Nasi uczestnicy, Nowości - 2nd Październik 2022
Sekcje:

Historia uczestnika: Rafał Kowalczyk

tytułowe

Niektóre historie wymagają miliona minut, by zostały opowiedziane oraz pół tysiąca sekund, by dojrzały do ujrzenia świata.

 

Dzisiaj zapraszam Was do rozmowy z Rafałem Kowalczykiem z Lublina, świetnym fotografem, biegaczem i tatą Zuzanny.

 

Skąd dowiedziałeś się o parkrun?

 

Nie powiem nic odkrywczego. Znalazłem na facebooku, nie były to jakieś usilne poszukiwania. Po prostu przewinął mi się post o parkrun i mnie zainteresował.

 

Co było tym punktem zwrotnym, który sprawił, że przyszedłeś?

 

Najczęściej biegałem sam. Myślę, że chęć dołączenia do grupy biegaczy była tutaj decydująca. Po odcięciu się od mojego poprzedniego towarzystwa szukałem sobie miejsca, ludzi wokół siebie, z którymi mógłbym realizować swoją pasję.

 

I udało się. Podejmowałem wcześniej próby dołączenia do grupy koszykarzy, siatkarzy i szachistów, niestety duże zaległości mnie zniechęciły.

 

Jak wyglądał Twój pierwszy parkrun?

 

Nie ukrywam, że początkowo czułem się trochę wyobcowany, zamknięty w sobie.

 

Zobaczyłem, że jest szansa poznać na spotkaniach naprawdę fajnych ludzi, nie zniechęciłem się, wręcz przeciwnie. Jeżeli chodzi o bieg w naszej lokalizacji — jest dość wymagający, więc dopatrzyłem się również możliwości odebrania parkrunu jako regularnego treningu w miłym, przyjaznym towarzystwie.

 

309706961_1032124990817289_5624926286146142074_n

 

Jak odebrałeś parkrun?

 

Spotkanie wywołało przyjemne uczucia, przyjazna atmosfera, otwartość, pozytywne zaskoczenie. Było to dla mnie coś świeżego, nowego.

 

Tak jak pisałem wyżej, dostrzegłem w tych spotkaniach szansę na poznanie fajnych ludzi, z którymi mógłbym się realizować.

 

Co było najtrudniejsze?

 

Najtrudniejsze jest to, co było w głowie, trochę strachu, aby się otworzyć przed innymi, trochę wstydu. Niewątpliwie bariery, które sam sobie stworzyłem, były najtrudniejsze do przełamania. W głowie pytania i wątpliwości. Po poprzednich doświadczeniach miałem świadomość, że tym razem też coś może pójść nie tak. Jednak tak się nie stało.

 

Jak Twoi najbliżsi reagują na udział w parkrun?

 

Hmm… Moja małżonka odbiera mój udział w parkrun jako ucieczkę przed sobotnimi obowiązkami w domu (żarcik).

 

Żona ma raczej neutralny stosunek, chyba że jest w tym trochę prawdy z powyższego zdania, to się okaże, jak przeczyta ten tekst. (Już ją mamy — została wolontariuszem).

 

Natomiast moja córka Zuzanna uczestniczy ze mną w parkrunie biegnąc lub jako wolontariusz. Także mamy fajną sposobność i motywacje do pielęgnowania naszej relacji na spotkaniach i budowania swoich wartości życiowych.

 

Bardzo mnie cieszy fakt, że Zuza ma 8 lat i już ma za sobą wolontariat ja zacząłem w wieku 36.

 

 

309407468_1482015705636259_5121166481166540269_n

 

Jak trzeba się przygotować do parkrun?

 

Rejestracja, uzyskanie kodu uczestnika parkrun. Poza tym nie wymaga szczególnych przygotowań ze względu na dowolność w pokonaniu trasy.

 

Warto brać pod uwagę warunki atmosferyczne adekwatnie się ubrać.

 

Chyba, że odbywa się jakaś edycja okolicznościowa, to zmienia postać rzeczy. Wtedy można wejść na wyżyny kreatywności. Edycje mikołajkowe, karnawałowe, dzień kobiet i inne, są zawsze kolorowe i wyjątkowe.

 

310245116_486454209830412_7915610551479014945_n

 

Co zmieniło się w Twoim życiu od czasu, kiedy rozpocząłeś swoją parkrunową przygodę?

 

Od czego tu zacząć…

 

Zacznę może od mojej relacji z córką. Początkowo motywacją Zuzi, aby pobiec lub być na parkrunie było to, że po spotkaniu idziemy na ciastko i lemoniadę. Teraz widzę, że to już nie jest priorytet. Chętnie uczestniczymy wspólnie jako wolontariusze. Dla spotkania, atmosfery, chęci pomocy w organizacji. Mamy coś wspólnego, możemy razem wyjść cieszyć się z innymi. Także na pewno uczestnictwo w wolontariacie jest dużą zmianą. Aby zrobić coś dla kogoś bezinteresownie, co kiedyś było rzadkością. Powróciłem do swojej pasji, jaką jest fotografowanie, często fotografuje nasze spotkania i powiem szczerze, że tak wdzięcznych modelek i modeli na próżno szukać gdzie indziej. Kiedyś te fotografie raczej były puste bez ludzi. Na parkrun w ramach wolontariatu foto naprawdę dużo się uczę, nabrałem śmiałości w stosunku do innych. Na spotkaniach jest pełno pozytywnych emocji, uśmiechu, kolorów, które można uwiecznić.

 

Spotkania parkrun pomogły mi sobie poradzić z samotnością. Miałem taki moment w życiu, że nie za bardzo wiedziałem, gdzie ja się odnajdę jako kolega, przyjaciel.

