Nowości, Podróże z parkrun - 6th Październik 2021
Sekcje:

Inauguracja parkrun Las Dębiński

244341696_124688099916463_3890886444422072315_n

Miesiąc bez wycieczki w góry to jak sobota bez parkrun. Wyprawa w Karkonosze pozwoliła poszerzyć nam przepiękne horyzonty Dębogórskiego lasku. Co krok to wodospad, co krok to kupa kamieni, które wprost krzyczały by się na nie wspiąć to z lewa, to z prawa.
 
Nasyciliśmy się krajobrazami na jakiś czas, naklepaliśmy up-ów, zapasy kilometrów zrobiliśmy na całą zimę, choć pogoda mocno pokrzyżowała nam plany zdobycia jeszcze kilku szczytów. Na weekend przed deszczem uciec nie mogliśmy, a widmo pięciolatka jęczącego pośrodku ściany deszczu gdzieś na słonecznikowej drodze było jak podanie do MOPSu o objęcie nadzorem.

 

20210825_173623 Fot. Lena Adamusiak
 
Nic. Trzeba było skierować kroki ku północy. Początkowo myśleliśmy o parkrun Jelenia Góra. Trasa fajna, a przebieżka po Parku Norweskim  trąci nieco zagranicznym urlopem. Deszcz zdyskwalifikował ją tym razem. Do głowy przyszedł chytry plan odwiedzenia jednej z bliźniaczych lokalizacji otwieranych w tę ostatnią sobotę wakacji. Trochę daleko, ale i tak w końcu trzeba wrócić do domu, a Poznań po drodze.

 

Poranek we Wrocławiu zapowiadał słoneczny dzień. Trasa na Poznań tym razem oszczędziła nam zapierających dech widoków.  Okazała się mlecznobiałą podróżą przez mgłę. Wieść gminna niesie, że dzień wcześniej mocno padało. Deszcz ich nie oszczędził.

 

Po dotarciu na Wildę zastanawiałam się, czy aby na pewno trafimy na start. Z pomocą przyszedł wolontariusz, który niezwłocznie wyłonił się z chaszczy dębińskiego lasu wskazując punkt zbiórki.  Podążając wąską ścieżką usłyszałam tylko “Oooo oczom nie wierzę!”. Na powitanie wybiegła nam Joasia, koordynator lokalizacji,  rozpoznając nas z daleka. Trochę zastanawia mnie, czy czegoś nie przeczuwała w kościach zerkając na sobotni blask jutrzenki. Zeszłotygodniowa negacja jej pobytu w Poznaniu mogła naprowadzić ją na chytry plan naszych odwiedzin. W końcu jak nie drzwiami to oknem, jak mawiały panie w dziekanacie kilka dekad temu, a jak niespodzianka to niespodzianka.

 

20210828_090545  Fot. Lena Adamusiak

 

Chwilę przed dziewiątą wiary było co niemiara. Wszyscy z zaciekawieniem przebierali nogami. “3,2,1”! Odliczono start 80 lokalizacji parkrun w Polsce. Ogary poszły w las, a  raczej pobiegły. Grupa zamykająca stawkę wkrótce nas dogoniła, a nawet z impetem przegoniła. Miałam wrażenie, że miejscowym seniorkom mocno się śpieszy na metę, a strata choćby sekundy popsuje średnią wyników parkrun. Wkrótce stuk kijów ucichł i już w spokoju mogliśmy delektować się spacerem po lesie. Po tych górskich przełajach na nic więcej nie mieliśmy ochoty. Junior trochę jęczał na wieść o trzech okrążeniach. Z każdym kolejnym jednak nabierał werwy, na ostatnim zaś, kiedy pozwolono mu zbierać strzałki, taśmy i inne oznaczenia trasy, życie wróciło mu całkiem.

