Nasi uczestnicy, Nowości - 26th Lipiec 2021
Sekcje:

Portrety parkrun – Grzegorz Paweł Nowak, parkrun Poznań

Grzegorz 3

Grzegorz Paweł Nowak, parkrunner, którego macierzystą lokalizacją jest parkrun Poznań. Zagorzały turysta parkrunowy, któremu w momencie publikacji tekstu do kompletu wszystkich lokalizacji brakuje jedynie parkrun Puszcza Niepołomicka. Od lat stały bywalec cosobotnich spotkań, których ma na koncie 322. Choć sam jest szybkobiegaczem, na parkrunie najbardziej ceni sobie przyjacielską atmosferę i otwarcie na wszystkich uczestników, bez względu na ich kondycję fizyczną.

 

Grzegorz 1.1Grzegorz swoją przygodę z parkrun zaczynał na poznańskiej Cytadeli.

 

parkrun Polska: Chciałabym, abyś opowiedział mi, w jaki sposób trafiłeś na parkrun, skąd się o nim dowiedziałeś?

 

Grzegorz: Po raz pierwszy trafiłem na parkrun 16 lutego 2013 roku. Mój ówczesny współlokator, Tomek Pach, namawiał mnie na sobotni bieg przez kilka tygodni, jednak, mimo że biegałem już regularnie i miałem za sobą na przykład półmaraton i maraton poznański, godzina 9 wydawała mi się wtedy zbyt wczesna. Teraz to dla mnie zabawne, biorąc pod uwagę, że bez problemu i z ogromną chęcią potrafię wstać o 2 w nocy, aby przejechać kilkaset kilometrów do nowej, parkrunowej lokalizacji. Gdy w końcu dałem się namówić, od razu zakochałem się w parkrunie.

 

parkrun Polska: To było na Cytadeli? To Twoja macierzysta lokalizacja?

 

Grzegorz: Tak, Cytadela, czyli oficjalnie parkrun Poznań.

 

parkrun Polska: Pamiętasz, który byłeś wtedy na mecie?

 

Grzegorz: Nie, dokładnie nie pamiętam, chyba jedenasty.

 

parkrun Polska: Co spowodowało, że zostałeś na parkrunie, że przyszedłeś raz i okazało się, że jednak chce Ci się wstawać na dziewiątą rano w kolejne soboty?

 

Grzegorz: Bardzo szybko spodobała mi się cykliczność tych spotkań. Pojawiłem się po raz pierwszy, za tydzień okazało się, że również mam możliwość przyjścia. Za trzecim razem zrobiłem życiówkę i w tym kontekście parkrun również mnie zainteresował. Na parkrunie można sprawdzić swoją formę. Lubię parkrunowe statystyki. To co jest świetne, to możliwość przejrzenia wyników pod kątem czasu, wieku, płci. Z jednej strony jest to prosty system, a z drugiej bardzo uporządkowany i przejrzysty. Dzięki parkrunowi poznaje się też nowych ludzi i buduje sieć znajomości. Podoba mi się naprawdę mnóstwo rzeczy.

 

parkrun Polska: Cykliczność, statystyki, co jeszcze?

 

Grzegorz: Fakt, że jest to bezpłatny bieg. Z pewnością ten aspekt jest przez uczestników wysoko ceniony. I przede wszystkim idea wolontariatu. To ona buduje atmosferę. Gdy rozmawiam z ludźmi, którzy tworzą te spotkania, jestem pod ogromnym wrażeniem ich działań. Wiesz, że nie robią tego dla pieniędzy, tylko dla idei, a skoro dla idei, to robią to z myślą o Tobie.

 

Grzegorz 1.2Jedna z zagranicznych lokalizacji odwiedzona przez Grzegorza w ramach turystyki parkrunowej. Na zdjęciu od lewej: Michał, koordynatorki drezdeńskiej lokalizacji, Joanna, Grzegorz i Ala.

 

parkrun Polska: Czy cykliczne przychodzenie na parkrun szybko się u Ciebie utrwaliło, czy miałeś okresy nieobecności?

 

Grzegorz: Od samego debiutu w parkrunie przychodziłem zawsze, kiedy tylko pozwalały mi na to studia i praca. Zacząłem w 2013 roku i wtedy byłem 26 razy. W kolejnym roku pojawiłem się już 34 razy, w 2015 roku uczestniczyłem w parkrunie czterdzieści kilka razy. Teraz staram się tak układać grafik w pracy, aby być na parkrunie w każdą sobotę.

