Nasi uczestnicy, Nowości - 28th Czerwiec 2021
Sekcje:

Przepis na parkrun – parkrun Błonie, Kórnik

Błonie 3

Już tylko kilka dni dzieli nas od sobotniego spotkania na trasach parkrun. Czekają na Was nie tylko istniejące lokalizacje, ale w tym tygodniu także dwie nowe, które w czasie pandemii pojawiły się na parkrunowej mapie Polski, o czym informowaliśmy w artykule “Przepis na parkun”. W kolejnych tygodniach będziemy przedstawiać Wam nowo powstałe lokalizacje, a przede wszystkim ludzi stojących za ich utworzeniem. Dziś rozmawiamy z Piotrem Święchem i Leszkiem Wojciechowiczem, którzy wraz z Szymonem Fenikowskim tworzyć będą lokalizację parkrun Błonie w Kórniku. Parkrunnerki i parkrunnerzy! Lokalizacja czeka na Was od 3 lipca 2021r.

 

parkrun Polska: Pierwsze “p” jak pierwszy parkrun. Skąd się o nim dowiedzieliście? Jak na niego trafiliście? Jaka to była lokalizacja?

 

Piotr: Pierwszy parkrun odwiedziłem mniej więcej po pół roku po tym, gdy zacząłem biegać i postanowiłem zbierać wszystkie biegi w okolicy, jakie tylko są. W tym czasie koleżanka zapytała mnie, czy byłem kiedyś na parkunie, biegu, który jest darmowym, cosobotnim spotkaniem biegaczy, truchtaczy i spacerowiczów w parku lub lesie. Stwierdziłem, że sprawdzę, gdzie jest mój najbliższy parkrun. W ten sposób odkryłem Cytadelę [parkrun Poznań - przyp. J.K.-W.] i pojawiłem się na 400. edycji biegu w tej lokalizacji. Urzekła mnie atmosfera, ilość osób, wzajemny doping, fakt, że wszyscy się uśmiechają, że nie ma gorszych i lepszych, że rywalizacja nie jest tu na pierwszym miejscu i choć – w odróżnieniu od innych biegów – nie ma medalu, pomyślałem: “Fajna alternatywa! Sobota rano – trochę wcześnie. Ale dla takich biegomaniaków jak ja – bardzo fajna rzecz!”. I w ten sposób, tuż przed pandemią, trafiłem na swój pierwszy parkrun.

 

parkrun Polska: Leszku, a kiedy był Twój pierwszy parkrun?

 

Leszek: Mój pierwszy parkrun wybiegałem dwa lata temu. Uczestniczyłem w tym biegu dosłownie raz, jeden jedyny, i choć do tej pory nie miałem w sposób czynny wiele wspólnego z parkrunem, idea bardzo mi się podoba. Z uczestniczenia w cosobotnich spotkaniach można zrobić sposób na życie. Każdy z nas sam sobie toruje tę drogę. Jestem pewien, że warto spróbować w tę stronę.

 

parkrun Polska: I popatrzcie, brak medalu zupełnie ludziom nie przeszkadza, przyzwyczaili się do udziału w tej formule, pokochali ją.

 

Leszek: To prawda, i nie chodzi tu jedynie o biegowych wariatów. Najważniejsza jest sama idea wyjścia z domu. W parkrun uczestniczyć mogą osoby zaangażowane w nordic walking. Wśród moich znajomych mam wielu ludzi, którzy na początku wstydzili się podjąć aktywność fizyczną. Nie wiedzieli, jak do niej podejść, w jaki sposób ugryźć ten temat, zmienić swój styl życia. Mówili: “Kurcze, Leszek, zazdroszczę Ci!”. Wtedy czułem się trochę zakłopotany. Wracałem myślami do swoich biegowych początków i przypomniałem sobie, jak to się stało, że wszedłem tak mocno w sport. I właśnie – początki były spokojne. Dlatego parkrun wydaje mi się tak świetną formułą. Nie trzeba od razu szybko biegać, można przecież truchtać czy spacerować, a co najważniejsze, zobaczyć, jak inni ludzie też biegowo raczkują i to jest fantastyczne! Jest to fajny zaczątek do wejścia w zdrowe, a być może i sportowe życie.