 

20210828_101612
Fot. Lena Adamusiak

 

Las Dębiński – las jak to las. Drzewa, chaszcze, niedaleko jeziorko, ni grzybów, ni wiewiórek. Ptaki dźwięczą swoje trele, od czasu do czasu słychać przejeżdżający tramwaj, czy przelatujący samolot. W sumie to dziwić ludzi spoza Wielkopolski może jedynie nazwa tego przybytku. Nie tam jakaś dąbrowa, gaik, park miejski czy bór. To klasyczny użytek ekologiczny.
 
240784565_115001267551813_136969832847802125_n

 

Na każdym z trzech kółek spotykaliśmy wolontariusza dopingującego do żwawszego kroku. Był to niesamowity zastrzyk energii. Najlepszy doping w mieście. Na myśl przychodzi mi jedynie tylko ten porównywalny z meczami Lecha Poznań, na stadion, którego jeszcze nie udało nam się trafić.
 
20210828_095704 Fot. Lena Adamusiak

 

Na metę trafiliśmy w gronie wolontariuszy zabezpieczających trasę oraz Zamykającego Stawkę, przywykłego do maratońskiego ścigania, dla którego tak wolny spacer, był nie lada wyzwaniem. Po zeskanowaniu tokenów udało nam się poczęstować przepysznymi jabłkami. W sumie to dawno nie jadłam takich delicji! Skoro Wielkopolanie częstują takimi rarytasami, to znak, że inauguracja Las Wildas była ogromnym wydarzeniem dla lokalnej społeczności.

 

fb_img_16302334888808335 Fot. Joprint

 

Po parkrunie przyszedł czas na wprowadzanie wyników, kawę i najdłuższe na świecie zapiekanki w pobliskim barze. W gronie doświadczonych mierniczych czasu i koordynatorów parkrun mogliśmy godzinami dyskutować jaka metoda edycji wyników jest najlepsza.

 

20210828_114805 Fot. Lena Adamusiak

 

20210828_114754Fot. Lena Adamusiak

 

Ale komu w drogę, temu czas. Zdjęcie w ramce i jedziemy.

 

20210828_084341 Fot. Lena Adamusiak

 

Trzymamy kciuki za kolejne nowootwierane lokalizacje parkrun Polska. Do Lasku Marcelińskiego pewnie przy okazji trafimy. Z resztą by w Wielkopolsce odwiedzić wszystkie lokalizacje, trzeba się to przeprowadzić na dobry kwartał. Polecam rozważeniu tej propozycji. A za gościnność organizatorom parkruna Las Dębiński w Poznaniu, w szczególności Joannie Klausie – Wartacz bardzo dziękujemy!

 

Upów naklepane. Widokami nasyciliśmy się na dobry czas. Warchlaczki pokazały, że góry uwielbiają. Bawarskie klimaty zostawiamy we wspomnieniach, a że pogoda taka nie za sucha, czas też wrócić do rajskich Hawajów i totalnego odprężenia w pracy.

 

Lena Adamusiak

Fot. Daniel Musiał

Prześlij znajomemu:

GLOBAL_LEAD_OCT_WEEK_3

Czuj się mile widziany

Po przeprowadzce Naomi Dawson znalazła się w zupełnie nowym kraju, w nikogo nie znała. Lokalne spotkania parkrun pomogły jej zintegrować się z nowymi społecznościami, a przy okazji nawiązać przyjaźnie na całe życie.   Nigdy nie przepadałam za bieganiem. Aż w 2013 roku usłyszałam o parkrun. Ukończyłam program treningowy Couch to 5k, a potem wybrałam się…

chrysanthemums-gc32496eba_1920 (1)

Pozwól sobie być

Październikowe słońce mocno kusiło by rzucić wszystko i popedałować w stronę Pucka. Ożywcze promienie prześwietliły mocno  rzeczywistość i nakazały odkurzyć przestrzeń, której stanowczo brakowało ostatnio kobiecej ręki. Pomalutku, od kwiatka do kwiatka, zaczęłam analizować jak różnych warunków potrzebują moje roślinki. Do przemyśleń skłoniło z czeluści wydobywające się Piotrowe nawoływanie “ratuj moją dracenę! Podlewam raz w…