 

parkrun Polska: Kiedy w Twojej głowie pojawił się pomysł na turystykę parkrunową? Skąd się o niej dowiedziałeś? Jak szybko w nią wszedłeś? Kto z Tobą jeździł? Kto Ci towarzyszył?

 

Grzegorz: Pierwszy raz na parkrunie poza Poznaniem byłem dość szybko, bo w 2014 roku. Byliśmy na wakacjach w Trójmieście i choć najpierw zmartwiłem się, że ominę parkrun na Cytadeli, to dowiedziałem się, że na wybrzeżu również mogę wziąć udział w parkrunie i wybrałem lokalizację w Gdańsku. Wypoczywałem wtedy nad morzem z większą grupą znajomych. Okazało się, że jeden z kolegów, Norbert Patalas, biega. Nigdy wcześniej nie był na parkrunie. Namówiłem go i właśnie w Gdańsku zaliczył swój pierwszy bieg. Tym łatwiej było namówić go na kolejne spotkania parkrun w Poznaniu.

 

Później, w miarę możliwości, odwiedzałem kolejne lokalizacje. Niedługo po wyjeździe wakacyjnym byłem na inauguracji w Gostyniu. Kilka parkrunów odwiedzałem w ramach wyjazdów służbowych czy szkoleń, np. parkrun Katowice. Odwiedziny u rodziny w Łodzi – kolejny parkrun. Półmaraton w Pabianicach i wizyta w następnej lokalizacji. Czasami organizowałem krótkie wyjazdy i wtedy na przykład zaliczyłem Bydgoszcz. W ten sposób w 2017 roku uzbierałem około dwudziestu lokalizacji. Moją bazą wypadową stał się też dom rodzinny. Rodzice mieszkają 150 km od Poznania, w okolicach Koła. Jadąc do nich, miałem bliżej na przykład do lokalizacji położonych we wschodniej części Polski.

 

parkrun Polska: Dobry z Ciebie strateg!

 

Grzegorz: Pierwsze wyjazdy w 2017 roku były dla mnie na tyle satysfakcjonujące i motywujące, że w 2018 roku turystyka parkrunowa na stałe wpisała się w moje sobotnie plany. Głośno wypowiedziana myśl, że zaliczę wszystkie lokalizacje, pojawiła się w momencie, kiedy miałem ich na koncie już ponad 40.

 

parkrun Polska: Kto był dla Ciebie wsparciem w czasie parkrunowych podróży?

 

Grzegorz: Dużą rolę odegrała pomoc innych parkrunnerów, którzy również podróżowali. W grudniu 2018 r. odezwał się do mnie Zbyszek Kosiński z parkrun Poznań i powiedział, że razem z Darkiem Niedzielskim (z tej samej lokalizacji – przyp. J.K.-W.) jadą na otwarcie parkrun Pole Mokotowskie i mają miejsce w samochodzie. Pojechaliśmy razem. Jeszcze w trakcie podróży zaproponowali mi, że za tydzień mogą zabrać mnie do Kętrzyna. Zbyszek i Darek wyciągnęli do mnie pomocną dłoń i kilkanaście lokalizacji, również zagranicznych, odwiedziliśmy razem.

 

Grzegorz 1.3Grzegorz, Rafał, Zbyszek i Darek na inauguracji parkrun Pole Mokotowskie.

Na przestrzeni ostatnich lat było naprawdę wiele osób, z którymi podróżowałem i w efekcie, dzięki tym parkrunowym przyjaciołom, prawie nigdy nie jechałem sam. Aktualnie największym wsparciem jest moja kochana narzeczona Joanna Marciniak, która nie tylko rozumie moją pasję i wspiera ją, ale sama również uczestniczy w spotkaniach parkrun, szczególnie chętnie jeśli wiążą się z turystyką parkrunową. Wyrazem zamiłowania do parkrunu jest choćby to, że bezpośrednio po naszym weselu, które odbędzie się już w sierpniu, planujemy wziąć udział w parkrun. Jesteśmy pewni, że damy radę wstać na 9.00 :-)

 

 

 

Grzegorz 1.10Zakochani w parkrunowej turystyce.

 

parkun Polska: Okazuje się, że środowisko parkrunowych turystów jest całkiem spore.

 

Grzegorz: Tak, jest spore i bardzo pomocne. Jeśli pomyślę o osobach, które odwiedziły najwięcej lokalizacji w kraju, to najbliżsi są mi wspomnieni już Zbyszek i Darek z Poznania oraz Tadeusz Głupczyk z Warszawy. Czasami udaje nam się spotkać na inauguracji. Turystyka parkrunowa nie jest dla mnie rywalizacją. Jeżeli ktoś będzie chciał i będzie miał zapał, również zaliczy wszystkie lokalizacje. Zawsze staram się wspierać parkrunowych turystów.

