, zasady zostały czytelnie przedstawione. Na trasie jedni drugich wspierali.

 

Co było wówczas najtrudniejsze? Czy mieliście jakieś obawy przed przyjściem?

Byliśmy pozytywnie nastawieni. Cały czas zastanawialiśmy się jak na nas, na naszą wydolność wpłynie świeże powietrze. Na co dzień mieszkamy na Śląsku, czekaliśmy zatem na efekt, jak bardzo zakręci nam się w głowie od tego świeżego powietrza. Na mecie sporo kaszleliśmy.

 

37570497_2130269013899298_3295873794605842432_n

 

Jak Wasi najbliżsi zareagowali na parkrun?

Dzieci nam kibicowały i wygrażały się, że następnym razem wezmą udział w parkrun.

 

Pamiętam, że po osiągnięciu mety, chciałbyś mieć taki parkrun u siebie!

Tam gdzie mieszkamy parkruna nie było. Mieliśmy okazję brać udział wyłącznie w czasie wakacji. Z czasem był to drugi obowiązkowy punkt w czasie pobytu nad morzem.

 

Jak się zaczęła Twoja sportowa przygoda? Kiedyś nie byłeś zbyt aktywną osobą.

Bieganie zaszczepił we mnie kolega. Musiałem trochę schudnąć. I on mnie do tego mocno zachęcał. Kupiliśmy mieszkanie na czwartym piętrze. Podczas wnoszenia zakupów musiałem sobie robić przystanki między piętrami, ponieważ balast, i nie mówię tu o zakupach, był zbyt duży.

 

W bieganiu najtrudniejsze jest założenie butów i wyjście na dwór. Czy początki były łatwe?

Po pierwszych dwóch, trzech razach stwierdziłem, że obecność innych osób będzie mi niezbędna dla podtrzymania woli walki o lepszą kondycję. Z czasem zawiązaliśmy drużynę, z którą wspólnie wspieraliśmy się na każdym kilometrze.

 

Jak narodził się parkrun Wola koło Pszczyny? Przepraszam, miałam na myśli parkrun Bulwary nad Wisłą.

Muszę powiedzieć, że była to nasza chęć, by stworzyć taką możliwość rekreacji u nas, ale głównym motywatorem do tego by to zacząć, byłaś Ty. Wyznaczenie odcinka na trasę spotkania nie było trudne. Spotkaliśmy się z pozytywnym przyjęciem przez lokalne władze. Pomoc Grzegorza Tomaszewskiego była znacząca.

 

Pamiętam, kiedy przebiegłeś pierwszy parkrun w niesamowitym czasie 20 minut, jak na człowieka, który dopiero, co zszedł z kanapy, była i jest to pierwsza prędkość kosmiczna, (mało tego, poza zasięgiem dla wielu), i na mecie krzyczałeś, że chcesz mieć parkrun u siebie, to trudno mi było w to uwierzyć i nie chciałam się narzucać. Skoro chcesz to Ci pomogę. Chodź to Ci pomogę. No to Ci pomogę…

I to był taki punkt zapalny. Bardzo mi się to spodobało.

 

Jak lokalna społeczność przyjęła tę wiadomość?

Na początku trzeba było szerzej przedstawić tę inicjatywę. Nasza grupa nazywa się „PoWoli do celu”. Często razem spędzamy czas, biegamy, truchtamy, jeździmy na rowerach całymi rodzinami, organizujemy akcje charytatywne, chodzimy razem po górach. To grupa przyjaciół. Mamy już wolontariuszy na parkrun. Z niecierpliwością czekamy już ponad rok by wystartować.

 

101054380_2944823768899062_6029147078624542720_nZapamiętajcie ten czerwony kolor ziemi. Z pewnością nie jeden raz przyniesiecie ją do domu.

 

124197764_2867341113523189_4987881351553892707_n

 

W zeszłym roku, w czasie ferii dokonaliśmy rekonesansu trasy. Czy w między czasie zdążyliście zmodyfikować trasę?

Udało się uzupełnić elementy nawierzchni. Trasa zostaje taka sama. Jest plan by bardziej utwardzić nawierzchnię. Ma to być docelowo ścieżka spacerowa. Jest to odcinek 2,5 km. Poruszamy się tam i z powrotem.

 

Wszystko gotowe. W jaki sposób świętowaliście pierwszą rocznicę niewystartowania parkruna?

Nie było minuty ciszy. Przy zachowaniu standardów sanitarnych w grupie do pięciu osób zrobiliśmy wspólny trening na trasie parkrun zakończony fotką. Z niecierpliwością czekamy na powrót parkrunów. Mamy masę pomysłów jak uświetnić inaugurację.

 

Teraz trudno Was zatrzymać w miejscu. Jak bieganie zmieniło Wasze życie i zdrowie?

