Nasi uczestnicy, Nowości - 18th Maj 2022

Historie uczestników: Agnieszka Kalinowska

AK_2

Uwielbiamy słuchać opowieści naszych uczestników. Co tak naprawdę zadecydowało o tym, że dołączyli do parkrun? Co każdej soboty wczesnym rankiem ściąga ich z łóżka, każde gnać całe 5000 metrów i sprawia, że przez przez kolejny tydzień tęsknią za weekendem? Poznajcie dziś historię Agnieszki Kalinowskiej z parkrun Kraśnik.

 

Skąd dowiedziałaś się o parkrun?

Informacje znalazłam w social mediach. Ciekawość poznania idei parkrun w rzeczywistości popchnęła mnie do pojechania na parkrun Lublin.

 

Co sprawiło, że postanowiłaś dołączyć do parkrun?

Chęć rozwoju osobistego i poczucie, że to dla mnie.

 

Jak wyglądał Twój pierwszy parkrun?

Pojechałam z synem. Wyjątkowy czas dla siebie, dziecka i poznawania nowych ludzi.

 

Co było najtrudniejsze?

Obawa, że pogubię się na trasie.

 

Screenshot_20220426_105603

 

Co sprawiło Ci największą przyjemność?

Elastyczna rola uczestnika, który może wyjść z niej i przejść na wolontariat. I poznawanie ludzi. Jak również przeżywanie nowych doświadczeń.

 

Jak Twoi najbliżsi reagują na udział w parkrun?

Pozytywnie.

 

Jak trzeba się przygotować do parkrun?

Zarejestrować. Wydrukować kod. Zaplanować sobotę. Mieć chęci.

 

Co zmieniło się w Twoim życiu od czasu, kiedy rozpoczęłaś swoją parkrunową przygodę?

Osobisty rozwój. Ciągłe (bo nie jest to i nie będzie jednorazowe, stałe) wychodzenie ze swoich słabości. Osobisty rozwój rozumiany na wielu płaszczyznach.

 

Screenshot_20220426_105446

 

Co Ci się podoba najbardziej na parkrun?

1. Idea.

2. Możliwość rozwoju swojego życia i najbliższych.

3. Poczucie! Że to jest idealnie dla mojej osoby, wpasowuje się w moje potrzeby i życie. Poczucie, że odnalazłam dla siebie coś swojego.

4. Możliwość posługi dla drugiego człowieka.

 

Najbardziej zapamiętany / ulubiony moment podczas parkrun?

Inauguracja parkrun Park im. Jana Pawła II w Kraśniku

 

Screenshot_20220426_105544

 

Jak narodził się pomysł na parkrun w Twoim mieście?

 

Po zaspokojeniu ciekawości dotyczącej  idei tej inicjatywy, zrodziła się we mnie potrzeba, silna potrzeba utworzenia takiego wydarzenia w Kraśniku. Od początku wiedziałam, że on powstanie. Czułam to.

 

Chciałam, aby powstał dla mnie, by realizować swoją potrzebę, dla moich dzieci – kierowała mną chęć posiadania z nimi wspólnego zainteresowania. Od początku przejawiali oni radość związaną  z tym pomysłem i oczywiście dla mieszkańców Kraśnika, mojego miasta, dla których w sposób naturalny, żywię uczucie wspólnoty, ciepła, przywiązania, jak większość nas po prostu do swojej społeczności lokalnej.

 

W tamtym okresie sporo biegałam, zawsze miałam ochotę dzielenia się tym, co daje aktywność, czyli zdrowie i dobre samopoczucie. Gdzieś zawsze była we mnie otwartość na innych chcących biegać.

 

 

Jak odnajdujesz w nim swoją rolę?

 

Od początku koordynowania parkrunem w Kraśniku, czułam się bardzo komfortowo w tej roli. Teraz już, jest to po prostu część mojego codziennego życia. Troska o parkrun jest czymś dla mnie naturalnym i radosnym.

 

Realizowane są moje potrzeby altruizmu, co oczywiście korzystnie wpływa na moją osobę. Jak wiadomo altruizm jest dobrem dla dającego i odbiorcy. Tak też to odczuwam. Realizuję swoje różne potrzeby, więc już samo to jest dla mnie wielką wartością. Mam poczucie, że całe życie czekałam na parkrun. Szczerze cieszę się nim. Jest dla mnie ważny.

 

 

Jak z perspektywy oceniasz ostatnie 1,5 roku?

 

Czas ten był pełen obaw w społeczności. Ludzie ograniczyli swoje kontakty społeczne. Mimo wszystko z rozmów z nimi wynika, że trudno się obejść bez wspólnego spotkania sportowego. Indywidualne bieganie nie każdemu wystarcza. Potrzebujemy poczucia, że mamy takie miejsce w Kraśniku, dostępne bezwzględnie dla każdego chętnego. Myślę, że będą z pewnością korzystać z niego, gdy tylko będą mieć osobistą sposobność.

 

 

Co Cię urzekło w społeczności kraśnickiej?

 

Mam bardzo emocjonalny stosunek do społeczności Kraśnika, ponieważ mieszkając w małym miasteczku, są mi bardzo bliscy. Wielu z nich to osoby otwarte, zaangażowane i po prostu nastawione pozytywnie na to, aby parkrun był teraz dla nas i w przyszłości dla naszych mieszkańców. Na przykład wolontariusze, mają świadomość jakim dobrem jest parkrun i wartościowe by było, gdyby funkcjonował zawsze.

 

To jest główne życzenie, moje, wobec parkrunu. Aby zawsze był w Kraśniku, bez względu na ilość uczestników, liczby. Liczby to nie wszystko, ponieważ może znaleźć się jedna osoba u której parkrun coś odmieni…. I to będzie wielką wartością.. I to będzie ważne… dla tej jednostki i dla mnie.

 

 

Jak zachęciłabyś innych do udziału w naszych spotkaniach?

Warto ciągle poznawać siebie i innych. Otwierać się na nowości, próbować rozwoju. Szukać  miejsca dla siebie i swoich najbliższych w grupie społecznej, ponieważ razem można więcej i jest weselej. Życie jest za krótkie aby tkwić tylko w znanych nam ramach!

 

I tym miłym akcentem zapraszamy Was na parkrun do Parku Jana Pawła II w Kraśniku!

Prześlij znajomemu:

parkrun mielno-mariusz mazurczak

Pocztówka z wakacji

W końcu się doczekaliśmy! Już jest! Znowu mamy lato!   A jak lato, to wakacje i “Wakacyjna pocztówka parkrun”, która już chyba na stałe zagości w naszym kalendarzu, bo cieszy się całkiem sporym zainteresowaniem. W ubiegłych latach chętnie dołączaliście do naszej akcji, przesyłając nam zdjęcia z Waszych wakacji.   No dobrze, ale może przypomnijmy o…

FB_IMG_1651327417367

Kórnik, czyli parkrun Błonie

19 km – dokładnie tyle wynosiła odległość do mojego NENDY, czyli najbliższej nieodwiedzonej lokalizacji parkrun (ang. nearest event not done yet). Niby niewiele, a jednak przez długi czas, mimo kilkukrotnych prób zaplanowania tej wizyty, nie udawało mi się dotrzeć do parkrun Błonie w Kórniku, bo właśnie o tej lokalizacji mowa.    Jako osoba niezmotoryzowana miałam…