 

parkun Polska: Czyli dobra atmosfera parkrunowa, którą czujemy w poszczególnych lokalizacjach, jest obecna także podczas turystyki parkrunowej.

 

Grzegorz: Dokładnie tak!

 

Grzegorz 1.4Na trasie parkrun Chrzanów. Od lewej: Grzegorz i Asia oraz Joanna i Dawid Tambor.

 

parkun Polska: Co szczególnie zwraca Twoją uwagę, gdy jesteś w nowej lokalizacji? Trasa, ludzie, atmosfera? I co Cię najbardziej przyciąga do danego miejsca?

 

Grzegorz: Z technicznego punktu widzenia zawsze zwracam uwagę na trasę i oznaczenia, bo jestem osobą, która potrafi zabłądzić. Bardzo lubię, gdy parkrun ma trzy okrążenia: na pierwszym mogę pobiec z kimś, na drugim utrwalam sobie trasę i na trzecim na pewno już się nie zgubię. Pytam o wolontariuszy, o newralgiczne punkty. Ale szczególną uwagę zwracam na atmosferę. W mniejszych lokalizacjach widać, że ludzie się znają i że stali się znajomymi z parkrunu. Świetne jest to, że przychodzi dwadzieścia, trzydzieści osób i nagle ktoś mówi: „Kurczę, Marka dzisiaj nie ma”. A ktoś inny odpowiada: „Bo on dziś prowadzi zawody strażackie”. Widać, że parkrun cementuje lokalną społeczność. A atmosferę budują drobne gesty. Ktoś ma na przykład urodziny i przynosi trzydzieści jabłek.

 

parkrun Polska: Rozumiem, że jeśli dokądś wracasz, to nie dlatego, że tak bardzo ukochałeś sobie daną trasę, tylko ze względu na ludzi, na panujący tam nastrój.

 

Grzegorz: Tak, atmosfera, ludzie, otwartość. Spójrzmy na przykład na parkrun Szubianki w Zagórowie. To są cztery ciężkie kółka z podbiegami i moje czasy w tej lokalizacji różnią się od wyników osiąganych w innych miejscach. Ale panuje tam wspaniała atmosfera. Przyjechałem tam po raz pierwszy, porozmawiałem z Łukaszem (Parusem, koordynatorem lokalizacji – przyp. J.K.-W.) i pomyślałem, że na pewno wpadnę kolejny raz. Potem zjawiłem się po raz drugi, trzeci. Pewnie gdyby nie misja zaliczenia wszystkich lokalizacji, raz w miesiącu bym tam jeździł.

 

Grzegorz 4Leśny rollercoaster, czyli z wizytą na parkrun Szubianki.

 

Drugim często odwiedzanym przeze mnie miejscem jest parkrun Kutno – lokalizacja położona blisko miejsca zamieszkania moich rodziców. Kiedy przyjeżdżasz kolejny raz, widzisz, że ludzie Cię poznają, witają, cieszą się, że przyjechałeś znowu. Pytają, co u Ciebie. Miejscem, które darzę również dużym sentymentem jest parkrun Skórzec. Byłem tam dotychczas raz, ale chciałbym tam jeszcze zabrać moją narzeczoną.

 

Grzegorz 1.5Wspólna, parkrunowa pasja.

 

parkrun Polska: Zdarzyło Ci się kiedyś zapomnieć kodu?

 

Grzegorz: Nie. Nie zdarzyło mi się.

 

parkun Polska: Pięknie! Jesteś po prostu wzorowym parkrunnerem!

 

Grzegorz: Mam kod w wielu miejscach: w etui od telefonu, w portfelu, w aucie, w plecaku. A teraz już nawet dwa, również mojej narzeczonej. Drukuję zawsze więcej i laminuję je. Mam ich naprawdę sporo.

 

parkrun Polska: Chciałam zapytać Cię o parkrunowych przyjaciół, o najważniejszych dla Ciebie ludzi, których spotkałeś na trasach parkrun.

 

Grzegorz: Bez wątpienia taką osobą był dla mnie świętej pamięci Wiesław Chojniak. Poznaliśmy się na parkrun Poznań. Był dla mnie symbolem tej lokalizacji, ponieważ był na wszystkich sobotnich spotkaniach na Cytadeli. Łącznie zaliczył 404 biegi. Miał wiele fajnych cech: systematyczność, sumienność, parkrun był dla niego bardzo ważnym miejscem.