 

Poznałem naprawdę wielu znajomych, z którymi możemy porozmawiać przy kawie po parkrunie o bieganiu, planach, również o sprawach życiowych. Wspólne wyjazdy na zawody, treningi, morsowanie, czy inne spotkania naprawdę pomogły mi zapełnić pusty kalendarz. Z tych relacji wynikało wiele dodatkowych korzyści jak motywacja, rywalizacja sportowa, czy poczucie akceptacji mnie takiego, jakim jestem.

 

Na spotkaniach mam okazję przełamywać swoje ograniczenia, lęki niedawno miałem okazję uczestniczyć w roli koordynatora spotkania i było to dla mnie coś odkrywczego. Zawsze w takich sytuacjach towarzyszył mi lęk przed oceną innych, co oni pomyślą, planowanie jak to ma być. Byłem naprawdę zdumiony, że poszło gładko i spontanicznie z lekką dozą stresu. Jak bym się zastanowił dobrze, coś bym znalazł odnośnie korzyści.

 

259957740_928680381359684_3799037831419846343_n

 

Jak parkrun wpłynął na Twój styl życia i aktywność?

 

Na pewno zacząłem częściej chodzić do kawiarni. Rozpoczęcie weekendu od spotkania parkrun to fajny sposób, aby oddzielić pracę od czasu dla rodziny i przyjaciół.

 

Kiedy zacząłem poznawać nowych, ciekawych ludzi zaczęliśmy spędzać czas również w innych okolicznościach np.: wspólnie trenując na stadionie, morsując czy wyjeżdżając na zawody. Dzięki Trenerowi Robertowi Mazurkowi, którego serdecznie pozdrawiam, udało się wpleść parkrun w plan treningowy jako formę regularnego biegania i sprawdzenia progresu.

 

Co Ci się podoba najbardziej na parkrun?

 

Nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

 

parkrun mi się podoba w całej okazałości.

 

Co było najtrudniejsze w powrocie do parkrun po lockdownie?

 

Bieganie (nie) parkrunów pomogło mi sobie poradzić w tym trudnym okresie i myślę, że nie tylko mi. Podtrzymywaliśmy ze znajomymi ideę i ducha parkrunu w naszym mieście zdarzyło mi się przebiec samemu ze świadomością, że to kiedyś minie i znów staniemy na starcie wszyscy razem!! Więc osobiście nie miałem problemu z powrotem, bo byłem blisko. Niewątpliwie odbiło się to w naszej lokalizacji na frekwencji.

 

Jak zachęciłabyś innych do udziału w parkrun?

 

Jeżeli chcesz się wydostać ze sztywnych ram codzienności, dać sobie przestrzeń na spontaniczność uśmiech, emocje a na dodatek dzielić się tym wszystkim z innymi to miejsce jest dla Ciebie!

 

Jaki był najbardziej zapamiętany moment podczas parkrun?

 

To chyba najtrudniejsze pytanie. Mam tyle fajnych wspomnień, że ciężko mi coś wybrać. Chyba to wspomnienie, kiedy wręczyliśmy dziewczynom kwiaty na Dzień Kobiet,

Pamiętam to chłopięce zawstydzenie…

 

Czym dla Ciebie jest bieganie?

 

Około 4 lata temu podjąłem decyzję o rozpoczęciu przygody z bieganiem. Jest to dla mnie wyjątkowy czas, w którym odnalazłem swój sposób na życie.

 

Bieganie dało mi wolność. Wolność, której nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Zacząłem przeżywać emocje prawdziwie jak nigdy dotąd. Nawet teraz pisząc to, jestem wzruszony, bo ogrom pięknych wspomnień tli mi się w sercu. Bieganie nauczyło mnie pokory, wytrwałości, dyscypliny, walki o swoje, biegając, pomogłem sobie w odbudowaniu swojej wartości, która była na dnie. Również tego, że ja biegając jestem w stanie pomóc innym potrzebującym, biorąc udział w biegach charytatywnych. Odnalazłem też was biegacze, ludzi, o których mogę mówić przyjaciele. Wcześniej w moich relacjach było pełno zakłamania i interesowności. Cieszę się niezmiernie, kiedy Was widuje i mam okazję złapać przytulasa lub przybić z wami męską pionę!

 

Bieganie i spotkania parkrun pozwoliły mi też zostać wolontariuszem, zrobić coś dla innych, nie oczekując niczego w zamian. To niesamowite jak można modelować swoje błędne przekonania i mocno utarte schematy. Bo wolontariat zawsze był dla mnie po prostu pracą za darmo to, że uczestniczy w tym moja rodzina, jest dla mnie szczególnie wyjątkowe.

 

Rozmawiała Lena Adamusiak

Prześlij znajomemu:

W0

Wolontariat w parkrun

5 grudnia obchodzimy Światowy Dzień Wolontariusza, święto nas wszystkich.   Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować Wam za wniesiony trud, swój czas oraz dzielenie się umiejętnościami, na które każdej soboty możemy liczyć.   Czym jest wolontariat?   Współczesna definicja pojęcia „wolontariatu” mówi, że jest to świadoma i dobrowolna praca na rzecz organizacji lub osób, wykraczająca poza…

20221022_074533

parkrun Australia: South Bank parkrun

parkrun w stanie Queensland! Takiej wizyty jeszcze nie miałam na swoim koncie – aż do teraz. Wszystkie dotychczas przeze mnie odwiedzone lokalizacje w Australii mieściły się w obrębie Sydney, które leży w stanie Nowa Południowa Walia. Tym razem jednak poleciałam ok. 1000 km na północ, do słonecznego Brisbane!   To znaczy taki był plan.   …