 Błonie 4Fragment trasy parkrun Błonie, Kórnik

 

parkrun Polska: Ważne jest to, aby wyjść z domu, pójść do ludzi, przełamać się: czy to fizycznie, czy psychicznie – i parkrun jest ku temu doskonałą sposobnością.

 

Leszek: Każdy coś wnosi do sobotniego spotkania. W przypadku jednych będzie to wolontariat. Ktoś inny osobowościowo daje zastrzyk pozytywnej energii. A jeszcze ktoś będzie doskonałym motywatorem do poprawiania wyników. Z pewnością jednak każdy znajdzie tu miejsce dla siebie.

 

parkrun Polska: Drugie “p” jak poranki. Jak one wyglądają na krótko przed pojawieniem się parkrunu na kórnickich Błoniach? Czy na razie dziewiąta rano to dla Was jeszcze środek nocy?

 

Leszek: Sobotnie poranki to dla mnie jedna z najpiękniejszych chwil, ponieważ wkrada się spokój w rodzinę. Do tej pory był to zdecydowanie spokojny czas.

 

Piotr: Jako pracownik korporacji jestem przyzwyczajony do wstawania o godzinie 5:50, najpóźniej o 6. Moje poranki to codziennie część jogowa czy medytacyjna i zapach kawy. A sobota z kolei to był ten moment, kiedy mogłem poleniuchować do godziny siódmej czy nawet ósmej. Poranne, parkrunowe wstawanie będzie więc dla mnie standardem. Na dzień przed sobotą na pewno będzie działała adrenalina, a parkrun będzie mi się śnił. W każdy piątek z pewnością nie będzie też brakowało myśli, jak wszystko potoczy się następnego dnia, jaka będzie atmosfera. Pewnie przez długi czas będę tym żył nawet cały tydzień.

 

parkrun Polska: Trzecie “p” jak po parkrunie. Jak uważacie, w jaki sposób sobotnie spotkania wpłyną na dalszy przebieg Waszego dnia? Jak widzicie też budowanie relacji z członkami waszej parkrunowej społeczności?

 

Piotr: Na pewno chcielibyśmy, aby parkrun nie kończył się tuż za linią mety, kiedy uczestnik zeskanuje swój kod oraz token i powie: “Cześć, do zobaczenia za tydzień”. Mam takie przeświadczenie, że moją rolą jest takiego uczestnika jeszcze na chwilę zatrzymać, pokazać mu parkrunową otoczkę, zaplecze, zintegrować go z ludźmi. Chciałbym, aby ludzie w naszej lokalizacji dobrze się czuli i lubili się. Aby to było miejsce prawdziwie przyjazne dla każdego. Aby chcieli tutaj przychodzić.

 

Leszek: Żeby czuli się jak rodzina!

 

parkrun Polska: Tak, bardzo lubimy to słowo na parkrunie! Dlatego cieszymy się, że możemy powitać Waszą lokalizację w rodzinie parkrun!

 Błonie 8W odwiedzinach na parkrun Jezioro Zatorze, Konin – parkrunowa rodzina zawsze służy pomocą i wsparciem!

Na zdjęciu: Ania, Pan Kazimierz, Dorota, Piotr, Dawid i Ania

 

Piotr: Bardzo chcielibyśmy, aby członkowie naszej społeczności chodzili wspólnie na “śniadanie biegacza” i aby stało się ono kultowe w środowisku kórnickich biegaczy, truchtaczy, spacerowiczów. Wszyscy zmęczeni, spoceni i w oczekiwaniu, że teraz będzie jedzone!