 

parkrun Polska: Czy ta znajomość zawarta na parkrunie przełożyła się na wspólne uczestnictwo w innych biegach, na życie prywatne?

 

Grzegorz: Tak, zapisywaliśmy się i jeździliśmy  razem również na inne zawody.

 

parkrun Polska: Kto jeszcze zalicza się do grupy Twoich parkrunowych przyjaciół?

 

Grzegorz: Oprócz wspomnianych już osób, fajną znajomość nawiązałem też z Lidką i Robertem Polaczkami oraz ich synem Maciejem. Z Maciejem prowadziliśmy przez dwa czy trzy lata bardzo pozytywną rywalizację i wspólnie przeżywaliśmy swoje sukcesy. Pamiętam, jak Maciej po raz pierwszy przybiegł na metę parkrun z najlepszym rezultatem. Ja byłem drugi, ale naprawdę bardzo się cieszyłem i byłem jednocześnie pierwszą osobą, która podeszła mu pogratulować i przybić piątkę. Muszę też wspomnieć o Robercie Walczaku, który stał się moim kolegą również poza parkrunem. Robert ma na swoim koncie prawie 200 wolontariatów.

 

Grzegorz 1.6Na zdjęciu od lewej: Robert, Grzegorz, Maciej, Robert i Lidka.

 

parkrun Polska: Z jednej strony idea parkrun mówi o tym, że to spotkanie, bieg, nie wyścig, z drugiej strony ważne są też zaangażowanie i radość szybkobiegaczy. To jest Wasz wysiłek, praca nad sobą, wyzwanie, z którym człowiek chce się zmierzyć i które wymaga hartu ducha i ogromnej konsekwencji w działaniu.

 

Grzegorz: Na parkrun każdy znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce.

 

Grzegorz 1.7Wiele lat wspólnych, parkrunowych zmagań. Od lewej: Jarek, Maciej i Grzegorz.

 

parkrun Polska: Czy oprócz przyprowadzenia na parkrun swojego przyjaciela, zachęcasz innych ludzi do uczestnictwa w tej społeczno-biegowej inicjatywie?

 

Grzegorz: Tak, z mojej najbliższej grupy znajomych udało mi się namówić do uczestnictwa w parkrun kilku kolegów. Przekonałem też sporo ludzi z pracy, widząc, że są na początku swojej biegowej drogi. Najważniejsze to przyprowadzić kogoś na pierwszy parkrun. Większość osób szybko odnajduje się w tej inicjatywie, ale nie wszyscy o niej wiedzą. Grunt, to dać im możliwość pojawienia się na spotkaniu. Jeśli ktoś zaczął biegać, nieśmiało sobie truchta, nie startuje jeszcze w zawodach, to parkrun jest dla niego idealnym miejscem. Zawsze powtarzam, że to nie są zawody, a spotkanie biegowe.

 

Grzegorz 1.8Na zdjęciu: Maciej, Darek, Grzegorz, Łukasz i Norbert.

 

parkrun Polska: Tak, w parkrun konsekwentnie nie używamy wyrazów „wyścig”, „zawody”. Oczywiście, jeśli sprawia to naszej uczestniczce / naszemu uczestnikowi radość, podnosi jego motywację związaną z aktywnym i zdrowym stylem życia, z pracą nad samą / samym sobą – jest to również dobra forma uczestnictwa w parkrun. Bo on faktycznie jest dla każdej, dla każdego.

 

Grzegorz: Ja nie czuję potrzeby, aby udowadniać, że to wyścig czy zawody. Kiedy zachęcam kogoś nowego, mówię, że to bardzo fajne spotkanie biegowe. Byłoby świetnie, gdyby każdy uczestnik parkrun co jakiś czas przyprowadził ze sobą kogoś nowego.

 

parkrun Polska: Zgadza się. Dużo łatwiej niż samej / samemu – przyjść z koleżanką, przyjacielem, bratem, córką, mężem itp. Z kimś, kogo się już zna, przy kim czujemy się bezpiecznie. W mediach społecznościowych zapoczątkowaliśmy właśnie parkrunowy challenge, aby oznaczyć osobę, od której dowiedzieliśmy się o parkrun i aby do uczestnictwa w nim zapraszać kolejnych znajomych.