Samo bieganie przyniosło systematyczność, przygotowania pod wybrane zawody pozwoliły rozłożyć ten czas na pierwiastki, co w szybkim czasie przeniosło się na moje życie zawodowe. Teraz bardziej dbam o zdrowie, zwracam uwagę na sposób odżywiania. Mój organizm lepiej znosi bieganie w zimnym, dlatego unikam aktywności w czasie upałów, tak by trzymać 36 i 6.

 

Udało Ci się zarazić sportem swoja małżonkę. Nie mów tylko, że w sportowych ciuchach lepiej się czuje.

Szybko zauważyła, że po moich treningach jestem bardziej szczęśliwy. Pozazdrościła i sama się wyrwała. Na początku biegała krótkie dystanse, teraz coraz dłuższe. Truchtanie sprawia jej niesamowitą przyjemność. Może spędzić dobrze czas.

 

W jaki sposób ta wspólna pasja wpłynęła na Wasze małżeństwo?

Mamy godzinkę tylko dla siebie. Możemy pobyć razem, przewietrzyć głowy, wrócić szczęśliwsi.

 

123363409_4015408501822058_892443934797514052_n

 

Co chciałbyś przekazać osobom, które wahają się, zastanawiają się czy warto podjąć organizacji takiej inicjatywy w swojej miejscowości?

Byłem wcześniej w kilku lokalizacjach. Wszędzie jest środowisko ludzi, którzy biegają, truchtają, maszerują, i tych, którzy chcą zacząć się ruszać, ale nie mają motywacji. Myślę, że to byłaby ogromna praca dla tych, którzy potrzebują dodatkowych bodźców, by zrobić ten pierwszy krok w kierunku sportu.

 

Czy nie straciłeś nadziei, że parkrun powróci?

Ja wierzę, że wróci. Na tyle ludzi, którzy są zaangażowani w formułę sobotnich spotkań o 9 rano, nie ma innej możliwości. Od ponad roku spotykamy się w okolicach dziewiątej na poranny trening, także w Woli mamy to przećwiczone…

82605319_2590325684558068_916388120788729856_n

 

Czy w Twojej okolicy jest duży potencjał ludzi, którzy nie chcą biegać, z różnych powodów: zdrowotnych, czy też powołujących się na klauzulę sumienia, które z chęcią pokonają ten dystans spacerem bądź przygotują spotkanie. Czy to będzie miejsce skupiające wyłącznie biegaczy?

Mam już deklarację osób, które z chęcią wezmą udział w parkrunie, ale wyłącznie, jako wolontariusz, przyjdą porozmawiać, zabezpieczą trasę, zaparzą herbatę, upieką ciasto czy też po prostu spędzą czas z pozytywnie zakręconymi ludźmi.

Mam wrażenie, że po odmrożeniu sportu masowego więcej ludzi z chęcią dołączy do nas, jako wolontariusze lub spacerowo. Jest wielka potrzeba pobycia wśród ludzi, niezależnie od pogody, czy jest tak piękna jak w czasie majówki, tzn. 2 stopnie i gradem po twarzy, czy też normalne wiosenne 15 stopni. Znów w każdą pogodę będzie potrzeba ruchu, a nie tak jak teraz każdy powód jest wymówką. Wiele osób, które wracają z pocovidowych sanatoriów, wie jak dobroczynne działanie ma ruch. Toteż parkrun dla nich będzie dodatkowym lekarstwem. Szkoda, tylko, że nie lansuje się w tej chwili profilaktyki w postaci ruchu na świeżym powietrzu.

 

Jesteście gotowi na inaugurację?

Z niecierpliwością czekamy na 3 lipca. Punktualnie o 9 rano startujemy z parkrun Bulwary nad Wisłą w Woli koło Pszczyny!

 

Dziękuję za rozmowę, rejestrujcie się, szykujcie kody, bo tym razem widzimy się po Waszej stronie Polski!

Lena Adamusiak

 

 

 

Prześlij znajomemu:

covid - 22 czerwca

Komuniat dot. COVID – 19 (koronawirus) – 22 czerwca

Miniona sobota była dla parkrunu kolejnym dużym krokiem naprzód w ramach powrotu parkrun w związku ze wznowieniem naszych spotkań w Danii, dziewiątym kraju, gdzie wróciliśmy na parkrunowe trasy po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. W miniony weekend mieliśmy także okazję powitać powrót spotkań parkrun junior w Szkocji.    W miniony weekend odbyło się na całym świecie…

Niepołomice

Pozdrowienia z parkrun Polska

Żar tropików to mały pikuś w porównaniu do ukropu, który leje się z nieba od dobrych tygodni w moim małym miasteczku. Betonowe wieżowce topią się w asfaltowych drogach. Klima sąsiadów warczy z przepracowania. Po zieleni traw zostało tylko wspomnienie. Przy życiu trzyma nas tylko fakt, że do morza jest tylko rzut beretem i spokojnie można…