 

parkrun Polska: Dla jednych będzie to kolejne, towarzyskie spotkanie w tygodniu, dla innych być może jedyna okazja, aby porozmawiać z kimś przy kawie. Tradycja poparkrunowych spotkań jest mocno zakorzeniona w lokalizacjach rozsianych nie tylko po całej Polsce, ale i świecie. Fakt, że dajemy komuś swój czas i zainteresowanie, jest z ducha parkrunowy. Ustabilizowanie sytuacji pandemicznej z pewnością pozwoli wrócić do tej dobrej tradycji.

 

Leszek: Wspólne spędzanie czasu otwiera nas na innych. Sam w życiu doświadczyłem takiego przełomu, po którym wszedłem na inną drogę. Dlatego wiem, jak ważne są takie drobne gesty. Ludzie potrzebują dodatkowych bodźców, żeby pozytywnie nastawić się do świata, zmienić swój sposób myślenia. Spojrzeć na wiele – często niełatwych doświadczeń – z innej strony. Potrzebują drugiego człowieka, który być może za jakiś czas stanie się ich przyjacielem.

 

parkrun Polska: Otóż to! Dlatego właśnie nasze czwarte “p” to przyjaciele. Czy w organizację lokalizacji parkrun Błonie włączacie swoich przyjaciół? Czy liczycie, że zaangażowanie w tę inicjatywę wzbogaci Wasze życie o nowe przyjaźnie?

 

Leszek: Zdecydowanie wierzę w to. Pomimo że do tej pory nie byłem związany w parkrunem, jednak to, co się teraz dzieje, formuła spotkań biegowych, której staję się częścią, to, że jesteśmy teraz razem i rozmawiamy, daje poczucie, że między osobami tworzącymi zespół przyjaźń właśnie się zawiązuje. Jestem tego świadkiem, dotykam tego, uczestniczę w tym.

 

Błonie 6Jak koordynator z koordynatorem – Leszek i Piotr.

 

Piotr: Idealnie to ująłeś!

 

Leszek: Różne rzeczy łączą ludzi i to jest kapitalne!

 

Piotr: Ja tylko dodam jeszcze, że tworzymy na naszym osiedlu pewną minispołeczność biegową, gdzie celebrujemy każde wspólne wyjście na bieg poprzez zdjęcia, wspominki, które wrzucamy na facebooka i uważam, że właśnie inicjatywa parkrun jeszcze bardziej złączy, scali ludzi, którzy się znają i otworzy na nowe znajomości. Życie różnie się plecie. Czasami się komuś połamie, czasami ktoś szuka swojej drugiej połówki. Ludzie lgną do kontaktu, bo na przykład przez cały tydzień w biurze siedzą tylko wśród papierów. Bardzo potrzebują choć chwilowej zmiany środowiska i wydaje mi się, że parkrun daje ku temu rewelacyjną przestrzeń.

 

parkrun Polska: Piąte “p” to podróże parkrunowe. Wasz parkrunowy staż nie jest zbyt długi. Czy to oznacza, że nasza dzisiejsza podróż do parkrun Jezioro Zatorze w Koninie, w trakcie której przeprowadzamy ten wywiad, to Wasza pierwsza wyprawa?

 

Piotr i Leszek: Dokładnie tak!

 Błonie 7Turystyka parkrunowa  – kierunek: parkrun Jezioro Zatorze, Konin

Na zdjęciu: Piotr i Dawid (koordynator konińskiej lokalizacji)

 

parkrun Polska: Życzę więc Wam, aby tak dobrze zapoczątkowana turystyka parkrunowa była obok własnej lokalizacji kolejną Waszą przyjemnością! Choć z pewnością trochę czasu upłynie, nim zaczniecie opuszczać własne gniazdo! Przejdźmy więc do kolejnego “p” jak pomoc, czyli wolontariat. Chciałabym, abyście opowiedzieli mi, kiedy w Waszych głowach zrodził się pomysł, żeby działać wolontariacko w tak szerokim zakresie?