 

Grzegorz: To, co również zachęca do systematycznego udziału w parkrun, to koszulki. Przychodzisz na spotkanie i widzisz, że ktoś biegnie w koszulce z liczbą 50, ktoś inny z 100 lub 250, a jeszcze ktoś inny ma fioletową koszulkę z 25. Jeszcze nie wiesz, o co chodzi. Po pewnym czasie dowiadujesz się, że to liczba zaliczonych spotkań. Taka koszulka daje poczucie wspólnoty i pewnego rodzaju elitarności. Jeśli jej nie wybiegasz, nie wytruchtasz, nie wymaszerujesz czy nie zapracujesz na nią w ramach wolontariatu, nie kupisz jej za żadne pieniądze. Warto o tym mówić w nowych lokalizacjach. Pierwsze koszulki, które zaczną pojawiać się w danym miejscu, jeszcze bardziej scementują lokalną społeczność parkrunową.

 

Grzegorz 2Grzegorz podczas 400. edycji parkrun Poznań.

 

parkrun Polska: Czy oprócz licznych biegów, wsparcia innych uczestników w ramach turystyki parkrunowej, przyprowadzania ludzi na parkrun i zachęcania do udziału w nim, masz na swoim koncie wolontariat?

 

Grzegorz: Tak, mam na swoim koncie dziesięć wolontariatów, między innymi wręczanie tokenów na mecie, pomiar czasu, bycie koordynatorem tunelu mety czy ubezpieczanie trasy. Ale jest to kwestia, którą z pewnością będę chciał jeszcze nadrobić. Fajnie znaleźć się i po tej stronie spotkania. Zdarzało się też, że zachęcając kogoś do przyjścia na parkrun, przyprowadzałem tę osobę na wolontariat.

 

parkrun Polska: Naszą rozmowę rozpocząłeś od stwierdzenia, że bardzo cenisz wolontariuszy i fakt, że zupełnie bezinteresownie przygotowują oni cosobotnie spotkania. Ale i wolontariusze poszczególnych lokalizacji lubią Twoją obecność i cieszą się, gdy do nich wpadasz.

 

Grzegorz: Pamiętam pewną wizytę na parkrun Świnoujście. Była ona powiązana z udziałem w Maratonie Świnoujście – Wolgast, w którym startowałem z Norbertem Patalasem. Bardzo zależało nam, aby mimo udziału w innym biegu, nie stracić parkrunu. Wprawiliśmy w niemałe zdumienie wolontariuszy tamtejszej lokalizacji, biegnąc najpierw u nich, a potem szybko ewakuując się na maraton, który rozpoczynał się o 9:30. Bardzo cieszyli się, że odwiedziliśmy ich lokalizację i że nie zrezygnowaliśmy z tej wizyty ze względu na inny bieg.

 

Grzegorz 1.9Norbert i Grzegorz na parkrun Świnoujście, krótko przed startem w maratonie Świnoujście – Wolgast.

 

parkrun Polska: Kończąc nasze spotkanie, co powiedziałbyś osobom, które zastanawiają nad przyjściem na parkrun?

 

Grzegorz: Uważam, że parkrun jest najlepszą inicjatywą społeczno-sportową w Polsce. Mamy za darmo świetną atmosferę, możemy spotkać się w kilkudziesięciu miejscach w Polsce, poznać masę wspaniałych ludzi i w ich towarzystwie biegać, truchtać, maszerować!

 

parkrun Polska: Bardzo dziękuję za przemiłą rozmowę i życzę powodzenia na trasach parkrun!

 

Grzegorz: Ja również bardzo dziękuję!

 

Rozmawiała: Joanna Klausa-Wartacz

 

Zdjęcia: Jarek Koperski Sport / Daniel Musiał / Piotr Zgraja / Dariusz Niedzielski / archiwum prywatne Grzegorza Pawła Nowaka 

Prześlij znajomemu:

51252762506_23426d6977_c (1)

Wszystko, co powinniście wiedzieć o parkrun

Zastanawiacie się nad tym, jak wyglądają spotkania parkrun? Gdzie się stawić? Co musicie zrobić? Jak się zapisać?    Przygotowaliśmy przydatny przewodnik, zawierający informacje na temat wszystkiego, co należy wiedzieć o spotkaniach parkrun. Przewodnik przyda się zarówno, jeśli zamierzacie uczestniczyć w spotkaniu po raz pierwszy, jak i jeśli jesteście już zaprawionymi parkrunnerami, którzy tylko potrzebują niewielkiego…

20191207_084449 (1)

Z parkrun Kalisz do Australii

Nie jestem wytrawną biegaczką, a nawet biegaczką – trasę parkrun pokonuję szybkim marszem, postanowiłam jednak napisać kilka słów o mojej rodzimej lokalizacji parkrun Kalisz.   Na parkrun zostałam zaproszona przez znajomych przy okazji imprezy charytatywnej, na moim profilu fb można było zobaczyć, że już z rodziną brałam udział w tego typu przedsięwzięciach – z ogromną…