 
Błonie 5

Zespół parkrun Błonie, Kórnik: Piotr Święch, Leszek Wojciechowicz, Szymon Fenikowski

 

Piotr: Dla mnie bieganie to sposób na zresetowanie się po pracy. Jak nie biegam, to myślę o bieganiu. To jest jedna z moich najbardziej ulubionych form spędzania wolnego czasu. Bez względu na to, czy biegam sam czy jestem z kolegami na pobieganiu i potuptaniu. W pewnym momencie pomyślałem, że parkrun doskonale wpisuje się w taki sposób na życie. Mogę biegać w sobotę rano, zrzeszając kolejne osoby, pokazując jak fajnie jest żyć zdrowo i aktywnie.

 

Leszek: Na pewnym etapie życia, kiedyś ktoś pomógł mi w bardzo fajny sposób, było to ładnych parę lat temu. Od tego czasu słowa: pomoc, wolontariat są ze mną, lubię pomagać innym. To fajny sposób na życie. Gdy dajesz coś od siebie, cieszą się inni i cieszysz się ty!

 

parkrun Polska: Ostatnie, siódme “p” jak przyszłość, czyli lokalizacja parkrun Błonie, Kórnik, którą tworzycie. Gdzie usytuowana jest Wasza trasa? Jaki jest jej profil?

 Błonie 1Cienista trasa parkrun Błonie już czeka na amatorów leśnego biegania!

 

Piotr: Jest to trasa w całości leśna, położona na kórnickich Błoniach, malownicza, znajdująca się nieopodal Jeziora Kórnickiego. Mamy nadzieję, że spodoba się zarówno biegaczom, jak i spacerowiczom czy też kijkarzom.

 

parkrun Polska: Co Was najbardziej cieszy przed niedługą już inauguracją?

 

Piotr: Czekamy na to, aby znaleźli się entuzjaści tej inicjatywy! Aby ludzie chcieli spędzać na kórnickim parkrunie sobotnie poranki i aby pomyśleli o nas: “A! To są te kórnickie, parkrunowe wariaty!”. Świetnie jest czuć się częścią wielkiej rodziny, być za coś odpowiedzialnym. Chcielibyśmy, aby nasza lokalizacja dobrze kojarzyła się ludziom: z życzliwą atmosferą i piękną trasą.

 

parkrun Polska: Bardzo dziękuję Wam za rozmowę! Życzę udanej inauguracji i cosobotniej, parkrunowej radości!

 

Piotr i Leszek: My również dziękujemy!

 

Rozmawiała: Joanna Klausa-Wartacz

 

fot. Anna Zawadzińska

fot. Robert Wiśniewski

fot. Piotr Święch

fot. Szymon Fenikowski

Prześlij znajomemu:

14

Pozdrowienia z parkrun Polska

Wakacje to czas odpoczynku, miłych wędrówek w nieznane, wypraw na lody do najdalszego w okolicy miasteczka, poznawania nowych miejsc. To cudowny czas przemierzania Polski wzdłuż i w szerz. Najbliższa sobota jest świetną okazją, by spotkać się z parkrunową rodziną w nowym, interesującym miejscu. Jeśli aktualna aura sprawia, że aktywność fizyczna jest ostatnią rzeczą o której…

Boguś 3

Portrety parkrun – Bogusław Opryszek, parkrun Kraków

Bogusław Opryszek – szczupły, z ciemnym wąsem, w okularach, a przede wszystkim o wielkim sercu dla biegaczy, truchtaczy i spacerowiczów. Swoją przygodę z parkrunem rozpoczął 29 czerwca 2013 roku podczas siódmej edycji krakowskiego spotkania, jest więc z tą lokalizacją związany niemal od samego początku.   O cosobotniej inicjatywie biegowej powiedział mu kolega, Rafał Oświęcimka, przewodzący…